Stronki na blogu

wtorek, 4 lipca 2023

Greer Hendricks, Sarah Pekkanen „Doskonała para”

 
Marissa i Matthew Bishopowie mają wszystko: uroczego ośmioletniego synka Bennetta, wystawny dom w Chevy Chase w stanie Maryland i satysfakcjonujące kariery zawodowe. Mają wszystko oprócz siebie nawzajem. Fasadowa Złota Para, której los może przypieczętować zdrada Marissy. Na szczęście jest Avery Chambers, samotnie mieszkająca w Cleveland Park w Waszyngtonie twórczyni niekonwencjonalnej terapii, która straciła licencję zawodową. Wyznanie niewiernej żony poczynione na pierwszej z planowanych dziesięciu sesji, ma być początkiem postępowania naprawczego, warunkiem koniecznym do oczyszczenia atmosfery w domu Bishopów. O ile nieperfekcyjne małżeństwo nie skrywa więcej sekretów. Poważniejszych od jednorazowej zakazanej przygody Marissy.

Okładka książki. „Doskonała para”, Zysk i S-ka 2023

Lockdownowy, czyli powstały podczas pandemii COVID-19, thriller psychologiczny „Doskonała para” (oryg. „The Golden Couple”) to piąta wspólna powieść zaprzyjaźnionych bestsellerowych amerykańskich autorek z doświadczeniem dziennikarskim, Greer Hendricks i Sarah Pekkanen. Pierwszy owoc ich pisarskiej współpracy ujawniono w 2017 roku: światowa premiera powieści „The Wife Between” (pol. „Żona między nami”). Potem były „An Anonymous Girl” 2019 (pol. „Anonimowa dziewczyna”), „You Are Not Alone” 2020 i „The Getaway” 2020. Światowa premiera „The Golden Couple” przypadła na rok 2022, a pierwsza edycja polska, w porządnym tłumaczeniu Piotra Kusia, pojawiła się w 2023 roku, w wyniku działalności wydawnictwa Zysk i S-ka.

Greer Hendricks, była wiceprezes amerykańskiego wydawnictwa Simon & Schuster i nagrodzona (Dateline Award) dziennikarka polityczna, Sarah Pekkanen, przedstawiają idealne małżeństwo. On jest partnerem w znakomicie prosperującej firmie prawniczej z siedzibą w Waszyngtonie, a ona właścicielką modnego butiku o nazwie Coco. Mieszkają, wraz z cudownie empatycznym ośmioletnim synkiem Bennettem, tuż za granicą stolicy Stanów Zjednoczonych, w idyllicznym zakątku Chevy Chase w stanie Maryland. W wartej miliony dolarów, imponującej nieruchomości. Życie jak z Instagrama. Życie na pokaz. Marissa Bishop, centralna postać plus-minus połowy rozdziałów (narracja trzecioosobowa), ma wszystko oprócz bliskości męża. American Dream z haczykiem. Ostatnią deską ratunku dla Złotej Pary może być niekonwencjonalna terapia Avery Chambers, częściowej narratorki książki. Czterdziestojednoletniej wdowy mieszkającej w przestronnym, przygnębiająco pustym domu w Cleveland Park w Waszyngtonie. „Psychoterapeuci nie powinni przyjmować prezentów od klientów. Ale ja nie liczę się z zasadami. A poza tym nie jestem już psychoterapeutką. Straciłam licencję pięć miesięcy temu” - ten fragment „Doskonałej pary” Greer Hendricks i Sarah Pekkanen mówi wszystko o hipotetycznej ostatniej nadziei Marissy i Matthew Bishopów. Niepokorna konsultantka, której głównym źródłem dochodu jest niekonwencjonalna „antyterapia”. Nielicencjonowana terapeutka, która opracowała praktycznie niezawodny program ratunkowy. Dziesięć sesji – Spowiedź, Skruszenie, Eskalacja, Objawienie, Zniszczenie, Konfrontacja, Demaskacja, Test, Pojednanie, Obietnice – i robota stricte detektywistyczna. Obserwacja klientów w ich naturalnym środowisku, rozmowy z ludźmi z ich otoczenia i wszelkie inne czynności śledcze. Wbrew pozorom z usług Avery nie korzystają wyłącznie zamożni obywatele, zdarza jej się bowiem drastycznie schodzić z ceny, na co oczywiście tak dobrze sytuowani ludzie jak Bishopowie liczyć nie powinni. A właściwie nie powinna liczyć Marissa, która na początku książki zastawia pułapkę na męża. W dobrej wierze, o ile można tak nazwać skonfrontowanie Matthew podobno z największym sekretem jego życiowej wybranki. Mężczyzna najpierw reaguje zgodnie z przewidywaniami obu kobiet – niewiernej żony i psychoterapeutki bez licencji – ale zaraz potem mocno zaskakuje przynajmniej jedną z nich. Avery spodziewała się większego oporu ze strony skrzywdzonego małżonka. Nie sądziła, że tak szybko przekona Matthew do wzięcia udziału w jej kontrowersyjnej terapii. Najprostsze wyjaśnienie (pytanie, czy brzytwa Ockhama występuje w tym świecie przedstawionym?) to miłość, która mimo wszystko jeszcze nie zardzewiała. „Wiecznie” nieobecny mąż zainkasował potężny cios od swojej drugiej połowy, zdobywa się jednak na tę drobną łaskę wobec sprawczyni swojego nieszczęścia i choć wyraźnie nie może nawet na nią patrzeć, angażuje się w zainicjowaną przez nią bitwę o małżeństwo; według strategii Avery Chambers, elektryzująco nieprzejednanej terapeutki, która swego czasu zwróciła na siebie niepożądaną uwagę wielkiej firmy farmaceutycznej. Lista osób, którym się naraziła jest dość długa, ale korporacja funkcjonująca pod nazwą Acelia, to aktualnie największa zmora zasadniczej reanimatorki perfekcyjnego małżeństwa. Ze wszystkich wątków „Doskonałej pary” najmniej upodobałam sobie właśnie sprawę z Acelią, na co zasadniczy wpływ miało rozwiązanie tej, bądź co bądź, nierówno poprowadzonej intrygi. Niedostateczne zaangażowanie autorek w zaszczuwanie rozchwytywanej ratowniczki nie tylko małżeństw, urzędującej w Waszyngtonie. Po co komu licencja na ratowanie? Avery w sumie bardziej przeszkadzała, niż pomagała – łamanie zasad etyki zawodowej już jej nie grozi, nie musi oglądać się na „bzdurne” regulaminy, może spokojnie tworzyć reguły jej zdaniem bardziej przydatne dla klientów. Avery stąpa po dość cienkim lodzie i nie miałam wątpliwości, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Typ ryzykantki, przeważnie niedziałającej pochopnie, ale też w razie potrzeby niebojącej się wskakiwać na główkę do nieznanych wód.

Okładka książki. „The Golden Couple”, St. Martin's Press 2022

Piramida kłamstw Złotej Pary. Książka, która korzystniej mogłaby się zaprezentować w szczuplejszej odsłonie. Jak dla mnie trochę za dużo pisania o niczym, obracania się wokół poszczególnych tematów, intrygujących motywów nieopatrznie rozmywanych nudnawymi detalami z życia mniej i bardziej eksponowanych postaci Green Hendricks i Sarah Pekkanen. Ale... Bo zawsze jest jakieś „ale”:) „Doskonała para”, wbrew wszelkim narracyjnym przeciwnościom, dzielnie trzyma się na niewątłych fabularnych filarach. W rzeczy samej, to całkiem pomysłowy marriage thriller; nietypowe spojrzenie na parę z problemami. Stwórczynie tego świata przedstawionego już na pierwszej sesji Avery Chambers warunkują odbiorców na klasyczny dreszczowiec o idealnych ludziach. Czyli stare, (nie)dobre pozory. Polukrowana gangrena. Różowa ryba psująca się od środka. Marissa i Matthew Bishopowie to przedstawiciele amerykańskiej wyższej klasy średniej, których życie w nieokreślonej przeszłości zboczyło z kursu. Czego najjaskrawszym dowodem podobno bardzo krótki romans kobiety. Jeden skok w bok? Ona tak twierdzi, ale Avery nie ma powodów, by ufać tej niewykluczone, że bardzo przebiegłej osobie. Wytrawnej manipulantce, która z jakiegoś sobie tylko znanego powodu, pogrywa z ojcem jej jedynego dziecka. Ośmioletni Bennett uczęszcza do prywatnej szkoły, w życiu której Marissa, w przeciwieństwie do zapracowanego męża, dość aktywnie uczestniczy. Z trudem znosząc obecność zawsze eleganckiej kobiety, pośredniczki w obrocie nieruchomościami, która nigdy nie ukrywała swoich uczuć do Matthew. W niepodzielnym królestwie Marissy, jej luksusowym butiku ostatnimi czasy też panuje napięta atmosfera. Problemem jest nadgorliwa asystentka Marissy, a przynajmniej tak to wygląda z perspektywy wyniosłej właścicielki Coco. Opryskliwej pracodawczyni podejrzanej Polly. Marissę jednak najbardziej martwi jej tajemniczy adorator. Człowiek enigma dla czytelnika, domniemany obiekt obsesji daje nam jednak jasno do zrozumienia, że aż za dobrze zna tożsamość adresata złowróżbnego liściku. A tymczasem u Matthew... Nic tylko pracuje? Mało prawdopodobne, ale możliwe. W końcu jest jednym z głównych udziałowców w obleganej kancelarii prawniczej, założycielem jak się okazało bardzo dochodowej działalności. Wymagającej, ale bez przesady. Dla chcącego nic trudnego. Tylko czy Matthew jeszcze zależy na spędzaniu czasu z rodziną? Zwłaszcza po bombie spuszczonej na jego biedną głowę przez ukochaną kobietę, która ewidentnie zawiodła jego zaufanie. Avery nie ma jednak wątpliwości, że zdrada to symptom, a nie przyczyna – dystans między Marissą i Matthew najprawdopodobniej rósł od dłuższego czasu. Zresztą takie odczucia ma też niewierna(?) żona. No właśnie. Czy przypadkiem nie jest tak, że z natury nieufna teoretycznie była psychoterapeutka uległa sile perswazji diabolicznej jednostki? Kobiety, która z jakiegoś sobie tylko znanego powodu wciągnęła Avery w jakąś wybitnie śliską sprawę? Co knuje wytworna dama z Chevy Chase? Knująca coś niedobrego osobowość psychopatyczna czy szczerze skruszona istota gotowa na wszystko, by uratować swoje małżeństwo? Prawdę mówiąc, największa z przygotowanych niespodzianek Greer Hendricks i Sarah Pekkanen nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Bo zdążyłam przygotować się na taki obrót spraw. Paradoksalnie największy zwrot akcji okazał się najoczywistszym elementem tej dość złożonej intrygi. Kolejna gra pozorów? Utrzymywanie czytelnika w błędnym przekonaniu, że sprawa Bishopów ma rozliczne warstwy? Wielowątkowość urojona? Nawet jeśli, to w „Doskonałej parze” stopniowo odkrywają się też liczne problemy Avery. Kobiety niby cieszącej się odzyskaną wolnością, rozkoszną niezależnością... ale chyba nie tak słodką, jak to sobie wyobrażała na długo przed śmiercią męża. Podoba jej się życie singielki, niekiedy jednak doskwiera jej samotność. Jest jeszcze pewna wzgardzona żona, która za swoją osobistą tragedię wini Avery. W sumie słusznie, bo bez jej interwencji ten toksyczny związek zapewne ciągnąłby się „w nieskończoność”. Dopóki śmierć ich nie rozłączy, chyba że na scenę wkroczy taka niepatyczkująca się babka jak Avery Chambers. Według mnie najbarwniejsza postać „Doskonałej pary” Greer Hendricks i Sarah Pekkanen. Ma charakterek ta nowa opiekunka niejakiego Romea, zaufana macocha dorosłej Lany (można śmiało założyć, że ta młoda kobieta jest najważniejszą osobą w życiu Avery), hipotetyczne koło ratunkowe dla topiącego się małżeństwa z urokliwego zakątka „w przedsionku” Waszyngtonu i prawdziwe utrapienie niemoralnych graczy na tak zwanym wolnym rynku. Śmiertelnie niebezpiecznych, ale nie tak zajmujących jak Bishopowie, niewykluczone, że najbardziej skryci, zakłamani klienci w karierze śmiało sobie poczynającej, wręcz działającej na krawędzi prawa psychoterapeutki śledczej, oczywiście bez licencji.

Niebajeczne życie boskiej pary. Instagramowy portret rodzinny zamierzenie niedbale odmalowany przez Greer Hendricks i Sarah Pekkanen. Niewyretuszowane skazy, pajęczyna pęknięć w subiektywnie niedoskonałym powieściowym thrillerze psychologicznym o „Doskonałej parze” i nadzwyczaj dociekliwej nielicencjonowanej terapeutce. Przykuwająca uwagę fabularna budowla, której uważam przydałoby się odjąć „parę ozdobników”. Odchudzić tę chwilami monotonną bestyjkę, którą pewnie dałoby się też skłonić do mniej przewidywalnych zachowań. Takie tam szukanie dziury w całym:) Bo jakoś nie mam oporów przed poleceniem tej pozycji wszystkim zwolennikom psychologicznych dreszczowców (a już zwłaszcza fanom marriage thrillers) i dramatów rodzinnych.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz