Głosowanie

Z uwagi na ciekawy pomysł Mayurii i ze względu na popularność, jaką cieszą się wśród Was głosowania internautów, które organizuję na blogu czas na kolejną zabawę. Proszę o zamieszczanie w komentarzach lub w mailach do mnie (buffy1977@wp.pl) nazwiska swoich dwóch ulubionych reżyserów horrorów – ważne, aby były to osoby, które wyreżyserowały przynajmniej dwa horrory w trakcie całej swojej działalności. Pod uwagę będą brane tylko pełne głosy – dwa nazwiska, nie mniej, nie więcej. Głosowanie trwa do 1 czerwca, po czym zostanie stworzone kolejne obiektywne zestawienie, opisujące zasługi w interesującym nas gatunku filmowym wygranych reżyserów – jeśli pomysł zda egzamin oczywiście:) Zapraszam wszystkich zainteresowanych do wspólnej zabawy i z góry dziękuję za oddane głosy!


Głosowanie tutaj


sobota, 1 maja 2010

Jack Ketchum „Dziewczyna z sąsiedztwa” – lektura dla odważnych

Szczerze mówiąc, dość późno przeczytałam tą książkę. Tylko dlatego, że została strasznie rozreklamowana, a z doświadczenia wiem, że takie powieści są na ogół dość marne. Jednak, nie można tego powiedzieć w tym przypadku. Osobiście, nie mogłam oderwać się od tej lektury – przeczytałam ją od początku do końca, bez chwili przerwy i jestem pewna, że wielu zachowa się tak samo, gdy tylko „Dziewczyna z sąsiedztwa” wpadnie im w ręce. Wstęp napisał sam Stephen King, chyba sam jest wielbicielem tej książki i słusznie, bo to prawdziwa bomba. Jak wiadomo, Ketchum oparł swoje dzieło na faktach autentycznych (o czym wspomina na końcu, w posłowiu). Ogólnie, powieść napisana jest prostym, nieskomplikowanym językiem. Autor najdokładniej opisuje sceny tortur dokonywane na niewinnej dziewczynie, ale odniosłam wrażenie, że nie ma to na celu obrzydzić czytelnika tylko wzruszyć i dać do myślenia (akurat w tej materii książka zdała egzamin). Narratorem jest dwunastoletni chłopiec (czasami wypowiada się, jako dorosły mężczyzna, który wspomina koszmar dzieciństwa), który jest w pewnym sensie bohaterem dynamicznym. Na początku David jest niemym obserwatorem krzywdy Meg – nie reaguje, a nawet mu się to podoba. Dopiero pod koniec powieści, kiedy jest już za późno, próbuje to przerwać i jakoś pomóc dziewczynie. Nie mogę powiedzieć, że zachowanie Davida denerwuje czytelnika, bo ja osobiście byłam w stanie go zrozumieć, ale niektórych jego postawa może odrobinę zirytować. Pierwsza połowa książki ma na celu uśpić czujność czytelnika. Autor drobiazgowo ukazuje nam życie w latach 50., przenosząc nas w świat dzieciństwa. A potem, bez żadnego ostrzeżenia, zostajemy rzuceni w sam środek koszmaru, którego, w pewnym sensie, stajemy się obserwatorami. I właśnie dlatego jest to książka tylko dla ludzi o mocnych nerwach, ponieważ wielu może czuć się bardzo niekomfortowo, czytając o tak wynaturzonych rzeczach, wielu może pomyśleć, że to chore i niewłaściwe. Spotkałam się z opiniami, że po przeczytaniu tego dzieła, niejeden może bać się spojrzeć w lustro, wstydząc się swojego człowieczeństwa i podejrzewam, że jest w tym trochę prawdy (mnie to nie dotyczy, bo ja już od dawna wstydzę się tego, że jestem człowiekiem). Ta książka bardzo dobitnie daje czytelnikowi do zrozumienia, że najgorszymi potworami są ludzie i to ich należy się bać. W posłowiu Ketchum wyjaśnia, co sądzi o osobnikach pokroju Ruth Chandler, ale w trakcie trwania powieści stara się powstrzymywać od osądów, pozostawiając to czytelnikowi. Film „The Girl Next Door” (2007) jest wierną ekranizacją książki i cieszę się, że zanim przeczytałam powieść sięgnęłam po film, bo w pewnym stopniu mnie uodpornił i dzięki temu dałam radę dobrnąć do końca książki, unikając całkowitego zalania łzami - choć trochę płakałam, to fakt:) Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek fan prozy z dreszczykiem nie sięgnął po tę pozycję, bo moim zdaniem jest to najbardziej przerażająca powieść, jaką przeczytałam – tylko dlatego, że wydarzenia opisane tutaj mogą zdarzyć się naprawdę praktycznie każdemu. Jack Ketchum naprawdę wie, jak przykuć uwagę czytelnika, nie pozwalając mu na chwilę oddechu, a po skończonej lekturze zostawiając więcej pytań niż odpowiedzi. Szczerze polecam każdemu, kto się odważy:)

10 komentarze:

  1. Moja pierwsza książka Jacka Ketchuma , polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest taka książka, której nigdy się nie zapomina.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja po długich planach na jej zakup, wreszcie się zdecydowałem i...
    Pomimo że została mi już mniejsza połowa do przeczytania, czyli jeden-dwa wolne wieczory i będę mógł coś więcej napisać.

    Na razie jedyne co jest dominujące w tej książce to to że czytając ja mam depresję. Przeraża mnie że takie historie są prawdziwe i że dzieją się w koło nas, boję się pomyśleć co będzie dalej, gdy już do takich scen dochodzi w połowie.

    Pennywise

    OdpowiedzUsuń
  4. Pennywise, dalej będzie jeszcze gorzej... Ja już czytałam ją kilka razy i powiem Ci, że za każdym razem robi na mnie takie samo, szokujące wrażenie.
    Jak przeczytasz książkę to polecam również film. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj skończyłem, ciężko się oderwać, ja miałem wrażenie że chcę ja jak najszybciej dobrnąć do końca, by ten koszmar wreszcie się już skończył.

    Odnosi się wrażenie uczestniczenia w akcji, niekiedy sam zamykałem oczy.

    Mam zamiar również oglądnąć film, choć w zupełności mi wystarczy co widziałem "w głowie" czytając książkę.

    Pennywise

    OdpowiedzUsuń
  6. Przygnębiające zakończenie, co nie? Na końcu najwięcej płakałam... Z tą ksiązką jest dokładnie tak, jak pisze King we wstępie - nie można jej odłożyć, ale również strach czytać dalej, ciekawy paradoks. Jeśli chodzi o film to jest całkiem wierną ekranizacją, ale proponuję obejrzeć go jak już trochę odetchniesz od książki. Ja najpierw widziałam film, potem musiałam zrobić sobie przerwę, od tego, co w nim zobaczyłam i dopiero jak mi trochę przeszło sięgnęłam po powieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku zabierając się za książkę, byłem poirytowany komentarzem King'a, zastanawiałem się "po co on to robi?" Ale z biegiem czasu zrozumiałem że to świetne wprowadzenie do lat, w których ta historia ma miejsce, mamy pełen obraz Ameryki i zarys mentalności.

    Pod koniec chyba i we mnie obudziło się taka natura, że nie chciałem aby Ruth tak zwyczajnie umarła/zginęła, stało się jednak inaczej.

    Czytałaś może informacje o prawdziwej historii, na której wzorował się Ketchum?
    Jeżeli nie to podeśle link.

    Pennywise

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, czytałam o Sylvii Likens i aż ciarki mnie przeszły... Co do wstępu Kinga to powinno się go czytać na końcu książki, gdyż strasznie w nim spoileruje. Ja najpierw oglądałam film, więc nie przeszkadzało mi to i oczywiście bardzo podobało mi się jego spojrzenie na twórczość Ketchuma oraz bohaterów "Dziewczyny z sąsiedztwa" - w szczególności Davida.

    OdpowiedzUsuń
  9. Buffy mam pytanko czy masterton to ziółko z pruwnaniem do tego autora bo Mastertonem się brzydze bo przeczytałam tylko ciało i krew i tylko 130 stron bo więcej nie moglam

    OdpowiedzUsuń
  10. Masterton w porównaniu do tego autora pisze bajeczki na dobranoc:) Jeśli brzydzisz się Mastertona to Ketchum zmusi Cię do wymiotów.

    OdpowiedzUsuń