Stronki na blogu

sobota, 13 listopada 2010

"Siła strachu" (2005)

Kiedy matka małej dziewczynki popełnia samobójstwo ojciec postanawia zabrać ją na wieś. Niestety, pomysł, który w planach miał pomóc małej Emily tylko pogarsza jej stan. Wkrótce dziewczynka wymyśla sobie przyjaciela, który bynajmniej nie jest pokojowo nastawiony...

Uwielbiam ten film. Szczerze mówiąc jest to jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych, z jakim miałam dotychczas okazję się zapoznać. Naprawdę solidnie zrealizowane kino z gwiazdorską obsadą i niebanalną fabułą. No właśnie, jeśli chodzi o akcję to posuwa się ona do przodu w iście żółwim tempie, ale jak na ironię przykuwa uwagę. Pewnie dlatego, że fabuła skrywa gdzieś pod powierzchnią (pod przykrywką prostej, oczywistej historyjki) straszną tajemnicę, wyczuwalną dla widza już od pierwszych minut seansu. Jak okazuje się później, centralnym punktem tej tajemnicy jest mała dziewczynka, która nie ma najmniejszego zamiaru szybko jej wyjawić. Reżyser wplata też w tę monotonność małe smaczki, które nie pozwolą nam się nudzić. Za przykłąd może tu posłużyć pamiętna scena z wanną, kiedy to ojciec odsuwa kotarę i odkrywa napis "Pozwoliłeś jej umrzeć", który bezpośrednio odnosi się do jego żony. Mężczyzna od razu dochodzi do wniosku, że winną tego niewybrednego żartu jest jego córka i zaczyna uważniej obserwować jej zachowanie.

Nastrój... hmm, jeśli powiem, że stopniowanie atmosfery to istne mistrzostwo świata to pewnie znacznie zaniżę swoją ocenę. Nie znam po prostu słów, które będą adekwatne do tego, co robi z widzem reżyser za pomocą samego nastroju. Przez pół filmu nie pokazuje się nam nic godnego uwagi, ale jesteśmy do tego stopnia zelektryzowani samą atmosferą, że nie potrafimy oderwać wzroku od ekranu. Inaczej nie da się tego opisać, trzeba to poczuć i tyle:)

No i jest jeszcze Charlie - tajemniczy przyjaciel naszej małej bohaterki. W rzeczywistości to właśnie wokół niego obraca się cała akcja filmu. To on przeraża Emily, a przy okazji i nas. Boimy się go, ponieważ go nie widzimy i w gruncie rzeczy nawet nie wiemy, czy w ogóle istnieje. Szczerze mówiąc to mało wiemy, aż do zakończenia. Wiemy tylko, że z Emily i z jej wymyślonym przyjacielem jest coś nie tak, ale w żadnym razie nie możemy dojść, co to takiego. Reżyser wyjaśnia wszystko dobitnie dopiero w finale, a po drodze rzuca nam tylko nędzne skrawki, które naprawdę ciężko jest ułożyć w jedną spójną całość. Przejdźmy może do drugiej części recenzji fabularnej, ponieważ wydaje mi się nieco ciekawsza:)

UWAGA SPOILER UWAGA SPOILER

Teraz będę tak spoilerować, że osobom, które nie widziały filmu radzę opuścić tą część recenzji, bo w przeciwnym razie zepsują sobie całą przyjemność z oglądania. Zakończenie nie jest w żadnym wypadku oryginalne - zaskakujące na pewno, ale równocześnie nie pokazuje nam nic, czego byśmy już wcześniej nie znali. "Siła strachu" okazuje się być kolejnym filmem traktującym o rozdwojeniu osobowości. W kinie grozy ten motyw był już wielokrotnie wałkowany, poczynając od "Psychozy" przez "Blady strach" i "Sekretne okno" na wielu innych kończąc. I o ile w trakcie filmu może przemknąć nam przez głowę pomysł z takim rozwiązaniem akcji to na pewno będziemy podejrzewać Emily, gdy w rzeczywistości chory okazuje się jej ojciec. Reżyser przez cały seans nas zwodzi, na wszystkie sposoby próbuje nam wmówić, że to z dziewczynką jest coś nie tak i... udaje mu się to. Jak to się mówi w slangu młodzieżowym: robi nas w konia po całości. Steruje nami jak chce, aby na koniec dać nam coś tak banalnego, często spotykanego, ale równocześnie zwalającego z nóg. Nie wiem, jak mam ocenić takie bezczelne oszustwo, ale jedno jest pewne - okazałam się być ofiarą manipulacji, a co ciekawe przez cały seans nawet nie próbowałam myśleć nad zakończeniem. Tańczyłam tak, jak zagrał mi reżyser i nie jestem z tego powodu, ani trochę wkurzona. Od dawna nic mnie w takim stopniu nie zaskoczyło w kinie grozy, więc mogę chyba wybaczyć twórcom tę małą manipulację:) Wielka tajemnica towarzysząca widzowi przez cały seans zostaje w końcu wyjaśniona w jakże prosty, żeby nie rzec naiwny sposób, a mimo to nie czuje się zawodu, ponieważ i tak nie sposób było tego przewidzieć. Oczywiście, nie twierdzę, że każdy da się tak podpuścić jak ja, ale osobiście uważam, że jest bardzo mała szansa na to, aby ktoś doszedł do sedna tajemnicy przed końowymi scenami filmu. Podoba mi się też finalne "mrugnięcie do widza" przedstawiające rysunek Emily, na którym widnieje ona sama z dwoma głowami. Daje do myślenia i pozostawia nas z pewnym intrygującym niedopowiedzeniem.

KONIEC SPOILERA KONIEC SPOILER

Muzyka mnie urzekła - szczególnie ta hipnotyzująca melodia na początku filmu, kiedy to główni bohaterowie jadą samochodem do nowego domu na wsi, no i oczywiście na napisach końcowych. Poza tym, jak już wspomniałam mamy tu do czynienia z gwiazdorską obsadą. W rolach głównych Robert De Niro, Dakota Fanning i Famke Janssen. Oczywiście nie mam nic do zarzucenia aktorstwu, ponieważ swoją robotę wykonali profesjonalnie i przede wszystkim przekonująco. Osobiście nie lubię młodej Fanning, ale za to wysoko cenię panią Janssen, więc wszystko się zrównoważyło:)

Chyba nikt nie potrzebuje większej zachęty, aby sięgnąć po tę pozycję. Dodam jeszcze tylko, że o ile pierwsza połowa filmu bazuje głównie na nastroju grozy to w drugiej akcja rusza z kopyta w zastraszającym tempie, a w zakończeniu osiąga wyżyny kulminacji. Naprawdę warto poświęcić ułamek życia dla tak dobrego thrillera psychologicznego, jakim jest "Siła strachu".

15 komentarzy:

  1. Jakoś nie mogę się za tą piłę zabrać, chyba to oglądnę pierwsze xq

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, oglądam właśnie, ale dlaczego ta mama się zabiła? Bo nie zakumałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, ze oglądałam ten film już dosyć dawno temu i zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Chyba pora znowu po niego sięgnąć.
    Dzięki za przypomnienie o tym filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Gosiu:) Ależ nie ma za co:) Życzę miłego seansu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden z moich ulubionych thrillerów.
    Polecam książkę Fitzka "Terapia". Podczas czytania myślałam o tym filmie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Beatrix przeczytałam na necie recenzję tej książki i wiesz, fabuła rzeczywiście łudząco przypomina "Siłę strachu" i chyba się skuszę:) Dzięki za cynk, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. czesc, film super, choć wolno akcja szła... a powiedzcie mi jaki tytuł nosi ta pioseneczka na początku i końcu filmu? dzieki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy, no właśnie nie wiem. Ale także chciałabym się dowiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam ten film i jest naprawdę świetny, również dałam się złudzić :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz Was zaskocze jezszcze bardziej.Malo kto wie ale po napisach jest jeszcze scena...i tam okazuje sie,ze mala dziewczynka jest pacjentka szpitala psychiatrycznego hmmmm wiec nie wiemy do konca kto tu tak naprawde oszalal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta scena nie jest po napisach - po pierwsze. A po drugie, to przecież wiadomo, że dziewczynę po takich przeżyciach musieli gdzieś umieścić. I wcale nie wiadomo czy to szpital psychiatryczny - nic na to nie wskazywało więc mógł to być zwykły szpital, gdzie dziecko przebywało na obserwacji.

      Usuń
  11. Pamiętam, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wspominam go do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślałem, że będzie jakiś lepszy happyend, a tu takie coś. Pod koniec to naprawdę się bałem oglądając. Już wiem , że nie lubię horrorów psychologicznych.

    OdpowiedzUsuń