Stronki na blogu

środa, 8 czerwca 2011

"Psychosis" (2010)

Autorka poczytnych kryminałów wprowadza się wraz z mężem do wielkiego domu na odludziu. Wkrótce kobieta zaczyna widzieć ludzi, których inni nie dostrzegają, jej wizje z dnia na dzień stają się coraz bardziej brutalne. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że pisarka przeżyła kiedyś załamanie nerwowe. Czy to co widzi dzieje się naprawdę, czy jest to jedynie wytwór jej chorego umysłu?

Tym razem dla urozmaicenia sięgnęłam po film z Wielkiej Brytanii. Oczywiście, niemal natychmiast rzuciła mi się w oczy wręcz amatorska realizacja. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu filmy europejskie rzadko prezentują nam wysoki poziom realizatorski, a najgorzej rzecz ma się z horrorami. Jednakże amatorskie zdjęcia nie są w stanie mnie zniechęcić - w końcu jestem również wielbicielką produkcji telewizyjnych. Rzecz jasna, skoro brakło funduszy na przyzwoitą realizację to mogłam liczyć na minimum efektów specjalnych, z czego oczywiście byłam niezmiernie zadowolona. Okazało się, że "Psychosis" nie ma absolutnie żadnych efektów komputerowych, twórcy na szczęście zrezygnowali z taniego efekciarstwa, które w ostatnich latach zdominowało amerykańskie kino grozy. Ale niestety na tym plusy tej produkcji niemalże się kończą...

Zacznijmy od samej intrygi, która odrobinę mnie zdezorientowała. Przyznam się szczerze, że chwilami gubiłam się w tym wszystkim - nie wiedziałam, czy jestem świadkiem prawdziwych wydarzeń, czy jedynie obserwuję wytwory wyobraźni naszej bohaterki. Tym samym zakończenie było dla mnie niejakim zaskoczeniem - mówię "niejakim", ponieważ szczerze mówiąc ten film mógł skończyć się tylko na jeden z dwóch sposobów, do czego dość szybko doszłam. Jednak błędem byłoby sądzić, że "Psychosis" należy do solidnych produkcji grozy. Nie ma tutaj absolutnie żadnego stopniowania atmosfery, cały klimat grozy gdzieś wyparowuje już po kilku minutach seansu, a nieliczne sceny mordów, aż rażą amatorką - są do tego stopnia sztuczne, że jedyne, co sobą zyskują to głęboką konsternację u widza. Nie miałam jakiś szczególnych wymagań względem tego filmu, ale prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, aż takich niedorzeczności, niedomówień i wątków naciąganych do tego stopnia, że wydawały mi się niewyobrażalnie wręcz nieprawdopodobne, naiwne, a chwilami nawet strasznie zabawne. Scenariusz był w porządku, pomysł na fabułę wręcz znakomity tylko niestety twórcom nie wyszła realizacja tego wszystkiego, nie udało im się osiągnąć odpowiedniej atmosfery, a co za tym idzie nie byli w stanie wystraszyć widza, ani przez chwilę.

Z obsady warto jedynie wspomnieć, że odtwórczynią głównej roli jest Charisma Carpenter, która jako jedyna pokazała nam choć odrobinę profesjonalizmu. O reszcie aktorów nie warto nawet wspominać, gdyż takiej amatorki już dawno w żadnym horrorze nie widziałam. Myślę, że w przypadku tego obrazu minusy zdecydowanie przyćmiewają plusy - jest ich więcej i powiem szczerze, że mają ogromny wpływ na odbiór całego obrazu. I co z tego, że zakończenie w pewnym stopniu zaskakuje, skoro każde wydarzenie je poprzedzające jest do tego stopnia naciągane, że nie wierzę, iż jakikolwiek widz choć przez chwilę da się wciągnąć w tę historię, choć na moment uwierzy, że to na co w danej chwili patrzy dzieje się naprawdę. I co z tego, że nie ma tutaj taniego efekciarstwa skoro wszechobecna amatorka wręcz razi po oczach? Myślę, że to nie jest film dla osób, które mają w planach zobaczyć, coś innego. Oczywiście, jeśli ktoś nie ma co zrobić ze swoim wolnym czasem (tak jak ja) to może zdecydować się na tę produkcję, ale solennie radzę wybrać jednak coś innego.

5 komentarzy:

  1. Lubię brytyjskie kino.Nie znam tego filmu, niewiele o nim słyszałam i choć recenzja troszkę wylewa nam kubeł zimnej wody na głowę, to chyba z sentymentu do grozy z Wielkiej Brytanii poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Twojej recenzji wnioskuję, że film jest przeciętny. W wolnej chwili postaram się go obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga, akurat ten film, moim zdaniem, należy do słabszych produkcji europejskiego kina grozy ale możesz zaryzykować:)
    Tomek, masz rację film jest bardzo przeciętny -jeśli masz do obejrzenia inne filmy to nie trać czasu na "Psychosis", bo możesz się bardzo rozczarować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też się jakoś ten film z niczym nie kojarzy. Będę musiała go obejrzeć, nawet jeśli jest tylko przeciętny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. film bardzo fajny ale zalezy co kto lubi mnie osobiscie sie podobal

    OdpowiedzUsuń