Stronki na blogu

sobota, 16 czerwca 2012

„Srpski film” (2010)

OSOBY NIEPEŁNOLETNIE BARDZO PROSZĘ O OPUSZCZENIE TEGO TEKSTU
Była gwiazda filmów porno, Milos, stara się zapewnić byt swojej żonie i synkowi w kraju, w którym przeciętny człowiek nie ma żadnych perspektyw na lepsze życie. Z Milosem kontaktuje się jego dawna koleżanka z planu, proponując mu kontrakt z bogatym twórcą ekskluzywnych filmów porno, tylko dla wybranych. Nie wiedząc, o czym będą traktować owe produkcje Milos w ciemno podpisuje kontakt, zwabiony wysokim wynagrodzeniem. Szybko odkrywa, że branża pornograficzna, w którą się zaangażował łączy seks z niewyobrażalną dawką przemocy.
Debiut reżyserski Srdjana Spasojevića. Zaraz po premierze serbska prokuratura rozpoczęła śledztwo, mające rozwiać wątpliwości oficjeli, zastanawiających się, czy reżyser aby nie naruszył prawa, prezentując ludziom tego rodzaju obraz. W efekcie zakazano jego wyświetlania w San Sebastian oraz w Norwegii. Samemu Spasojevićowi nie przedstawiono, żadnych zarzutów natury prawnej. W efekcie niemalże cały świat mógł zobaczyć kontrowersyjną produkcję torture porn (ze szczególnym naciskiem na drugi człon tego określenia), która w sposób, aż nadto dosłowny zaprezentowała odbiorcom ekstremalne sceny chorego seksu i skrajnej przemocy.
Cała fabuła filmu niezmiennie obraca się wokół seksu – czasem zwyczajnego, częściej na wskroś brutalnego. Płeć żeńską przedstawiono tutaj całkowicie przedmiotowo. Na potrzeby branży pornograficznej, przeznaczonej dla specyficznej grupy odbiorców mężczyzna przed kamerą decyduje się na całkowite zezwierzęcenie, biorąc w posiadanie bezbronną kobietę, bijąc ją, upodlając, sprowadzając do pozycji zwykłego ochłapu mięsa. Wykorzystuje ją seksualnie na wszystkie możliwe sposoby, a jeśli przypadkiem za bardzo go poniesie i w swoim zapamiętaniu odetnie jej głowę, nie przestając jej wykorzystywać, zamieniając się w odrażającego nekrofila to tym lepiej – odbiorcy takich filmów właśnie tego oczekują, właśnie za to płacą… Twórcy jednak nie ograniczają się do tematyki nekrofilii, „ubarwiając” fabułę wątkami pedofilskimi. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, w końcu kino gore przyzwyczaiło nas już do bezkompromisowego poruszania owej problematyki, tyle, że Spasojević poszedł krok dalej. Wstrząsająca scena gwałtu na noworodku poraziła widzów nie tylko przez wzgląd na swoją niezwykle realistyczną wymowę, ale sam pomysł pokazania światu czegoś tak niewyobrażalnego. Kino torture porn często decyduje się na maksymalną dosłowność w prezentowaniu największej ohydy, jaką tylko jest w stanie wyobrazić sobie człowiek, więc nie ma nic dziwnego w tym, że reżyser postanowił pokazać nam coś na wskroś porażającego, coś, czego jeszcze w tego typu niszowym kinie nie miało prawa bytu. Udało mu się w bezwzględny sposób zagrać na uczuciach widza, jednakże obawiam się, że ceną za to okazała się jego zła sława wśród odbiorców, którzy nie boją się przyczepić mu etykietki osobnika, mającego poważne problemy psychiczne. Nie będę oceniać zdrowia umysłowego reżysera, powstrzymam się nawet od wydawania sądów na temat sceny z noworodkiem – pozostawię to innym śmiałkom, którzy zbiorą się na odwagę i sięgną po „Srpski film”. Niech moją wskazówką będzie stwierdzenie, że elementów horroru nie ma tutaj zbyt wiele – krwawe sceny ograniczono do minimum, decydując się na szokowanie skrajną pornografią, często osadzoną w klimatach BDSM. Tak więc, odbiorcy bezkompromisowego kina porno mogą znaleźć tutaj coś dla siebie, wielbiciele szokującego torture porn w stylu „Hostela” niekoniecznie.
Fabuła, rzecz jasna, nie oferuje nam jedynie odrażających sekwencji, których jeszcze długo nie będziemy w stanie wyrzucić z pamięci. Uważny widz dostrzeże sporo konkluzji odnośnie życia w biednej Serbii, w której mieszkańców należy postrzegać przez pryzmat ofiar – ofiar podupadającej gospodarki, która nie pozwala społeczeństwu na godne życie. Ponadto reżyser w dosłowny sposób próbuje uzmysłowić nam, do czego zmierza współczesny świat, w którym niepodzielną władzę sprawują seks i przemoc. Uważny widz będzie zastanawiał się, kim są odbiorcy tego rodzaju filmów pornograficznych – obleśnymi psycholami, czy kochającymi ojcami i mężami? Jeśli komuś nie są obce realia współczesnego świata nie będzie miał zbytnich problemów z udzielaniem sobie odpowiedzi na to proste pytanie. Szkoda tylko, ze owe podteksty będą widoczne jedynie dla wąskiej grupy odbiorców – pozostali zostaną przytłoczeni ogromem dosłowności, która przysłoni tak intrygujące przesłanie. Do plusów należy jeszcze dodać znakomitą ścieżkę dźwiękową, skomponowaną przez Sky’a Wikluha oraz profesjonalną realizację.
Największym dylematem jest kwestia grupy odbiorców, którym może przypaść do gustu ten obraz. Nie wiem, czy wielbiciele krwawego kina znajdą tutaj coś dla siebie, ba nie wiem nawet, czy entuzjaści filmów porno będą ukontentowani… Aby wyjść jakoś z tego impasu powiem tak: chcecie zobaczyć coś odważnego, łamiącego wszelkie tematy tabu, a przy tym na wskroś chorego? Jeśli jesteście osobami pełnoletnimi to proszę bardzo, ale nie mówcie potem, że was nie ostrzegałam…

8 komentarzy:

  1. Trafiłam tu zupełnie przypadkiem (eh, najdłuższe wakacje życia...). Jestem maniaczką filmów, jednak nie miałam pojęcia o istnieniu... czegoś takiego. Nie wiem, czy obejrzę, bo to chyba jednak nie na moje nerwy, mimo tego popchnęłaś mnie do szukania czegoś nowego. Przy okazji bardzo fachowo i ciekawie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee tam, do fachowości to mi jeszcze baaardzo daleko. Niemniej bardzo się cieszę, że mogłam pomóc i dziękuję za miłe słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Świetna recenzja, jak zawsze zresztą. W mojej opinii wokół tego filmu zebrało się "wiele hałasu o nic". Niby to przekracza nie wiadomo jakie granice, łamie tabu, pokazuje wyuzdany, zboczony seks, ale chyba tylko dwie sceny są tutaj ponad to, co filmy gore miały wcześniej do zaoferowania (przynajmniej ja nie widziałem wcześniej takich wyczynów). Oglądałem Srpski film bez większych emocji, nie przejmowałem się tymi wszystkimi bohaterami i co tam się z nimi stanie. Brak mi było czegoś, co sprawiłoby, że sceny z założenia szokujące wywołałyby we mnie zamierzony efekt. Krążących informacji, jakoby to film miał być metaforą sytuacji w Serbii nie podzielam, tego typu teorie wydają mi się bardzo, ale to bardzo naciągane, próbujące usprawiedliwić gwałty i krwawe zabójstwa, jakimi reżyser postanowił swój film napakować. Poza tym historia prowadzi donikąd, jest dość nudna, odbywa się w małej ilości lokacji, a psychologia postaci jest słabo rozwinięta. Zresztą, jakoś nie potrafię traktować poważnie filmu, w którym ekhm. W którym pewna postać używa ważnego w przemyśle porno "narzędzia", by pozbawić życia inną osobę, co też dokonuje się pod koniec tego kuriozalnego spektaklu. Nie pozostało mi nic innego, jak parsknąć śmiechem, mimo śmiertelnie poważnej atmosfery. Co do plusów, to również ja bym wymienił ścieżkę dźwiękową i sposób realizacji. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, według mnie jest to całkiem estetyczny film - dobre oświetlenie i nawet ładne zdjęcia. Się zobaczy, co Spasojević nakręci w przyszłości. Wtedy będzie można oszacować, na ile jest on twórcą zaangażowanym w poważniejsze problemy społeczne (w co szczerze wątpię), a na ile zwykłym gościem, który chciałby wywołać troszkę kontrowersji w filmowym światku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, film nie jest aż tak chory, jak głosi się to wszem i wobec. Myślę, że taka opinia wzięła się przez scenę z noworodkiem - ok, to jedyna naprawdę wstrząsająca scena, ale coś tak niemoralnego wystarczyło, aby zapaść widzom w pamięć, mimo, że większość "akcji" to zwykły film porno, co strasznie mnie znudziło, zważywszy na fakt, że za takowymi obrazami nie przepadam:/
      Jeśli chodzi o sytuację w Serbii to również nie podzialam opinii, że film jest metaforą jej podupadającej gospodarki i życia w nędzy. Ale bohaterowie wspominają o tym (mówi o tym wprost Vukmir do Milosa), dlatego zwróciałam na to uwagę. Gdyby nie powiedziano tego wprost, na pewno umknęłoby mi w tym zalewie pornograficznej przemocy, tak nachalnie serwowanej przez twórców.

      Usuń
  3. Świetny film w swoim unikalnym gatunku. Jeżeli ktoś jest chętny na podobne emocje to polecam filmy pana Jörg Buttgereit, jak np. "Nekromantik"

    OdpowiedzUsuń
  4. Film jest faktycznie nieźle popieprzony, a sceny finałowe z synem bohatera - silnie szokujące, choć tak absurdalne, że aż groteskowe, a przez to prawie zabawne. Ale mniejsza z nimi - gdzie tu jest pokazany gwałt na niemowlęciu, o którym piszą ludzie na wszystkich forach? Nic takiego nie widziałam. Jest tu jedynie scena porodu siłami natury, niezbyt realistyczna zresztą, ale obrzydliwa z założenia - istotnie wstrząsająca, jednak to tylko zbliżenie porodu. Nie ma tu sceny gwałtu - domyślamy się jej jedynie śledząc reakcję bohatera na tę scenę. Zostaje ona zupełnie w domyśle. Gdyby ten sam urywek filmu pokazać studentom medycyny, odbieraliby to zapewne jako czystą scenę porodu, z lekarzem, który nieco rozebrał się np. z powodu upału. Tam nawet nie ma sceny, w której lekarz udaje, że posuwa dziecko. Więc rozumiem że można krytykować obrzydliwość sceny porodu ale hipokryzją jest na przykład nazywać poród pięknym momentem, a tu widzieć jedynie urojony w głowie reżysera gwałt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym gwałtem na noworodku jest podobnie, jak z gwałtem we "Wzgórza mają oczy" - twórcy praktycznie nic nie pokazują, przynajmniej nic jednoznacznego, pozostawiając drastyczne szczegóły wyobraźni widza. Jeśli ktoś lubi sobie dopowiadać niektóre wydarzenia w filmie to zinterpretuje to jako gwałt, a jeśli ktoś woli mieć wszystko "podane na tacy" to powie, że żadnego gwałtu nie było. Wszystko zależy od widza.

      Usuń
  5. Świetny film w swoim unikalnym gatunku.

    OdpowiedzUsuń