Stronki na blogu

wtorek, 31 marca 2020

Zapowiedź: Stephen King „Jest krew...”


Czytelnicy kochają powieści Stephena Kinga, ale i jego opowiadania - zawsze mocne i zapadające w pamięć - są prawdziwą mroczną ucztą dla zmysłów. „Jest krew…" to cztery nowe, znakomite opowieści, które z pewnością staną się równie sławne jak „Skazani na Shawshank".

King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z „Outsidera"), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi - tym razem w pojedynkę. „Telefon pana Harrigana" opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. „Życie Chucka" ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w „Szczurze" niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji.

Opowieści te nie tylko prezentują w całej okazałości maestrię autora, ale również pokazują, że pewne tematy są nieprzemijające. Jednym z motywów przewodnich utworów Kinga jest zło, które występuje także w „Jest krew…", przedstawione w tytułowej noweli jako „duży, uszargany, lodowatoszary ptak". Stale obecne jest jednak też przeciwieństwo zła, w twórczości Kinga przybierające często postać przyjaźni. King przypomina nam, że codzienne przyjemności, choć ulotne, właśnie dzięki tej ulotności są piękne - czy jest to niespotykanie piękny, pogodny dzień po długich tygodniach szarugi, czy frajda z tańca, w którym idealnie wychodzi każdy krok, czy też nieoczekiwane miłe spotkanie. W takich momentach przekonujemy się, że Stephen King potrafi nie tylko przyprawić o dreszcz przerażenia, ale i perfekcyjnie opisać radość w jej najczystszym wydaniu.

W styczniu 2021 roku mała wyściełana koperta zaadresowana do detektywa Ralpha Andersona doręczona zostaje jego sąsiadom, państwu Conradom. Rodzina Andersonów jest na długich wakacjach na Bahamach, skąd mają wrócić trzeciego lutego, i Conradowie zgodzili się do tego czasu odbierać ich pocztę. Kiedy Ralph otwiera przesyłkę, w środku znajduje pendrive’a nazwanego „Jest krew", co prawdopodobnie nawiązuje do starego dziennikarskiego powiedzenia „Jest krew, są czołówki". Pendrive zawiera dwie rzeczy. Jedna to katalog ze zdjęciami i spektrogramami dźwięku.
Drugą jest rodzaj raportu, czy może raczej pamiętnik mówiony sporządzony przez Holly Gibney, z którą detektyw prowadził śledztwo rozpoczęte w Oklahomie, a zakończone w teksaskiej jaskini.
Sprawa ta nieodwracalnie zmieniła sposób, w jaki Ralph Anderson postrzega rzeczywistość. Ostatnie słowa swojego raportu Holly nagrała 19 grudnia 2020. Mówi zdyszanym głosem:
Zrobiłam, co w mojej mocy, Ralph, ale nie wiem, czy to wystarczy.
Pomimo wszystkich moich przygotowań istnieje możliwość, że nie wyjdę z tego żywa. Gdybyśmy mieli nigdy więcej się nie zobaczyć, chcę, żebyś wiedział, jak wiele twoja przyjaźń dla mnie znaczyła. Jeśli mimo wszystko zginę, a ty postanowisz dokończyć to, co zaczęłam, proszę, bądź ostrożny. Pamiętaj, że masz żonę i syna.
Fragment książki
 
Źródło: https://www.proszynski.pl/

5 komentarzy:

  1. King mnie jakoś wyjątkowo męczy i nudzi. Tylko Mroczna Wieża do mnie przemówiła, choć zastanawiam się nad Bastionem obecnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej! A King mówi: nie porównywać:)

      Niemniej tak, przyznaję, że mnie też się skojarzyło i to już jak tylko pierwsze doniesienia z Chin się pojawiły. Mea culpa.

      Usuń
  2. Ooooo no ciekawe ciekawe, King się ostatnio popsuł no ale może ... ;] szkoda ze tak długo trzeba czekac akurat teraz jest tyle czasu że by się przydał na już ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładając, że w podanym terminie wyjdzie, bo jakoś wątpię... No zobaczy się.

      Usuń
  3. Czekam z utęsknieniem na premierę. I nie uważam, żeby King się "popsuł" (jak twierdzi ktoś powyżej) ale to temat na dłuższą dyskusję;)

    OdpowiedzUsuń