Stronki na blogu

wtorek, 30 sierpnia 2011

"Opona" (2010)

Pewien miłośnik filmowy zbiera grupę ludzi gdzieś na pustyni, aby zaprezentować im jedyny w swoim rodzaju film. Główną jego bohaterką jest obdarzona zdolnościami parapsychicznymi opona, która przemierza pustynne tereny mordując każdego, kto stanie jej na drodze.

Tak dziwnego filmu już dawno nie widziałam. "Opona" jest horrorem komediowym, którego nie sposób brać na poważnie. Już na wstępie widzowie muszą uzmysłowić sobie, że to co zobaczą to jeden wielki żart. W przypadku tego obrazu będziemy mieli do czynienia bardziej z komedią aniżeli horrorem. Będziemy widzami, którzy oglądają widzów, którzy z kolei przez lornetki oglądają film o oponie. Będziemy z niejakim napięciem, a przede wszystkim ze śmiechem obserwować niekończące się toczenie opony po pustyni i szosie. Będziemy świadkami tego, jak przesławna opona ze pomocą siły woli (?) wręcz rozrywa na strzępy zarówno zwierzęta, jak i ludzi. I to tyle jeśli chodzi o fabułę, gdyż to nie ona odgrywa tutaj najważniejszą rolę.

Odniosłam wrażenie, że twórcy tego filmu sięgając do kompletnego absurdu (opona w roli mordercy - tego jeszcze nie grali) postawili sobie za cel przede wszystkim rozbawienie widza i do pewnego momentu nawet im się to udaje. Ale ileż można patrzeć na toczącą się oponę? Już nawet jej niezwykły sposób zabijania (trzeba przyznać, że wyjątkowo krwawy) w pewnej chwili po prostu zaczyna nudzić. A chyba największym paradoksem tej produkcji jest fakt, że twórcy filmu o oponie cały czas powtarzają, iż mamy do czynienia ze słabym obrazem, żebyśmy niczego nadzwyczajnego się po nim nie spodziewali, bo i tak nie przypadnie nam do gustu. I mają absolutną rację. Nie wiem, jak to jest w przypadku innych widzów, ale nie ma możliwości, żeby coś takiego bawiło mnie przez cały seans. Na początku, owszem, ale litości przez prawie półtorej godziny?

Ciężko ocenić aktorstwo tego obrazu, gdyż nawet ono jest pewnego rodzaju satyrą. Poza tym wydaje mi się, że w tym konkretnym obrazie ludzie schodzą na dalszy plan. Najważniejsza jest opona, a ja niestety nie potrafię orzec, czy przyzwoicie wywiązała się ze swojego zadania - ciężko ocenić mi jej mimikę i gesty:) Zakończenie jest tak samo absurdalne, jak i cały film, więc również i tutaj nie ma o czym mówić.

Ehh, na chwilę wracam do najnowszych produkcji grozy i dostaję coś takiego... Nawet nie wiem, czy wypada mi komukolwiek odradzać seans "Opony", gdyż jakby na to nie patrzeć ma w sobie ogromny potencjał komediowy. Jeśli komuś bardzo się nudzi to może zaryzykować, ale radzę nastawić się na dziwną komedię, ponieważ mimo sporego nagromadzenia krwawych scen nie jest to raczej czysty horror.

9 komentarzy:

  1. Opona która morduje? Naprawde ? :D
    chyba nawet oglądnę bo nawet sobie tego nie moge wyobrazic :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy temat na film :) Nie znam go absolutnie, ale jeżeli mam do niego podejść z przymrużeniem oka, to też tak zrobię i chętnie się zapoznam :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie że był to film z jakimś głębszym skomplikowanym przekazem, szczególnie po (SPOILER(chyba)) przemowie policjanta który wyszedł z bagażnika radiowozu, niszcząc przy tym wszystkie krzesła i wylewając szklankę wody o bezpowodzie

      Usuń
  3. Właśnie ostatnio szukałam na filmwebie jakiś fajnych w miarę nowych filmów i natknęłam się na to coś :-) Jak przeczytałam opis, to zaczęłam się śmiać (co mi się nieczęsto zdarza). Pomyślałam sobie - kurde, kto wpadł na tak chory pomysł, żeby nakręcić film o oponie?! Jak widać i z opony można zrobić bohatera filmowego :-) Nie oglądałam tego filmu i powiem szczerze, że mam pewne obawy, żeby się za to zabrać. No może jak już kompletnie nic nie będzie do obejrzenia, to wtedy się skuszę. Zabawna recenzja Buffy1977 :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Opona która zabija ??? Interesujący przykład zabójcy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. lepiej nie oglądać na trzeźwo...

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie widzialam film "Opona". Tylko człowiek, który stracił zmysły mógł coś takiego nakręcić, ale bierzmy pod uwagę, że mógł byc porządnie odurzony. Nie wiadomo o co chodzi w filmie. A jak w recenzji napisano koniec jest tak beznadziejny jak jego całość. Pozdrawiam i odradzam film chyba, że komuś się naprawde nudzi

    OdpowiedzUsuń
  7. opona która zabija to nic :) wyobraźcie sobie rekina zabójce.. tyle ze ducha :D i tak oto otrzymujemy fascynujący ghost story- film "Rekin-Widmo", gdzie duch zabitego rekina ludojada powraca żeby wymordować całe miasteczko. Jaja jak berety. Nie spotkałem się z wiekszą glupotą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się spotkałam. Jakiś czas temu skakałam sobie w nocy po kanałach TV i trafiłam na Puls, gdzie akurat rekin pożerał w locie samolot... Nie powiem Ci jaki był tytuł tego filmu, bo czym prędzej przełączyłam, ale jak na razie to chyba największa głupota, jaką widziałam na filmie;)

      Usuń