Stronki na blogu

niedziela, 2 listopada 2014

Jonathan Holt „Carnivia. Herezja”

Premiera 19 listopada

W Vicenzie trwa bojkotowana przez rzeszę Włochów budowa amerykańskiej bazy wojskowej, Dal Molin. Na miejscu robotnicy znajdują szkielet komunistycznego bojownika z okresu zimnej wojny. Sprawę przejmują weneccy karabinierzy. Tymczasem zostaje porwana nastoletnia córka stacjonującego we Włoszech majora Elstona, Mia. Sprawcy utrzymują, że należą do antyamerykańskiego ruchu oporu, zwanego Azione Dal Molin. Za pośrednictwem portalu internetowego Carnivia.com pokazują opinii publicznej, jak postępują z dziewczyną. Cierpienia, jakie zadają Mii są inspirowane praktykami CIA, przeprowadzanymi na ludziach podejrzanych o terroryzm. Pokazując mękę dziewczyny porywacze chcą udowodnić Włochom, że amerykański rząd nie ma prawa utrzymywać, że to, do czego posuwa się CIA nie jest torturą. Pułkownik Aldo Piola wraz z kapitan Kat Tapo dołączają do zespołu karabinierów pracujących nad odbiciem Mii we współpracy z amerykańskimi służbami. Pomaga im twórca Carnivii, Daniele Barbo, oraz podporucznik Holly Boland z biura oficera łącznikowego. Wkrótce trafiają na szeroko zakrojony spisek, sięgający okresu zimnej wojny.

Druga część trylogii Anglika, Jonathana Holta. Jego debiutancka powieść i zarazem pierwsza część cyklu, „Carnivia. Bluźnierstwo”, tak bardzo mnie zachwyciła, że szczerze wątpiłam, aby kolejne odsłony tej historii sięgnęły tak wysoko zawieszonej poprzeczki. Myliłam się. „Herezja” w niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce, poziom obu książek jest tak wyrównany, że z powodzeniem można by połączyć je w jedną całość.

„Zastanowiła się, czy włoski system prawny nie został świadomie stworzony, by raczej utrudniać dochodzenia kryminalne, niż je ułatwiać.”

Uniwersum stworzone przez Jonathana Holta zasadza się na szeroko zakrojonych spiskach na najwyższych szczeblach władzy. CIA, armia amerykańska, włoska polityka i wymiar sprawiedliwości oraz Watykan – każdy ma coś do ukrycia, każdy często we współpracy stara się uszczknąć coś dla siebie, nie zważając na konstytucyjne prawa człowieka. W środku tego wszystkiego są karabinierzy, kapitan Kat Tapo i pułkownik Aldo Piola. Ta pierwsza jest modelowym przykładem bohaterki thrillerów literackich, za którymi wręcz przepadam, a których wciąż jest bardzo mało. Twarda, inteligentna kobieta, przepadająca za przygodnym seksem i mająca w poważaniu negatywny obraz samej siebie w oczach kolegów z pracy. Aldo Piola, choć preferuje równie swobodne podejście do stosunków międzyludzkich, pozostałymi cechami charakteru stoi do niej w opozycji. Zrównoważony moralista, który w przeciwieństwie do narwanej Kat zawsze stara się wypracować kompromis pomiędzy dobrem śledztwa a interesami swoich przełożonych. A te w irracjonalnym włoskim systemie prawnym często są rozbieżne. Plejadę głównych bohaterów dopełniają podporucznik Holly Boland, Amerykanka z biura oficera łącznikowego, zajmująca się kontaktami z Włochami oraz twórca Carnivii, Daniele Barbo. Za Holly nie przepadam, bowiem prezentuje cechy, które zawsze mnie irytowały u literackich postaci. Zorganizowana, kulturalna, przestrzegająca przepisów grzeczna dziewczynka, którą z Kat połączyła prawdziwa przyjaźń, na zasadzie przyciągania się przeciwieństw. Za to bogaty dziedzic, okaleczony, wyalienowany haker i geniusz matematyczny, Daniele Barbo to tak barwne indywiduum, że nie można go nie polubić. Szczególnie zapoznając się z owocem jego pracy: wirtualnym drobiazgowym odbiciem Wenecji, w którym każdemu użytkownikowi zapewnia stuprocentową anonimowość. W „Herezji” realia Carnivii będą się ścierać z rzeczywistością, rozgrywać w dwóch równoległych wymiarach, ale na pierwszym planie i tak zostanie szeroko zakrojony spisek.

„Wiązaliśmy z Obamą wielkie nadzieje. Zapowiedział, że Guantanamo będzie zamknięte przed dwudziestym drugim stycznia dwa tysiące dziesiątego. […] Ale ono nadal działa. A wiesz dlaczego? […] Ponieważ tak naprawdę nie zamierzał więźniom z Guantanamo urządzić procesów, a co dopiero ich wypuścić. Chciał ich przenieść do amerykańskich więzień, ale bez żadnych praw. […] Dziesięć lat, Mio. Pomyśl. W tym więzieniu siedzą ludzie, których osadzono tam, kiedy byli młodsi od ciebie, którzy teraz spędzili tam ponad trzecią część swego życia. Możesz sobie wyobrazić ich rozpacz?”

Główną osią fabuły jest porwanie córki amerykańskiego majora, nastoletniej Mii Elston, na przykładzie której oprawcy pragną naświetlić Włochom (a przynajmniej tak twierdzą) niechlubne praktyki CIA. W związku z budową amerykańskiej bazy wojskowej na terenie Włoch ruch opozycyjny, Azione Dal Molin domaga się referendum, natomiast porywacze, utrzymujący, że są członkami tej grupy protestacyjnej posuwają się o krok dalej. Dzięki Mii i portalowi Carnivia.com unaoczniają opinii publicznej kłamstwa Stanów Zjednoczonych. Czyniąc Mii to samo, co Centralna Agencja Wywiadowcza ludziom podejrzanym o terroryzm i wrzucając filmiki z tych odrażających sesji na stronę Carnivii starają się udowodnić opinii publicznej, że zaprzeczenia rządu amerykańskiego, iż nie są to tortury są kłamstwem. Na oczach milionów widzów podwieszają nastoletnią dziewczynę, zabraniają jej snu, podtapiają i okładają niezbyt silnymi ciosami w twarz i brzuch. Nie zapominają o zamieszczeniu informacji, że według Stanów Zjednoczonych nie są to tortury, a więc sami porywacze nie są bardziej winni niż CIA. Nietrudno zauważyć, że tym wątkiem, zainspirowanym rzeczywistymi praktykami Centralnej Agencji Wywiadowczej Holt pragnął unaocznić ten problem czytelnikom niezaznajomionym z tematem. Wszechpotężne Stany Zjednoczone latami w imię walki z terroryzmem wywoziło osoby podejrzane poza granice swojego kraju (jak wiemy również do Polski), aby poddawać ich mękom, które w mediach przedstawiano, jako zwykłe przesłuchania. Holt unika potępiania tortur na terrorystach, ale z całą mocą zwraca uwagę, że nie każdy podejrzany był winny, że do między innymi Guantanamo trafiały również dzieci. Jak na Jonathana Holta przystało z czasem motywy porywaczy przestaną być tak oczywiste, jak na początku lektury. Karabinierzy Aldo Piola i Kat Tapo natrafią na fakty, które postawią całą sprawę w zupełnie innym świetle, ale żeby móc ją kontynuować znowu zostaną zmuszeni do przepychanek ze swoimi przełożonymi. Skorumpowane, dbające jedynie o medialny wizerunek władze Włoch kontra bezwzględni Amerykanie. A żeby tego było mało znaczącą rolę w dochodzeniu odegra tak zwane Stowarzyszenie Porządku Melchizedeka, tajna organizacja skupiają znaczące postacie oraz Watykan. Dowiemy się między innymi, jak Kościół we współpracy z rządem amerykańskim manipulował włoską demokracją w okresie zimnej wojny i do jak okrutnych czynów się posunął, aby zachować swoją eksterytorialność. Tutaj Holt tylko częściowo czerpał z faktów, ale nie ulega wątpliwości, że skierował oskarżycielski palec w stronę Watykanu, zresztą podobnie jak to zrobił ze Stanami Zjednoczonymi i włoskim ustrojem. Jak można się spodziewać rola Kościoła w aktualnie prowadzonym przez karabinierów śledztwie będzie niemała, ale wątpię, żeby ktoś przedwcześnie rozgryzł cały ten spisek. W końcu Jonathan Holt w moim mniemaniu zasila szeregi najbardziej nieprzewidywalnych żyjących autorów thrillerów.

Na ogół nie przepadam za ciągnącymi się bez końca seriami literackimi, optując za trylogiami. Ale nie w tym przypadku. Moim zdaniem Jonathan Holt stworzył świat, którego aż szkoda zamykać w trzech odsłonach. To materiał na wielotomową serię, dlatego też mam nadzieję, że sukces „Bluźnierstwa” i „Herezji” uświadomi mu, iż ostatnia zaplanowana część pozostawi jego czytelników ze sporym niedosytem. W końcu tak przemyślanych powieści, w których fakty przeplatają się z fikcją, a świat wirtualny z realnym nie ma prawie wcale. Jonathan Holt znakomicie wpasował się w niszę literatury spiskowej, która od lat nie miała odbiorcom zbyt wiele do zaoferowania. Szkoda byłoby to porzucać po trzeciej części, bowiem Carnivia jest jak narkotyk – po skończonej lekturze chce się więcej!

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz