Stronki na blogu

niedziela, 29 grudnia 2013

„Sisters” (2006)

Recenzja na życzenie (Edyta)

Dr Philip Lacan wykorzystując niekonwencjonalne metody zajmuje się terapią tak zwanych przypadków niezwykłych. Jego była pacjentka, a obecnie asystentka, Angelique Tristiana, korzysta z jego usług w leczeniu borykającej się z problemami psychicznymi siostry, Annabel. Tymczasem w klinice doktora Lacana zatrudnia się młody lekarz, którego Angelique zabiera do swojego mieszkania. Po upojnie spędzonej nocy mężczyzna wychodzi, aby kupić siostrom urodzinowe ciasto. Gdy wraca zastaje oszalałą Annabel, która atakuje go bez słowa wyjaśnienia. Świadkiem całego zdarzenia jest młoda dziennikarka, Grace Collier, która starając się natrafić na dowody nielegalnych praktyk lekarskich Lacana włamuje się do jego gabinetu i przypadkiem odkrywa wizje z monitoringu zamontowanego w domu sióstr.

Remake filmu Briana De Palmy z 1973 roku, wyreżyserowany przez Douglasa Bucka, który spotkał się z nieubłaganą krytyką widzów na całym świecie, co wydaje się być troszkę przesadzone. Otóż, zważywszy na fakt, że współscenarzystą „Sisters” był sam De Palma osoby zaznajomione z jego twórczością powinny podejrzewać, z jakiego rodzaju konstrukcją fabularną zostaną skonfrontowane, ale równocześnie zagorzali wielbiciele jego filmów, znający pierwowzorów z 1973 roku (którego ja nie widziałam, a więc moja niepełna opinia na temat nowej wersji jest całkowicie pozbawiona jakichkolwiek porównań) mogli, jak to często bywa w przypadku uwspółcześnionych wersji, zawieść się zestawieniem remake’u z zapamiętaną przez nich pierwszą historią o siostrach. Tymczasem pozostali, niezaznajomieni z opowieściami De Palmy, ze specyficzną, osadzoną przede wszystkim na suspensie i jednocześnie kierowaną do nastawionych na indywidualną interpretację widzów konstrukcją mogli mocno się pogubić w mocno skomplikowanej fabule „Sisters”, w której można dopatrzeć się kilku wyjaśnień całej intrygi.

Choć Douglas Buck ma nieco inną wizję realizacyjną od Briana De Palmy - nie posiłkuje się jego swoistą wizytówką, czyli okresowym dzieleniem obrazu na kilka części i unika bardzo długich ujęć skupiających się na jakimś pozornie nieważnym szczególe, jedynie chwilowo pokazując coś odbiorcy (jak na przykład plamka krwi za telewizorem w domu sióstr, albo zakrwawiona szmatka w łazience) – to dwukrotnie ewidentnie zainspirował się stylem drugiego po Hitchcocku, mistrza suspensu (być może korzystając z jego rad). Po pierwsze klimat jego thrillera bazuje na surowości obrazu, aż do finału unikając dosłowności, ale równocześnie dając widzowi jasno do zrozumienia, że oto zostaje skonfrontowany z iście dziwaczną zagadką, wizją na miarę samego Davida Cronenberga. Po drugie Buck korzysta ze środków eksploatowanych w swoich filmach przez De Palmę, mających za zadanie uśpić czujność widza, aby maksymalnie go zaskoczyć w połowie i w finale, w trakcie dwóch zwrotów akcji. Niestety, znając już zamiłowanie De Palmy do oszukiwania swoich odbiorców, tworzenia historii pozornie prostych, które ni z tego, ni z owego znacznie się komplikują pierwszy zwrot akcji przewidziałam już z chwilą wejścia młodego lekarza do mieszkania sióstr, w towarzystwie tej bardziej zrównoważonej Angelique, zdradzającej mu, że w jednym z pokoi śpi chora Annabel. Podczas ich miłosnych ekscesów twórcy zdradzają widzom istnienie monitoringu, dzięki któremu doktor Lacan ze swojego gabinetu obserwuje intymne chwile z życia swoich pacjentek, tym samym sugerując im niecne zamiary, ewentualnego burzyciela, szalonego doktorka na miarę Hala Raglana z „Potomstwa” Cronenberga. Buck popełnił tutaj jeden z kardynalnych błędów, tego rodzaju bazujących na zaskoczeniu thrillerów, a mianowicie zbyt ostro zarysował ewentualne rysy psychologiczne bohaterów. Lacan i Annabel to ci źli, a Angelique i dziennikarka Grace, która przypadkowo staje się świadkiem tragedii rozgrywającej się w mieszkaniu sióstr nazajutrz po miłosnej schadzce to te dobre. Wszystkie wydarzenia prowadzące do pierwszego zwrotu akcji zostały niestety zobrazowane w tak mało intrygujący, przewidywalny, a co za tym idzie nużący sposób, że jestem przekonana, iż inteligentny widz mocno zniechęci się pierwszą połową projekcji, a z kolei ten nastawiony na drobiazgowe wyjaśnienie intrygi fabularnej, nieskory do główkowania odbiorca zdyskredytuje drugą, w moim mniemaniu mistrzowsko poprowadzoną część filmu.

UWAGA SPOILERY  UWAGA SPOILERY
Jeszcze przed pierwszym zwrotem akcji łatwo jest domniemywać, że nasz młody lekarz przespał się nie z Angelique tylko z Annabel, o czym świadczą jej obcięte włosy, które przez wzgląd na późniejsze wydarzenia wydają się być kolejną zmyłką. Otóż, druga część seansu wyjaśnia, że Annabel umarła kilka godzin po operacji rozdzielnia sióstr syjamskich przez zespół doktora Lacana, tym samym dając widzowi jasno do zrozumienia, że młody lekarz jednak spał z chorą psychicznie Angelique, której przez cały czas wydawało się, że Annabel żyje, a która obcięła włosy (bądź je podpięła) zaraz po sprowadzeniu go do mieszkania, do czego zmusiła ją drzemiąca w jej wnętrzu druga jaźń, uosabiająca jej siostrę. Kochała się z nim jako jej siostra i jako taka zamordowała go nazajutrz. Ale o ile owe wydarzenie łatwo jest przewidzieć i jednoznacznie objaśnić twórcy tak wszystko komplikują w finale, że właściwie można sobie swobodnie dopasowywać do fabuły każdy wymysł, który tylko przyjdzie nam do głowy. Otóż, dowiadujemy się, że Annabel jednak nie umarła, a siostrą Angelique jest nie kto inny, jak dziennikarka Grace, która po odświeżeniu pamięci przez doktora Lacana przystępuje wraz ze swoją niegdysiejszą „drugą połówką” do mordowania każdego, kto tylko stanie im na drodze. I właśnie w tym momencie nasuwa się kilka wyjaśnień całej intrygi. Po pierwsze Grace może rzeczywiście być Annabel, którą dopadła amnezja po rozdzieleniu z siostrą – zaczęła nowe życie, a przez nieprawdopodobny wręcz zbieg okoliczności odnalazła ją. Jednakże ową prościutką interpretację w moim mniemaniu wyklucza jeden szczegół – brak blizny po operacji rozdzielnia na boku (takiej, jaką posiada Angelique). Istnieje jeszcze jedno, równie mało prawdopodobne wyjaśnienie, że Grace tak naprawdę nie istniała, była jedynie projekcją chorego umysłu Angelique, która przecież wcześniej również wmawiała sobie istnienie Annabel. Ale taką interpretację dyskredytuje z kolei osoba współpracownika Grace, który po „odświeżeniu jej pamięci” przez Lacana nadal ją rozpoznaje. W mojej ocenie najbardziej prawdopodobny jest „diabelski plan” doktora, starającego się pozbyć wścibskiej dziennikarki, mogącej doprowadzić go przed wymiar sprawiedliwości, polegający na wtłoczeniu w pamięć Grace fałszywych wspomnień, mających jej wmówić, że w rzeczywistości jest kimś innym.
KONIEC SPOILERÓW  KONIEC SPOILERÓW

Douglasowi Buckowi udało się skompletować bardzo przekonującą aktorsko obsadę, z której na pierwszy plan wybija się Chloe Sevigny, ale partnerujący jej Stephen Rea i Lou Doillon nie pozostają daleko w tyle (szczególnie ten pierwszy). Oczywiście, zważywszy na niszową realizację „Sisters” nie możemy spodziewać się jakichś oscarowych kreacji, ale byłabym zdziwiona, gdyby ktoś zarzucił aktorom nienależyte wczucie się w swoje role.

„Sisters” nie jest obrazem idealnym – w pierwszej połowie podrzucono widzom zbyt wiele tropów, aby go czymkolwiek zaskoczyć, przy okazji tak mocno rozciągając te monotonne momenty, że istnieje ryzyko, iż niecierpliwy osobnik przerwie seans przed zobaczeniem tej drugiej bardziej dynamicznej, krwawszej i o wiele mocniej skomplikowanej części, przeznaczonej jedynie dla odbiorców preferujących indywidualne interpretacje fabuł. Mogło być lepiej, ale w moim mniemaniu efekt nie jest tak tragiczny, jak rysuje go grono zawiedzionych odbiorców.

3 komentarze:

  1. Aniu super prezent mi zrobiłaś na koniec roku. Bardzo dziękuję za wyczerpującą i wnikliwą analizę. :) Sprawiłaś mi nią naprawdę wielką frajdę. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co;) Również życzę Szczęśliwego Nowego Roku ze stosikiem książek pod ręką.

      Usuń
  2. Naprawdę świetna i wyczerpująca recenzja! Hm... Czy mogłabym Cię poprosić o kilka słów na temat "Gyo". Jest to horror animowany, co prawda, jednak wydaje mi się, że i takie filmy mogłyby się tu od czasu do czasu pojawiać :)

    OdpowiedzUsuń