Stronki na blogu

piątek, 26 lipca 2013

„Would You Rather” (2012)

Recenzja na życzenie
Iris żyje samotnie z młodszym bratem, zmagającym się z białaczką. Próbując znaleźć jakieś źródło dochodu, kobieta natrafia na bogatego Sheparda Lambricka, który proponuje jej wielkie pieniądze i przeszczep szpiku kostnego dla brata w zamian za jej wygraną w corocznych zawodach, organizowanych w jego willi. Iris, pomimo lekkich wątpliwości stawia się na kolacji u ekscentrycznego „filantropa”, gdzie zastaje siódemkę innych osób, podobnie jak ona znajdujących się w rozpaczliwej sytuacji życiowej. Kiedy wybija godzina rozpoczęcia wielkiej gry niczego nieświadomi nieszczęśnicy stają twarzą w twarz z prawdziwym koszmarem.
Thriller psychologiczny Davida Guy’a Levy’ego, który przez wzgląd na bardzo niski poziom współczesnej kinematografii niezmiernie mnie zaskoczył i bynajmniej nie jest to zasługa jakiegoś maksymalnie oryginalnego scenariusza, czy umiejętnie kreślonego suspensu, co tylko udowadnia, że dobry dreszczowiec wcale nie musi epatować tymi dwoma elementami. Fabuła, prosta jak konstrukcja cepa, początkowo pokrótce skupia się na tragicznym położeniu, głównej bohaterki, Iris, wykreowanej przez Brittany Snow, za którą nie przepadam, a niniejsza rola nie dała mi najmniejszym powodów do zmiany swojego nastawienia. Układna, melancholijna i przytłoczona ogromem nieszczęścia, które spotkało jej brata, a pośrednio również ją samą, na wskroś naiwna kobietka, która pomimo swojej wrodzonej słabości jest gotowa na wszystko, aby ocalić ukochanego krewniaka. Choć mdła charakterologia Iris jest całkowicie zrozumiała, bo uwarunkowana przez trudną sytuację egzystencjalną, w jakiej się znalazła to nie zmienia to faktu, że twórcom w najmniejszym stopniu nie udało się przekonać mnie do całkowitego sympatyzowania z tą postacią. O wiele lepiej sytuacja przedstawia się w przypadku antagonisty, Sheparda Lambricka, czyli genialnego Jeffrey’a Combsa, którego już pierwsze pojawienie się na planie każe przypuszczać, że pod maską dobroczynności, hojnego pomagania ludziom w potrzebie kryje się prawdziwa, maksymalnie zepsuta twarz. Do takiego wniosku wcale nie musi nakłonić widzów jego niecodzienna propozycja, wzięcia udziału w nielegalnych zawodach, bo już na pierwszy rzut oka, dzięki znakomitej grze Combsa widzi, że ma do czynienia z iście dziwacznym, w negatywnym sensie tego słowa, osobnikiem.
„Would You Rather” subtelnie łączy klimat „Hostela”, w którym to bogate, znudzone życiem persony, przekonane o własnej wszechmocy wykorzystują słabszych i biedniejszych do stymulowania swoich niemoralnych rządz, czystej rozrywki, która skutecznie umila ich zblazowaną egzystencję oraz na przykład „Ultimatum”, wykazując, że człowiek jest w stanie zrobić wszystko dla pieniędzy, ale tylko do momentu, gdy staje w sytuacji zagrożenia życia – w takim przypadku chęć korzyści materialnej schodzi na plan dalszy. Doskonale obrazuje to prolog osobliwej gry Lambricka, kiedy to zdeklarowana wegetarianka konsumuje mięso w zamian za 10 000 dolarów, a alkoholik na odwyku zaprzepaszcza lata swojej abstynencji na rzecz 50 000 dolarów. Tak ludzie są chciwi, mówi Levy, ale tylko do czasu, bowiem gdy przyjdzie im decydować, czy porazić prądem siebie, czy sąsiada, niektórzy (bo nie wszyscy) podążą drogą moralności ku własnej krzywdzie, a gdy przyjdzie im stanąć przed wyborem śmierci lub odpalenia petardy we własnej dłoni, przecięcia sobie oka, czy spędzenia kilku minut pod wodą bez zastanowienia wybiorą życie, w niewyobrażalnej męce, ale zawsze życie. Tymi późniejszymi okrutnymi gierkami ze swoimi gośćmi Lambrick udowadnia, że najsilniejszym instynktem jest instynkt przetrwania – pieniądze zajmują dopiero drugie miejsce. Jednakże scenariusz napawa widzów również nadzieją na wrodzone dobro ludzkości (oczywiście nie całej, co widać na przykładzie Amy, wykreowanej przez gwiazdkę filmów porno Sashę Grey), szczególnie w momentach wielkiego altruizmu, poświęcenia siebie na rzecz kolegi, co niestety trwa tylko do czasu. Wielu widzów zarzuca „Would You Rather” przewidywalność i niewątpliwie mają rację, tyle, że twórcom zauważalnie nie zależało na momentach zaskoczenia. Fabuła brnie do przodu w jakże wciągającym, ale maksymalnie przewidywalnym stylu, oferując widzom ciekawe charakterologicznie postacie, mocne sceny tortur, w których znęcanie psychologiczne o wiele silniej intryguje od fizycznego oraz prosty ciąg wydarzeń, bez zbytnich udziwnień, które mogłyby zaszkodzić wysokiemu wskaźnikowi realizmu sytuacyjnemu. To nie jest thriller, który w zamyśle ma zaskakiwać widzów ciągłymi zwrotami akcji. Nie, on ma zmuszać do myślenia, do wyciągania przerażających wniosków o nas samych, o zdegenerowanej rasie ludzkiej, do której przynależymy. Jedynie zakończenie miało zaskakiwać, co niestety twórcom nie wyszło, bowiem zarówno postawę Iris, jak i konsekwencje jej poświęcenia uważny widz rozgryzie już w fazie wstępnej zawodów Lambricka. UWAGA SPOILER Kobieta zabija kolegę, aby ratować brata, co zapewne każdy widz będzie w stanie zrozumieć, ale żeby nie było tak słodko, i chwała twórcom za to, ceną za jej poświęcenie jest samobójstwo osoby, dla której tego wszystkiego dokonała KONIEC SPOILERA. Więc nie ulega wątpliwości, że finał, choć przewidywalny był najlepszym z możliwych wyjść, mającym szansę na długo zapaść w pamięć odbiorców.
„Would You Rather” był dla mnie prawdziwym zaskoczeniem – seans dostarczył mi swego rodzaju „prania mózgu”, głównie przez wzgląd na sporą dawkę psychologii, choć nie przeczę, że krwawe sceny również nie odznaczały się jakąś amatorszczyzną. I choćby z powodu tak mocnej dawki emocji, która w thrillerach jest jak najbardziej wskazana szczerze polecam ten obraz, każdemu, komu jakimś cudem umknął, bo takiego okrucieństwa i niczym nieuzasadnionej przemocy nie uświadczymy w niejednym współczesnym horrorze.

7 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie Buffy. Film przeszedł mi gdzieś koło nosa i w ogóle nie zwróciłam na niego uwagi, ale widzę, że to jak najbardziej moje klimaty. Dzięki za cynk :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nad nim zastanawiałam, oglądnę dziś wieczorem. Dzięki, że o nim wspomniałaś.
    Ilsa

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, że ja na taki film nie zwróciłam uwagi. Zaciekawiła mnie twoja opinia i z chęcią po niego sięgnę. Mam nadzieję, że szybko znajdę trochę czasu by go zobaczyć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Akcja filmu bardzo dobrze rozłożona, przez co nie odczuwałem ani chwili znużenia. Niestety aktorsko wypada 50/50 jedni grali bardzo ciekawie i wiarygodnie, inni natomiast mało przekonywająco (Sasha Grey nadaje się tylko do jednych filmów). Reasumując, warto obejrzeć ten film ze względu na akcję i kilka zaskakujących momentów. Pozdrawiam :) i zabieram się za kolejne przez Ciebie wybrane pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  6. I wreszcie udało mi się obejrzeć ten film i powiem szczerze, że to są właśnie takie momenty kiedy cieszę się, że śledzę Twojego bloga :) Wprawdzie końcówki fatalistycznej się domyśliłam, ale i tak film bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń