Stronki na blogu

piątek, 17 kwietnia 2015

„Eksperyment” (2001)


Taksówkarz i okazjonalny dziennikarz, Tarek Fahd, znajduje w gazecie informację, że grupa naukowców poszukuje ochotników do udziału w eksperymencie socjologicznym. Uczestnicy muszą spędzić czternaście dni w warunkach więziennych w zamian za godziwe wynagrodzenie pieniężne. Podzieleni na dwie grupy, ośmiu strażników i dwunastu więźniów, muszą dostosować się do narzuconych przez organizatorów eksperymentu zasad pod okiem kamer. Fahd dostrzega w tym projekcie materiał na kontrowersyjny artykuł, więc ochoczo przystępuje do grupy śmiałków, „uzbrojony” we własną kamerę, wmontowaną w okulary. Pierwsze godziny w ciasnych pomieszczeniach, imitujących więzienie mają charakter zabawowy. Drugiego dnia sytuacja się komplikuje. Osoby odgrywające role strażników chcąc zapanować nad frywolnymi „osadzonymi” są zmuszeni wprowadzić system kar, aby pozyskać potrzebny autorytet. Mimo, że organizatorzy doświadczenia stanowczo zabronili przemocy fizycznej, upojeni władzą „klawisze” ani myślą stosować się do tej dyrektywy.

W 1971 roku grupa psychologów Uniwersytetu Stanford pod wodzą Philipa Zimbardo przeprowadziła do dziś wzbudzający kontrowersje eksperyment socjologiczny. Jego celem było zbadanie ludzkich zachowań w warunkach pozornej anonimowości, bez konieczności przestrzegania panujących w społeczeństwie praw oraz zanalizowanie wpływu otoczenia na poszczególne jednostki na ograniczonej przestrzeni. Choć w prowizorycznym więzieniu miały miejsce oburzające incydenty, eksperyment przerwano szóstego dnia. Coraz bardziej agresywne zachowanie studentów odgrywających strażników więziennych zaczęło przekraczać wszelkie granice moralne, a więc Zimbardo w obawie przed tragedią i pod wpływem krytyki swojej późniejszej żony, Christiany Maslach był zmuszony zaprzestać dalszych badań. Co wcale nie powstrzymało go przed opublikowaniem kontrowersyjnych wyników. 

W 1999 roku ukazała się powieść Mario Giordano oparta na kanwie eksperymentu Zimbardo, zatytułowana „Black Box”, która z kolei zainspirowała niemieckiego reżysera, Olivera Hirschbiegela do nakręcenia, moim zdaniem, jednego z najmocniejszych thrillerów psychologicznych XXI-wieku. Scenariusz na podstawie własnej książki napisał Giordano z pomocą Christopha Darnstadta i Dona Bohlingera – nagrodzono go Bavarian Film Award. Ponadto film nominowano do Europejskiej Nagrody Filmowej w kategoriach: najlepszy europejski film roku, najlepszy europejski reżyser i najlepszy europejski aktor (Moritz Bleibtreu). W 2010 roku powstał amerykański remake Paula Scheuringa z Adrienem Brody’m w roli głównej. Temat eksperymentu Zimbardo podejmował jeszcze dokument z 1992 roku pt. „Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny” oraz „The Stanford Prison Experiment”, który najprawdopodobniej ukaże się w 2015 roku (na razie był wyświetlony jedynie na festiwalu).

W „Eksperymencie” Hirschbiegela w przeciwieństwie do amerykańskiego remake’u dokładnie odwzorowano realia więzienne – łącznie z pisaniem listów do rodzin, widzeniami i opuszczaniem kompleksu przez osoby odgrywające role strażników „po zakończeniu zmiany”. Ponadto akcja często skręcała w stronę obserwatorów – naukowców komentujących przebieg eksperymentu oglądanego na monitorach piętro wyżej, którzy też sporadycznie kontaktowali się z uczestnikami. Owe wstawki powinny zminimalizować aurę wyalienowania. W remake’u potęgowała ją głównie anonimowość obserwatorów, niewchodzących w kontakt z „królikami doświadczalnymi” i ignorujących prośby o przerwanie badań. Ale, o dziwo, personalizacja naukowców nie przeszkodziła twórcom w stworzeniu odpowiednio mrocznej, klaustrofobicznej atmosfery. Ciasne trzyosobowe cele, wąski korytarz i zawilgocone ściany sprawiały iście przytłaczające wrażenie, tym bardziej, że scenografię oddano w odpowiednio ciemnej kolorystyce. Uczucie wyalienowania, pomimo możliwości opuszczenia prowizorycznego więzienia w wybranym momencie jest odczuwane dzięki coraz bardziej kontrowersyjnym decyzjom głównego inicjatora doświadczenia, które każą widzom dopatrywać się rychłej tragedii. Ponadto główny bohater, z którym wprost nie można się nie utożsamić – znakomicie wykreowany przez Moritza Bleibtreu, Tarek Fahd – swoją postawą szybko daje do zrozumienia, że się nie podda. Celowo prowokuje strażników, chcąc uzyskać soczysty materiał do gazety, ale równocześnie wykazuje wysoką przynależność do grupy, pozbawionej wszelkich obywatelskich praw, a la więźniów. Szybko zdobywa uznanie osadzonych, równocześnie stając się wrogiem numer jeden umundurowanych klawiszy. Początkowo Tarek, pomimo ostrzeżenia swojego współwięźnia, nie potrafi spojrzeć perspektywicznie na ich sytuację. Jest przekonany, że jego natrząsanie się z ludzi, stojących po drugiej stronie krat nie zaprocentuje przemocą fizyczną. W końcu to jest zabronione, a ich nieustannie obserwują organizatorzy projektu. Problem tylko w tym, że w podziemnym więzieniu są pomieszczenia, w których nie ma kamer, z czego wkrótce skorzystają wytrąceni z równowagi, dotknięci kompleksem władzy strażnicy.

Postawa osób wcielających się w role klawiszy jest wielce intrygująca. Otóż, okazuje się, że wystarczy dać komuś rolę do odegrania w warunkach pozornej anarchii, żeby tak bardzo wczuła się w odgrywaną postać, aby zatracić swoje człowieczeństwo. Zwyczajni ludzie, którym na parę dni przydzieli się większe prawa i odda „pod ich skrzydła” jednostki umownie pozbawione wszelkich obywatelskich przywilejów szybko wyprą z umysłu swoją przeszłość i ewentualną przyszłość. Żyjąc tylko tu i teraz ochoczo zaczną nadużywać władzy, pastwiąc się nad ludźmi znajdującymi się kilka poziomów niżej w hierarchii społecznej. Kary wymierzane umownym osadzonym przekraczają granice zezwierzęcenia (nawet małpy w adekwatnej sytuacji zachowywałyby się bardziej przyzwoicie) - mycie sedesu własnym strojem (który następnie trzeba na powrót, bez prania, włożyć na siebie), spanie nago na podłodze, kilkugodzinne stanie bez odzienia tyłem do współwięźniów z uwłaczającym napisem na kartce przyczepionej do pleców, najbardziej odrażające oddawanie moczu na twarz pobitego więźnia i wreszcie zamknięcie w ciemnicy. Kiedy Tarek został wtłoczony do tej małej, pozbawionej światła skrzyneczki autentycznie zaczęłam się dusić. Nie żartuję. Tak bardzo wczułam się w sytuację głównego bohatera, wręcz stopiłam z nim, że w pewnym momencie nie mogłam zaczerpnąć oddechu. Jeszcze nigdy tak się nie czułam, nawet podczas seansów horrorów rozgrywających się w ciasnych przestrzeniach, co tylko upewniło mnie w przekonaniu, że Hirschiebiegel jest genialnym reżyserem, znakomicie grającym na emocjach widzów. Wszystko, co zobaczyłam w „Eksperymencie” dosłownie zmasakrowało mi psychikę. I nie tylko dlatego, że scenariusz oparto na prawdziwych wydarzeniach (choć pokuszono się również o kilka bardziej hardcorowych, niemających miejsca w rzeczywistości sytuacji) oraz przedstawiono realistyczną wersję całkowitego zezwierzęcenia, godzącego w całą rasę ludzką, ale również przez wzgląd na naturalizm, przebijający dosłownie z każdego kadru. Nie ma tutaj wymalowanych, czyściutkich mega gwiazdek. Są zwyczajni ludzie (a przynajmniej takie wrażenie sprawiają) w otoczeniu wszechobecnego, lepiącego się również do ich ciał brudu i przygnębiającej, duszącej aury nieustannego zagrożenia. 

Hmm, jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych XXI wieku? Zdecydowanie tak! Obok „Dziewczyny z sąsiedztwa” to bodaj jedyny thriller psychologiczny bieżącego wieku, który wręcz zgwałcił moją psychikę. Istne arcydzieło, zasługujące na uwagę wielbicieli mocnych, bezkompromisowych dreszczowców!

4 komentarze:

  1. Pamiętam jak o tym eksperymencie po raz pierwszy usłyszałam na wykładach z psychologii społecznej.
    Swoją drogą dziękuję Ci za tego bloga. Uwielbiam horrory, ale czasami brakuje mi pomysłu co obejrzeć. Dzięki Tobie wiem czego jeszcze nie oglądałam i czy w ogóle jest warto sięgać po taki a nie inny tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę się przydać i dziękuję za poświęcony czas na lekturę moich wypocin;)

      Usuń
  2. Ja tak samo, jak Nawia usłyszałam o tym eksperymencie na wykładach z psychologi. I szczerze to nawet nie pomyślałabym o tym, że jest o tym film! Z chęcią go zobaczę, szczególnie, że lubię psychologiczne thrillery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do niedawna też nie wiedziałam o tym filmie, ba nawet o tym eksperymencie. Ale Polsat parę dni temu puścił amerykański remake. Z nudów obejrzałam i na tyle mi się spodobał, że zaczęłam grzebać i natknęłam się na pierwowzór i opis tego eksperymentu. Reszta to już historia;)

      Usuń