czwartek, 8 marca 2012

„Egzorcysta” (1973)

Regan MacNeil, mieszkająca wraz z matką dziewczynka, zaczyna nietypowo się zachowywać - staje się wulgarna, przesuwa przedmioty siłą woli oraz zaczyna lewitować nad łóżkiem. Zdesperowana matka dziewczyny zwraca się po pomoc do lekarzy, jednak żaden nie potrafi powiedzieć, co dolega małej. Nie widząc innego wyjścia kontaktuje się z księdzem Karrasem, który odkrywa, że Regan jest opętana przez demona. Watykan wzywa do pomocy egzorcystę, ojca Merrina.
Kultowy, ponadczasowy horror będący ekranizacją powieści Williama Petera Blatty'ego w reżyserii Williama Friedkina. Film trafił do kin w czasie trwającej wówczas wojny wietnamskiej. Ten fakt sprawił, że oglądalność diametralnie wzrosła. Dlaczego? To proste, w czasach wojny w Wietnamie społeczeństwo amerykańskie ogarnął prawdziwy chaos - kryzys polityczny miał wielki wpływ na zachwianie poczuciem bezpieczeństwa ludzi, którzy szukając wsparcia moralnego pozwalającego stłumić ich wewnętrzne lęki zwracali się w stronę religii lub pseudoreligijnych praktyk okultystycznych. I tutaj, jak na zawołanie pojawia się horror religijny, którego fenomen bardzo szybko staje się zjawiskiem społecznym. Ludzie stawali w kilometrowych kolejkach do kas, aby obejrzeć film, który jak wieść niosła powodował ataki nerwowe i zasłabnięcia u widzów. Kościół także miał swoją rolę w tym szaleństwie, strajkując pod kinami i głosząc, że obraz ten jest antychrześcijański. Poza tym dziennikarze nieustannie tworzyli coraz to nowe recenzje filmu, wzbudzając apetyt na obejrzenie tego dzieła u każdego, kto jeszcze nie miał okazji go zobaczyć. Socjolodzy dogłębnie analizowali zjawisko zbiorowej histerii na tle opętania widoczne wówczas u Amerykanów. Jednym słowem: całe społeczeństwo Stanów Zjednoczonych ogarnęła zwykła dwumiesięczna obsesja. Ludzie chcieli zobaczyć ten film nie tyko ze względu na jego religijny aspekt, ale również przez podtekst, jaki nasuwał się każdemu widzowi podczas seansu. Podtekst nawiązujący bezpośrednio do wojny w Wietnamie - ludzie wiedzieli, że opętana Regan z przyjemnością wybrałaby się na Woodstock, w końcu swoim zachowaniem prezentowała wszystkie (jak wówczas sądzono) hipisowskie zapędy.
Oceniając film przez pryzmat współczesnych horrorów muszę stwierdzić, że "Egzorcysta" w ogóle się nie zestarzał. Nawet pomijając już nieaktualne dzisiaj podteksty, które przed laty tak przerażały widzów ta produkcja nadal straszy. Mnie na pewno - sam wygląd Regan, który jest absolutnym mistrzostwem charakteryzatorów wprawia mnie w tak daleko posunięty niepokój, że ciężko jest mi oglądać tę produkcję w pojedynkę. Reżyser, stawiając głównie na realizm, stworzył postać opętanej dziewczynki, która jest żywa do dziś i niejednego zaprawionego w bojach wielbiciela kina grozy może przerazić do tego stopnia, że na pewno nie sięgnie po tę pozycję po zmroku.
Recenzując "Egzorcystę" nie sposób nie wspomnieć o zwartym, dokładnie przemyślanym scenariuszu, napisanym przez Blatty'ego na podstawie własnej powieści oraz nagrodzonego Oscarem. Klimat jest do tego stopnia mroczny i pełen napięcia, że naprawdę ciężko jest chwilami to wytrzymać. Stopniowanie atmosfery w momentach, kiedy nie dzieje się nic interesującego również wywołuje niepokój. Ciekawy fenomen - boimy się, mimo że nie widzimy niczego przerażającego. Boimy się tylko dzięki wczuciu się w ten osobliwy, realistyczny klimat okraszony nastrojową ścieżką dźwiękową również nagrodzoną Oscarem. A kiedy wreszcie zaczyna się coś dziać zostajemy wręcz sparaliżowani przez własne lęki. Bo to, co wyprawia Regan, to jak wygląda i jakim głosem przemawia (głos opętanej podkładała Mercedes McCambridge) nie pozwoli nam przejść obojętnie obok tego filmu. Regan lewitująca nad łóżkiem, przesuwająca przedmioty domowe dzięki telekinetycznym zdolnościom, wymiotująca na księdza i wreszcie Regan masturbująca się krucyfiksem i krzycząca: "Pieprz mnie" - swoją drogą, chyba ta scena tak bardzo zbulwersowała katolików, którzy pikietowali przeciwko filmowi.

Czy w dobie tych wszystkich współczesnych horrorów traktujących o opętaniu przez diabła "Egzorcysta" zasługuje na naszą uwagę? Myślę, że ta produkcja posiada jeden element, którego żaden XXI-wieczny horror religijny nigdy mieć nie będzie, a mianowicie realizm rozwinięty do tego stopnia, że ja jako ateistka na czas trwania seansu uwierzyłam, że to mogło wydarzyć się naprawdę. Poza tym współczesne filmy grozy wszystko budują na efektach specjalnych, co z miejsca pozbawia ich realizmu. "Egzorcysta" jest pozycją obowiązkową dla każdego wielbiciela kina grozy - dzieło, które nigdy nie przestanie straszyć, dzieło które przetrwało próbę czasu zyskując status kultowego.

10 komentarzy:

  1. Znowu klasyk? Ryzykujesz. Zaraz jakiś "znawca" zarzuci Ci niedocenianie klasyków, jak to było z Halloween, który to film lubisz, ale oberwałaś za to, że go ponoć nie lubisz:-)

    http://horror-buffy1977.blogspot.com/2010/06/jazda-na-kuli-2004-jesli-nastroj-grozy.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Film na tyle popularny, że black metalowy zespół Marduk użył w swojej jednej piosence fragmentu "Jesus, fuck me" i nawet płytę tak nazwali :)

    Jeden z moich ulubionych klasyków horroru

    OdpowiedzUsuń
  3. Na dobry początek blogowego recenzowania organizujemy konkurs. Do wygrania kilka fajnych książek. Zapraszamy do wzięcia udziału http://potwornie-wciagajace.blogspot.com/2012/03/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy to straszy to nie wiem ale film jest mega klasykiem te efekty jak na tamte lata godne uwagi polecam wersję z wstawkami głowy diabła która się pojawia w ułamkach sekundy jak zaczyna się opętanie dobrze ryje głowę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie polecam oglądać samemu w nocy -,-''
    Te wstawki z tymi głowami diabła mega mnie przerażały, nie lubię, jak coś wyskakuje znienacka....:D
    Pozdrawiaaam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż. O klasyce kina grozy można by pisać i pisać w samych superlatywach :) Kocham ten film...zakochałam się w nim od pierwszego seansu, który jednocześnie koszmarnie mnie przeraził (oglądałam po raz pierwszy mając jakieś 10 lat). To jeden z tych filmów, które fascynują wszystkim: fabułą, szokującymi scenami, muzyką, aktorstwem, dialogami...po prostu nie można oderwać wzroku przy każdym kolejnym seansie i choćby leciał codziennie, codzienni bym do niego zasiadała :) Do dziś uważam, że Linda Blair, która wcieliła się w postać małej Regan jest jedną z najbardziej utalentowanych amerykańskich aktorek. Zagrać w tak młodym wieku tak znakomicie - to trzeba mieć niebywały talent...
    Marzy mi się seans ,,Egzorcysty'' na dużym ekranie i w wersji reżyserskiej. Mam nadzieję, że kiedyś będzie to możliwe :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Według mnie to najlepszy film traktujący o egzorcyzmach. I te niesamowite, głęboko pozostające w pamięci sceny...mistrzostwo! Co jakiś czas wracam do tego filmu i wciąż mnie fascynuje. Fajna recenzja. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również zgodzę się z moimi przedmówcami - klasyka horroru i naprawdę kawał dobrej roboty. Ciekawy również dlatego, że z kręceniem tego filmu wiązały się dziwne wydarzenia, o czym kiedyś pisałam. Nie pamiętam już, ile razy go widziałam, ale na pewno po raz pierwszy w czasach mojej podstawówki ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Po wielu latach postanowiłam go obejrzeć ponownie. Moja ocena do tego filmu się ani trochę nie zmieniła. To jest prawdziwa perełka kina. Podczas seansu zwróciłam szczególną uwagę na aktorstwo i muzykę. Co do tego pierwszego, to muszę powiedzieć, że Linda Blair zagrała swoją rolę lepiej niż niejeden dorosły aktorzyna. W aktorstwie zastanawiała mnie zawsze jedna rzecz. Jak szkolą dzieci do takich makabrycznych scen?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...