Stronki na blogu

wtorek, 16 sierpnia 2011

"Silent Hill" (2006)

Rose Da Silva stara się wyleczyć swoją córkę Sharon, która mając pewnego rodzaju problemy psychiczne przez sen nieustannie wspomina o Silent Hill - spalonym, wymarłym mieście. Mając nadzieję, że jej córce to pomoże Rose zabiera ją do tego miasteczka. Kiedy są już na miejscu Sharon gdzieś znika, a Rose z pomocą policjantki Cybil Bennet stara się ją odnaleźć. Jednak szybko odkrywają, że miasto jest nawiedzone przez dziwne istoty, które przybywają wraz z nastaniem Ciemności. Kobiety stopniowo zaczynają poznawać mroczną tajemnicę Silent Hill.

Głośna adaptacja gry komputerowej w reżyserii Christophea Gansa, który podobno o prawa do tej produkcji starał się prawie pięć lat. "Silent Hill" jest moim ulubionym horrorem opartym na grze, więc recenzję przedstawię w samych superlatywach. Pierwszym z licznych plusów tego obrazu jest miejsce akcji. Po dotarciu do Silent Hill oczom Rose ukazuje się wymarłe miasteczko spowite niepokojącą mgłą (wygenerowaną komputerowo). Z nieba nieustannie sypie się popiół, a wszystko to otacza gęsta cisza. Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy oglądałam ten film początkowe sceny z pobytu Rose w miasteczku zaparły mi dech w piersiach. No cóż, taki klimat rzadko zdarza się w horrorze, a właśnie podczas tych scen jest on chyba najbardziej wyczuwalny. Następnie, kiedy Rose wchodzi głębiej w miasto naszym oczom ukazują się niezwykłe stwory do tego stopnia przerażające, że dla widzów o słabych nerwach mogą być przyczyną licznych sennych koszmarów:) Warto tutaj wspomnieć, że owe potwory wykreowane są przez aktorów, często tancerzy, ponieważ tylko oni byli w stanie tak sugestywnie zaprezentować nam ich niepokojące ruchy ciała.

Jak już wspomniałam najmocniejszą stroną filmu jest jego klimat budowany przede wszystkim dzięki aspektowi wizualnemu, jak i muzyce, zaczerpniętej z gry komputerowej. Kiedy w miasteczku rozlega się drażniąca uszy syrena rozpoczyna się Ciemność, czas przerażających stworów, które polują nie tylko na nasze bohaterki, ale również ludzi zamieszkujących miasteczko - zabobonny lud, spędzający większość czasu w kościele i oddający się modlitwom. Kolejnym przerażającym aspektem filmu są odgłosy wydawane przez nasze potworki - mrożący krew w żyłach krzyk, który nawet mnie niejednokrotnie przyprawił o szybsze bicie serca.

"Silent Hill" jest filmem na tyle skomplikowanym, że do dziś wywołuje zażarte dyskusje na forach. To nie jest horror, który nie wymaga myślenia, którego można obejrzeć po ciężkim dniu, aby się odstresować. Tutaj cały czas trzeba być czujnym, aby nie uronić ani kropli z misternej intrygi, której finał zbija z nóg. Pod koniec widzowie dostaną wzruszającą historię dziewczynki, mieszkającej niegdyś w Silent Hill, skrzywdzonej przez innych mieszkańców, pragnącej zemsty, która jak by na to nie patrzeć słusznie się jej należy. No i zakończenie, które wywołuje tyle kontrowersji na licznych forach filmowych - niejednoznaczne, zmuszające do myślenia. Roger Avary zaserwował fanom horrorów niebanalny scenariusz, pełen niejasności, otwarty na różne interpretacje i oczywiście to jest jego wielką siłą. Takie niejednoznaczne filmy zawsze mnie intrygowały i jestem pewna, że obraz przypadnie do gustu nie tylko fanom popularnej gry, ale również laikom (takim jak ja), którzy nie mieli z nią nic wspólnego.

Aktorstwo, jak to w produkcjach wysokobudżetowych stoi na oszałamiająco wysokim poziomie. Począwszy od Radhy Mitchell przez Laurie Holden i Seana Beana na małej Jodelle Ferland kończąc będziemy mieć do czynienia z najwyższym profesjonalizmem warsztatowym - w tym filmie nie ma miejsca na amatorską mowę ciała, czy nieprzekonującą mimikę twarzy. Bohaterowie są jak żywi, a każdy ich czyn jest wiarygodnie umotywowany. Widzom na pewno najbardziej przypadnie do gustu odważna matka, która dla swojej córki jest w stanie wejść w czeluść piekieł oraz waleczna policjantka z prawdziwego zdarzenia, która gotowa jest poświęcić absolutnie wszystko dla dobra sprawy.

Cóż mogę rzec? Kto nie widział niech żałuje. "Silent Hill" jest jednym z najlepszych horrorów XXI wieku, jest dowodem na to, że nawet w dobie efektów specjalnych można zrobić coś przerażającego, klimatycznego oraz wciągającego. Rozbudowana fabuła na pewno nie pozwoli nikomu na nudę, a psychodeliczny klimat niejednego widza dosłownie wbije w fotel. Na 2012 rok zaplanowano sequel tego obrazu, niestety w technologii 3D, co wielu fanom horrorów może być nie na rękę. Mam tylko nadzieję, że kontynuacja choć odrobinę zbliży się jakościowo do swojego pierwowzoru.
 

8 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ten film ma niezwykły klimat od samego początku. Świetnie stworzony nastrój niepokoju, ma się wrażenie, że jest się w jakimś okropnym koszmarze. Do tego przerażające kreatury, doskonała gra Jodelle Ferland i scena, która mnie najbardziej przeraża, czyli zemsta Alessy... Powiem szczerze, że oglądałam ten film nie znając historii "Silent Hill" (nie było mi dane niestety zagrać w grę wcześniej) i w trakcie filmu miałam trochę mętlik z tym, o co w tej historii tak naprawdę chodzi. Teraz jednak historia ta jest dla mnie jednym z najbardziej przerażających dzieł stworzonych przez Japończyków. Polecam jak najbardziej każdemu i również czekam na sequel. Super recenzja! Pozdr. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, jako że jestem zaciętym graczem jeśli idzie o survival horrory, była to dla mnie pozycja obowiązkowa :) Zgadzam się, film jest świetny, a finał jest wisienką na torcie. Poza tym wiernie oddaje klimat oryginału, co w przypadku Resident Evil nie wyszło już zbyt dobrze.
    Nie wiedziałam, że powstaje sequel. Miejmy nadzieję, że mimo specyfiki kina 3D twórcy nie pójdą jednak w schemat "filmu o efektach, dla efektów".
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Buffy, czy mogłabyś wysłać mi na redakcyjnego maila (redakcja@sztukater.pl) Twój adres e-mail?
    Pozdrawiam,Miqa

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny horror, z niesamowitą muzyką i masz rację ze jeden z najlepszych w XXI w. Również z niecierpliwością czekam na 2 część i mam bardzo nadzieję że nie będzie duzo gorsza od pierwowzoru.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zagorzałą fanką gier i kiedy usłyszałam, że powstanie film byłam koszmarnie zachwycona :) Moje obawy wzbudzał tylko fakt, że będzie to produkcja amerykańska, ale po obejrzeniu śmiało stwierdziłam, że wyszło naprawdę mrocznie i po prostu rewelacyjnie, tak więc nie mam nic do zarzucenia tej produkcji. Klimat gry jest oddany w miarę wiernie, dlatego to mi się podoba najbardziej. Jednak czuję pewien niedosyt i cały czas mnie frapuje pytanie: jak by wyglądał filmowy Silent Hill, gdyby nakręcili go Japończycy???
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cat, ja po pierwszym seansie też nie bardzo wiedziałam, jak zinterpretować ten film, ale już po ponownym obejrzeniu wszystko zajarzyłam:)
    Owca, ja niestety nie mam bladego pojęcia na temat gier:( Jakoś taka forma rozrywki mnie nie kręci. Jeśli chodzi o sequel w 3D to mam niestety złe przeczucia - podejrzewam, że zrobią z tego tanie efekciarstwo, ale mam nadzieję, że się mylę:)
    Mrs25, widziałam Twoją reckę tego filmu - mamy zbliżone zdania na jego temat i nawet ocena taka sama:) Podobnie jak to było z "Kliniką".
    Aga, ja jak wiadomo nie lubię kina japońskiego, więc byłam jak najbardziej happy, że "Silent Hill" jest produkcją amerykańską. Ale kto wie, może Japończycy zrobią swój remake tego filmu.
    Pozdrawiam dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie najlepsza adaptacja na podstawie gry. Pamiętam że Silent Hill był moją pierwszą grą na konsolę :). Mam do niej duży sentyment i patrząc na to co działo się z innymi filmami typu Resident Evil (nad tym filmem spuszczam zasłonę milczenia ale nie rozpaczam bo cały czas wychodzą ciekawe gry, z niecierpliwością czekam na 6 część) błam się że i tu twórcy zrobią z tego letnią popierdułkę. Tu wykonano kawał dobrej roboty i może gdyby zrobili go bardziej mrocznie, w stylu gry, byłoby idealnie. Nie narzekam jednak bo i tak jest bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się film średnio podobał. Klimat jest świetny, zdjęcia też, jednak nie jest to dzieło twórców filmu tylko gry :/. Przez cały film miałem wrażenie że twórcy na początku chcieli żeby "Silent Hill" był dłuższy. W grze poszczególne "elementy układanki" dostajemy powoli, a w filmie wystarczy chwila nie uwagi i nic nie zrozumiesz. Każdy prawdziwy fan Silent Hill zauważy że postać "Piramidogłowego" została wciśnięta tutaj na siłę ;D
    Mimo tych wszystkich wad uważam że Silent Hill jest wartym obejrzenia filmem :)

    OdpowiedzUsuń