Stronki na blogu

niedziela, 25 kwietnia 2021

Jennifer Hillier „Ty będziesz następna”

 

Calvin James, seryjny morderca zwany Dusicielem ze Sweetbay, wreszcie zostaje postawiony przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Sąd decyduje, że resztę życia spędzi w więzieniu. W dużo lepszej sytuacji jest natomiast Georgina 'Geo' Shaw, zamieszana w pierwszą i najbardziej makabryczną zbrodnię Jamesa. Mając szesnaście lat Geo wraz ze swoim ówczesnym chłopakiem Calvinem ukryła poćwiartowane zwłoki jej najlepszej przyjaciółki, także szesnastoletniej Angeli Wong, zamordowanej przez Jamesa. I przed długie lata żyła z tą mroczną tajemnicą. Geo idzie na ugodę z prokuraturą: w zamian za złożenie zeznań przeciwko Calvinowi Jamesowi spędzi tylko pięć lat w Zakładzie Karnym w Hazelwood. Zajmujący się sprawą Dusiciela ze Sweetbay detektyw Kaiser Brody jest jedną z nielicznych osób, które nie znienawidziły Geo po ujawnieniu jej udziału w sprawie śmierci Angeli Wong. W okresie nastoletnim Kaiser, Geo i Angela byli nierozłączni. Geo była pierwszą i możliwe że jedyną miłością Kaisera. Ale wybrała Calvina Jamesa, który nigdy o niej nie zapomniał. Niedługo przed zakończeniem kary Georginy Shaw, w pobliżu jej rodzinnego domu zostają odnalezione zwłoki dwóch osób.

Druga wydana w Polce powieść kanadyjskiej autorki Jennifer Hillier. Po „Małych sekretach”, które swoją światową premierę miały w roku 2020. Thriller psychologiczny „Ty będziesz następna” (oryg. „Jar of Hearts”) to trochę starszy utwór Hillier – z 2018 roku – i najbardziej doceniony. Laureat Thriller Award 2019 za najlepszą powieść w twardej oprawie, nominowany do Anthony Award oraz Macavity Award, a zainspirowany autentyczną sprawą Paula Bernardo i Karli Homolki, pary zabójców działającej na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX wieku w obecnym Toronto. Hillier skupiła się na Karli, która w zamian za krótszy wyrok zeznawała przeciwko mężowi. Utrzymywała, że również była jego ofiarą, co okazało się nieprawdą, a po wyjściu z więzienia na nowo ułożyła sobie życie – ponownie wyszła za mąż i doczekała się dzieci. W ramach researchu do „Ty będziesz następna”, Hillier zwiedziła zakład poprawczy dla kobiet i przypomniała sobie program telewizyjny pod tytułem „Lock Up”, na punkcie którego swego czasu miała małą obsesję.

Teraz, po lekturze „Ty będziesz następna”, cieszy mnie bardzo, że wydawnictwo Muza zainteresowało się twórczością Jennifer Hillier, Kanadyjki, która przez parę lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie umieszcza akcję swoich książek. „Ty będziesz następna” tylko na pozór opiera się na motywie serial killer. Prawdą jest, że zbrodnicza działalność tak zwanego Dusiciela ze Sweetbay i tylko być może jego naśladowcy, to ważne składowe tej publikacji, ale jej istota zawiera się gdzie indziej. W miejscu, które stanowi wypadkową potwornych zbrodni dokonywanych przez co najmniej jednego mężczyznę. Georgina 'Geo' Shaw – postać, z której Jennifer Hillier jest najbardziej dumna. To znaczy uważa, że to najciekawsza osobowość, jaką udało jej się powołać do życia w ramach swojej dotychczasowej twórczości. Niejednoznaczna, a więc mogąca budzić w czytelniku ambiwalentne odczucia. Mająca sporo na sumieniu, ale Hillier, w swojej przebiegłości i moim zdaniem mądrości, robi wszystko, by skłonić odbiorcę do spojrzenia na nią nie tylko potępiającym, ale także współczującym okiem. Tak naprawdę wszystkie ważniejsze postaci występujące w „Ty będziesz następna” nie są ani oślepiająco białe, ani bezdennie czarne. Wszyscy nawet, detektyw Kaiser Brody, którego Hillier nazywa kompasem moralnymi, nawet Calvin James zwany Dusicielem ze Sweetbay, mają swoje lepsze i gorsze strony. Ale niewątpliwie największy popis daje Georgina Shaw. Poznajemy ją jako kobietę sukcesu, która niedługo miała poślubić mężczyznę wywodzącego się z bardzo bogatego rodu, ale zamiast tego trafiła do (fikcyjnego) Zakładu Karnego w Hazelwood, gdzie spędzi pięć lat. To kara za to, czego dopuściła się kilkanaście lat wcześniej, kiedy miała szesnaście lat. Najwięcej miejsca Hillier poświęca aktualnym wydarzeniom (umowna teraźniejszość), ale od czasu do czasu autorka przenosi nas w przeszłość. Do okresu, w którym wszystko się zaczęło. Fragmenty retrospektywne są przekazywane w formie wspomnień głównie Georginy Shaw, ale zdarzają się też wspominki detektywa Kaisera Brody'ego, który sporo czasu i energii poświęcił sprawie Dusiciela ze Sweetbay. Seryjnego mordercy, którego pierwszą ofiarą była przyjaciółka Geo i Kaisera, ich rówieśniczka, która w chwili śmierci miała zaledwie szesnaście lat, Angela Wong. Hillier wprawdzie czyni ukłony w stronę twardszej konwencji – podchodzi do motywu seryjnego zabójcy, ewentualnie seryjnych zabójców od pospolitszej strony: policyjne śledztwo – przez którą, swoją drogą, przechodziłam nie tylko bezboleśnie, ale i z narastającą ciekawością, jednak wyraźnie bardziej liczyło się dla niej to, co krążyło wokół sprawy Calvina Jamesa. Właściwie to, co wyrastało z potwornej działalności tego człowieka, który być może (autorka stawia tutaj duży znak zapytania) doczekał się swojego naśladowcy. Jennifer Hillier tak jakby zaczyna rzecz od końca – od osądzenia seryjnego mordercy, wtrącenia go na resztę życia do więzienia o zaostrzonym rygorze. Naszą uwagę kieruje jednak na kobietę, która była zamieszana przynajmniej w jego pierwszą zbrodnię. Przynajmniej, bo już na początku książki autorka daje nam jasno do zrozumienia, że Georgina Shaw nie wyspowiadała się przed sądem ze wszystkich swoich grzechów w tej konkretnej sprawie. Czyżby więc łączyło ją coś więcej z Calvinem Jamesem? Czy ten toksyczny związek trwał dużo dłużej, niż wszyscy myślą? Jak tak naprawdę wygląda relacja Geo i Dusiciela ze Sweetbay? Które z nich jest większym potworem? Mężczyzna, który wziął na siebie całą winę, który przyznał się do zabójstwa kilku kobiet, czy jego pierwsza i najprawdopodobniej jedyna miłość, która ewidentnie coś ukrywa?

Można zacząć nowe życie, pokochać kogoś, iść do więzienia za dopuszczenie się czegoś strasznego... poczucie winy jednak nie zniknie, będzie śmierdzieć jak gnijące pod łóżkiem niewidzialne śmiecie, które wciąż tam będą, niezależnie od tego, jak wiele razy będzie próbowało się je sprzątnąć.”

Ty będziesz następna” Jennifer Hillier to jeden z tych dreszczowców, które bazują na często niedocenianych subtelnościach. Oczywiście Hillier przygotowała trochę mocniejszych uderzeń, czy to w formie makabrycznych obrazków, którym dość dokładnie będziemy mogli się przyjrzeć w przestrzeni poświęconej Kaiserowi Brody'emu, czy gwałtownych zwrotów akcji (szczerze mówiąc co nieco przewidziałam) w płaszczyźnie reprezentowanej przez Georginę Shaw. Ale zasadniczo fabuła buduje się nieśpiesznie, również na drobniejszych detalach, szczegółach, które nie służą windowaniu emocji. W każdym razie nie na pierwszy rzut oka, bo bez tego ogromu informacji, zapewne nie weszłabym w ową tragiczną opowieść tak głęboko. Na runku wydawniczym nie brakuje powieści, które nie wymagają od czytelnika osobistego zaangażowania, ale w przypadku „Ty będziesz następna” utożsamienie się z głównymi postaciami jest bardzo ważne. Powiedziałabym nawet, że to warunek konieczny. Jeśli wejść w świat przedstawiony „tylko jedną nogą”, to raczej nie ujrzy się w nim jakichś „architektonicznych wspaniałości”. Ta literacka wyprawa w takim wypadku przypuszczalnie nie dostarczy jakichś większych przeżyć. Ot, zwyczajna opowiastka o kobiecie pokutującej za grzechy młodości, ale i ciągle kryjącej jakieś mroczne sekrety oraz policyjnym detektywie zaangażowanym w sprawę morderstw, które jak wiele na to wskazuje są związane z jego poprzednią dużą sprawą, sprawą tak zwanego Dusiciela ze Sweetbay. Jeśli jednak pójdziemy dalej, jeśli cali przeniesiemy się do wykreowanego przez Hillier świata – co wyczerpujące, plastyczne opisy autorki mi ułatwiły – to odkryjemy w sobie zaskakujące uczucia na pewno do Georginy Shaw, ale całkiem możliwe, że na niej się nie skończy. Najpierw prześledzimy nie zawsze ciężkie, naznaczone monotonią i oczywiście nieustającą groźbą ze strony innych osadzonych, a możliwe, że też strażników, więzienne życie tej dziwnie sympatycznej zbrodniarki. Żywot przedstawiony interesująco i z zachowaniem z lekka klaustrofobicznej atmosfery. A potem Jennifer Hillier pokaże nam jak w praktyce działa zasada spłacenia długu wobec społeczeństwa. Mówi się, że ludzie, którzy odsiedzieli swoje, którzy odzyskali wolność (po odbyciu wyznaczonej przez sąd kary), spłacili już swoisty kredyt, jaki zaciągnęli u społeczeństwa. Odbyli pokutę i odzyskali pełnię praw obywatelskich. To w teorii, ale w praktyce - i między innymi na tym społecznym zjawisku, skupia się Hillier w „Ty będziesz następna” - takim ludziom nigdy nie zostaje odpuszczone. To zrozumiałe, ale czy tak być powinno? Autorka „Ty będziesz następna” każe nam porządnie się nad tym zastanowić, podejść do tego problemu kompleksowo, nie tylko od, w gruncie rzeczy, najwygodniejszej strony. Bliscy ofiary, sąsiedzi, policjanci zaangażowani w sprawę, w ogóle cała opinia publiczna – ich gniew względem Georginy Shaw jest w pełni zrozumiały, dla niektórych może być nawet całkowicie usprawiedliwiony, naturalny... godny pochwały? Różnie można to odbierać, sporo wszak zależy od osobistych poglądów czytelnika na ten, jakby nie patrzeć, niełatwy temat „zbrodniarki, która dopiero co wyszła z więzienia”. I wróciła do miasteczka, w którym popełniła czyn, za który ją skazano. Miasteczka, w którym nie brakuje ludzi święcie przekonanych, że Geo zasłużyła sobie na więcej, że nie ma prawa do wygodnego życia. Najtrudniejsze i zarazem najbardziej frapujące jest to, że Hillier każe nam patrzeć na to wszystko z perspektywy obiektu tej nienawiści. Nieskrywanej wrogości. Samozwańczych sędziów, czy jak kto woli strażników moralności, ludzi pragnących jedynie sprawiedliwości dla Angeli Wong. Bo niektórzy uważają, że pięć lat więzienia to stanowczo za mało. I pewnie mają rację, ale nie tylko z powodów, które stały się powszechnie znane. Czytelnik w przeciwieństwie do nich ma bowiem świadomość, że Geo ma na sumieniu coś jeszcze. Coś, co najwyraźniej też ma ścisły związek ze sprawą Dusiciela ze Sweetbay. Pierwszej miłości Geo. Chorej miłości, która swoją drogą też porusza wiecznie aktualny problem naszego świata. Przemocowe związki. Przywiązanie do osoby, która nie stroni od przemocy fizycznej i psychicznej – autorka „Ty będziesz następna” przedstawia procesy, jakie mogą zachodzić w głowie niejednej kobiety tkwiącej u boku brutalnego mężczyzny. Poddaje przekonującej, żeby nie rzec błyskotliwej, analizie szkodliwy związek szesnastoletniej dziewczyny z o parę lat starszym od niej, przyszłym seryjnym mordercą. Związek, który może trwać do dziś. Co więcej, Hillier tak sprytnie porusza się po tej pięknie porozwidlanej ścieżce fabularnej, z taką gracją płynie przez nie tak wzburzone wody, do jakich przyzwyczaiły nas współczesne powieściowe thrillery (wspomniane już subtelności), że czytelnik nie będzie mógł mieć nawet pewności, co do tego, kto tak naprawdę rządzi w tym hipotetycznym związku. Hipotetycznym dziś, bo na pewno nie kiedyś...

Umowna teraźniejszość urozmaicana wspomnieniami z okresu nastoletniego dwóch osób, które dzielą między sobą przestrzeń w drugiej wydanej w Polsce publikacji kanadyjskiej powieściopisarki, Jennifer Hillier. „Małe sekrety” były w porządku, ale „Ty będziesz następna” to w mojej opinii trochę wyższa liga. Thriller psychologiczny, który pokazuje, że skromnością też można wiele zdziałać, że mniej znaczy więcej. Nie, nie chodzi o opisy, bo one są wystarczająco szczegółowe (w każdym razie wystarczająco dla mnie). Rzecz w nieagresywności – niezabieganiu nazbyt usilnie o emocje pożądane chyba przez każdego fana gatunku. Nie jest to też opowieść, którą można by nazwać wielce kreatywną, ale też nie powiedziałabym, że odznacza się rażącą pospolitością. Nie jest to powieść, którą mogłabym podsumować słowami: mocno trzymająca w napięciu. Już raczej w niesłabnącym, a wręcz narastającym zafrapowaniu nie tylko mrocznymi sekretami, ale także (nie)zwykłą, szarą codziennością ludzi, którzy mają pod górkę; nie tylko warstwą kryminalną, ale również, jeśli nie przede wszystkim, materią społeczno-obyczajową. I postacie. Złożone, niejednoznaczne postaci, w umysły których Jennifer Hillier daje swoim czytelnikom bardzo szeroki wgląd. Co może budzić spory dyskomfort – niewygodę, jakiej zwykle oczekuje się od tego typu prozy. Czy nie? Tak czy inaczej szczerze polecam zwłaszcza zwolennikom wolniejszych, skłaniających do refleksji literackich thrillerów, którym bardziej, niż na podsycaniu emocjonalnego ognia zdaje się zależeć na... po prostu na odmalowywaniu smutnego, ciężkiego, a nawet tragicznego żywota nie tak znowu niezwyczajnych ludzi. Ludzi, którzy pod pewnymi względami mogą nam przypominać nas samych. Bo nikt nie jest bez winy...

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz