Stronki na blogu

poniedziałek, 24 lipca 2023

Robert McCammon „Dziedzictwo Usherów”

 
W rozległej posiadłości w Karolinie Północnej od pokoleń należącej do dumnego rodu Usherów, właścicieli wielkiej firmy zbrojeniowej, grasują nieuchwytny porywacz dzieci zwany Dyniowatym i jego wierne zwierzę, Żarłoczny Bebech. Sprawę bada dziennikarka z Asheville Raven Dunstan, a ostatnie upiorne wydarzenia prowadzą ją do chaty na zboczu góry Briartop w Usherlandzie, zamieszkałej przez Myrę Tharpe i jej obdarzonego niezwykłymi zdolnościami piętnastoletniego syna Newlana Tharpe'a, którego przyzywa przerażająca Twierdza, monumentalna budowla szaleńczo rozbudowywana przez poprzedników Walena Ushera, obecnego patriarchy rodu, umierającego na tajemniczą Chorobę, przekleństwo najbogatszej rodziny w Karolinie Północnej. Jego następca nie został jeszcze wybrany, ale gra toczy się między najstarszym i najmłodszym dzieckiem Walena. Od siedmiu lat przebywający poza Usherlandem jego środkowy potomek, autor powieści grozy Rix Usher, nie jest zainteresowany pieniędzmi splamionymi krwią, wiadomość o zbliżającej się śmierci znienawidzonego ojca skłania go jednak do powrotu na rodzinną ziemię. Czarna owca dostrzega w tym szansę na uratowanie swojej pisarskiej kariery, zamierza bowiem spisać i puścić w świat dzieje Usherów, mając świadomość, że publikacja takiej książki przez jego krewnych może zostać uznana za niewybaczalną zdradę.

Okładka książki. „Dziedzictwo Usherów”, Vesper 2023

Pomnik trwalszy niż ze spiżu” dla Edgara Allana Poego, ze wskazaniem na jedno z jego najsłynniejszych opowiadań, „Zagładę domu Usherów” aka „Upadek domu Usherów (oryg. „The Fall of the House of Usher”) z 1839 roku. Autor między innymi „Magicznych lat”, „Zewu nocnego ptaka”, „Łabędziego śpiewu” i „Słuchacza”, Robert Rick McCammon długo nosił się z zamiarem spisania sagi upiornego rodu Usherów, długo obracał w głowie różne pomysły, ale elementy tej gotyckiej układanki nie chciały się połączyć, dopóki nie odnalazł swojej drugiej muzy (pierwszą oczywiście była jedna z jego ulubionych opowieści Wielkiego Amerykańskiego Literata): ogromnej posiadłości nieopodal Asheville w Karolinie Północnej nazwanej Biltmore, po części udostępnianej zwiedzającym imponującej budowli wzniesionej na przełomie XIX i XX wieku przez rodzinę Vanderbiltów. To, w jego odczuciu, „nierzeczywiste” miejsce wprowadziło Roberta McCammona w odpowiedni nastrój do rozbudowania historii fikcyjnego rodu Usherów. Światowa premiera „Usher's Passing” (pol. „Dziedzictwo Usherów”), powieściowego horroru gotyckiego uhonorowanego Alabama Library Association Award, przypadła na rok 1984, a pierwsze polskie wydanie ukazało się dopiero w 2023 roku. Edycja w twardej oprawie zagospodarowanej - z imponującą dbałością o detale (zaprzyjaźniona sześciolatka powiedziała, że to prawdziwe dzieło sztuki, z czym nie śmiałam polemizować) - przez niedościgłego Macieja Kamudę. Edycja w niebiańskim tłumaczeniu Adama Roberta Winnickiego.

Czy ośmielilibyśmy się zaprzestać produkcji pocisków rakietowych i bomb? […] był taki czas, że pokładałem wiarę w ludzkość. Lecz byłem wtedy znacznie młodszy i bardziej naiwny.”

Mroczna saga rodzinna zakorzeniona w pisarskim dorobku Edgara Allana Poego. Nieoficjalny sequel „Zagłady domu Usherów” z epizodyczną rolą stwórcy udręczonego Roderyka i jego drogiej siostry, upiorzycy Madeline. Edgara Allana Poego spotykamy na samym początku „Dziedzictwa Usherów”, w jednej ze „starych fotografii” (fragmenty retrospektywne) uwzględnionych przez Roberta McCammona. Zdumiewająca konwersacja w 1847 roku człowieka, który oczernił potężny amerykański ród, z potencjalnym ukłonem w stronę „Beczki Amontillado”. Następnie przenosimy się do lat 80. XX wieku – umowna teraźniejszość – i poznajemy przebywającego w Nowym Jorku trzydziestojednoletniego Riksa Ushera, autora powieści grozy publikującego pod pseudonimem Jonathan Strange. Zdesperowanego pisarza, którego nadzieje na rychłe podreperowanie budżetu właśnie zostają bezceremonialnie zdeptane. Manuskrypt, który wcześniej przedłożył swojej agentce, nie uzyskał jej akceptacji, a on nie ma planu awaryjnego. Nie miał przed pojawieniem się Boone'a, złośliwego starszego brata, który podobno przybył do Nowego Jorku na polecenie ich matki Margaret Usher, aby przekonać czarną owcę do powrotu w rodzinne strony. Do Usherlandu: leżącej około trzydzieści kilometrów na północ od miasta Asheville w Karolinie Północnej, liczącej sobie jakieś trzydzieści tysięcy akrów prywatnej posesji, ze zgniłym sercem zwanym Twierdzą. Nieużywaną od dziesiątek lat monstrualną nieruchomością, która od dzieciństwa prześladuje Riksa w koszmarach sennych. Podobnie jak wstrząsający widok ukochanej w zakrwawionej łazience. Rix nie ma powodu ufać swojemu sadystycznemu bratu, tym razem opowiadającemu o wielkimi krokami zbliżającej się śmierci ich ojca, patriarchy rodu Walena Ushera, po namyśle zwraca się więc do starego przyjaciela Edwina Bodane'a, szefa służby uprzywilejowanego rodu z Karoliny Północnej. On i jego żona Cass, szefowa kuchni w Stróżówce - drugiej wystawnej siedzibie Usherów, aczkolwiek niemogącej równać się rozmiarami z przerażającą Twierdzą – w dzieciństwie niejako zastępowali Rixowi rodziców. Zdecydowanie bliżsi od apodyktycznego ojca i niestabilnej emocjonalnie matki. Po potwierdzeniu informacji przekazanej przez Boone'a, czarna owca wraca na niemożliwie cuchnące łono rodziny. Do znienawidzonego królestwa Walena Ushera, od jakiegoś czasu przykutego do łóżka w Cichym Pokoju w ponurej Stróżówce; przesiąkniętej smrodem rozkładających się zwłok - „aromat” choroby Usherów. Robert McCammon w „Dziedzictwie Usherów” z oszałamiającą drobiazgowością składa swoją gotycką budowlę ku chwale Edgara Allana Poego, fabularną konstrukcję dosłownie skąpaną w klimacie nadnaturalnej tajemniczości. Tam, gdzie diabeł naprawdę mówi „dobranoc”. Gdzie okropna Choroba drąży ciało (nie)godnego pożałowania „starca”, zachłannie ściskającego laskę Usherów, symbol władzy, który już niebawem ma zostać przekazany albo Boone'owi, albo Kattrinie. Na pewno nie porażce Walena, najbardziej nieudanemu z nieudanych dzieci szalenie wymagającego właściciela niezawodnej maszynki do robienie pieniędzy, firmy zbrojeniowej bezlitośnie opluwanej przez niewdzięcznego Riksa. Pacyfistę, który przybył po swój kawałek tortu. Po materiały do niewybaczalnej książki. Gotów zapisać się w kronikach Usherów jako największy zdrajca, byle mieć swój niekwestionowany bestseller.

Okładka książki. „Usher's Passing”, Open Road Media 2011

Miejscowi powiadają, że w Usherlandzie żeruje czarna pantera należąca do niejakiego Dyniowatego. Ich ofiarami od wielu lat padają dzieci, które zanadto oddaliły się od domów, ale Newlan Tharpe jest już na tyle duży, by uznawać te opowieści za sposób dorosłych mieszkańców góry Briartop na zdyscyplinowanie swoich wszędobylskich pociech. Bajeczki górali. Tak myślał New, ale zmienił zdanie po nocy spędzonej w cienistych krzewach, gdzie odkrył jeden ze swoich niezwyczajnych talentów. Moc Carrie White. Młodzian, którego pragnie Twierdza i bacznie obserwuje Król Góry, jedyny mieszkaniec zrujnowanej osady na samiutkim szczycie Briartop. Mordercze przyciąganie chorego budynku, zew Twierdzy, w zduszeniu którego może pomóc nieustępliwa dziennikarka. Właścicielka „Foxton Democrat”, najstarszej lokalnej gazety od zawsze należącej do jej rodziny. Wcześniej do jej ojca, Wheelera Dunstana, od paru lat pracującego nad książką o Usherach, bynajmniej zaprzyjaźnionej rodzinie, która dobitnie udowodniła mu – a właściwie zrobił to Walen Usher – że jest nietykalna. W końcu dostarcza Pentagonowi niezawodnych narzędzi do siania zniszczenia. A przynajmniej takie zdanie o rodzinnie firmie ma Rix, idealista, który właśnie dowiaduje się, że majątek Usherów szacuje się na dziesięć miliardów dolarów. Poglądy poglądami, ale taka kasa... Kuszenie dobrego człowieka, którego historia chyba nikomu nie pozostawi wątpliwości, że bogactwo jest przereklamowane. Lepiej dorastać w lichej chacie u podnóża góry Briartop niż w przeraźliwie zimnym pałacu Usherów. W depresyjnej Stróżówce i tym bardziej Strefie Mroku zwanej Twierdzą. Głowa rodziny Tharpe'ów przynajmniej na początku tej stylowej opowieści, tej fascynującej, zmyślnie poplątanej, stosownie wyboistej drogi, chętnie zamieniłaby się z Rixem. Panicz niedoceniający tego, co w swojej łaskawości zesłał mu los. Knujący przeciwko własnej rodzinie, przekopujący pod osłoną nocy bibliotekę w Stróżówce - więcej informacji najpewniej znalazłby w Twierdzy, ale tam z wiadomych powodów;) boi się zapuszczać - w poszukiwaniu materiałów niekoniecznie do swojej książki. Magiczne podróże w czasie w wehikule Roberta McCammona, stopniowe odkrywanie w większości czarnych kart z przepastnej rodzinnej kroniki. Amerykański Kaligula, szalony wynalazca, prawdziwy Romeo i wreszcie ten, który poznał Wielkiego Edgara, zapijaczonego pisarzynę, który miał zagubić się w mrokach dziejów. Nietrafione proroctwo aroganckiego Hudsona Ushera, pierwszego właściciela - w tych „szacownych” kręgach rodzinnych - jedynego w swoim rodzaju berła, symbolu władzy z wygrawerowaną głową lwa: herbem Usherów. Niekończąca się opowieść o zniewoleniu, deprawacji, degrengoladzie przekazywanej z pokolenia na pokolenie, o życiu w złotek klatce, w szponach Choroby i istnego wieloryba wśród budynków mieszkalnych. Najczystszego Zła, które teraz najwyraźniej upatrzyło sobie młodego New Tharpe'a, ostatniego oczka w głowie niegościnnej Myry. Twardej kobiety, która nie wydaje się być szczególnie przejęta najnowszą i zapewne nieodwracalną tragedią w paśmie nieszczęść, które nazywa życiem. Dla jej syna to bardziej przetrwanie, którego nie ma zamiaru ciągnąć do grobowej deski. Wbrew życzeniu swojej kochanej rodzicielki, wyprowadzi się z tej lichej chaty, którą ona nazywa domem, przy pierwszej okazji, jaka się nadarzy. Czyli teraz? Kiedy Twierdza w kółko mówi „chodź do domu”? W „Dziedzictwie Usherów” Roberta McCammona splatają się ścieżki coraz bardziej pogubionego Riksa Ushera, regularnie hipnotyzowanego przez jakąś Mroczną Siłę – aż ciarki przechodzą po plecach! - cudownego(?) chłopca Newlana Tharpe'a i młodej dziennikarki Raven Dunstan, usiłującej rozwiązać zagadkę znikających dzieci z Usherlandu. Oczywiście, ta trójka nie porusza się w próżni – wokół nich krążą zróżnicowane charakterologicznie postaci, różnorodna ludność świata zamkniętego na kartach tej mistrzowskiej powieści grozy. Zabójczej symfonii Usherów. Zabójczo pięknej brzydocie. Czy Logan Bodane, śliski dziewiętnastolatek, będzie kontynuował rodzinną tradycję służenia Usherom, czy raczej przyniesie wstyd swojemu stryjowi? Jakiż niecny biznes rozkręcił brutalny mąż - bez opamiętania trwoniący rodzinny majątek (pewnikiem uzależnienie) Boone Usher - okropnej dziewuchy (przynajmniej według jej teściowej) imieniem Puddin', która rzadko wyściubia nos z sypialni? Jakie zmiany zaszły w Kattrinie Usher, rozchwytywanej modelce, wbrew pozorom lepiej przygotowanej (czyżby?) do prowadzenia rodzinnej firmy od pierworodnego dziecka powoli i w niewyobrażalnych bólach zstępującego władcy? I wreszcie kim jest niesławny Dyniowaty i co kryje się w Twierdzy? Riksa najbardziej jednak interesuje najambitniejsza praca Wheelera Dunstana, wstępnie zatytułowana „Historię tę opowie czas”. Życiowy projekt poprzedniego właściciela „Foxton Democrat”, który zazdrośnie strzeże swojego skarbu. Na marginesie: czyżby też mały hołd dla „Studni i wahadła” Edgara Allana Poego?

Dziedzictwo Usherów” Roberta McCammona to prawdziwa gratka nie tylko dla miłośników opowieści makabrycznych Edgara. Co więcej znajomość „Zagłady domu Usherów”, która to wszystko zaczęła, nie jest wymagana - mile widziana, ale nie niezbędna w naturalnym pragnieniu odnalezienia się w tym epickim świecie - zapewne przyda się jednak słabość do historii niesamowitych. Choć lekki pociąg do opowieści o nawiedzonych zamczyskach, rodzinnych klątwach, trupach poupychanych w nieprzyzwoicie drogich szafach i mrocznych obecnościach w zatrutych zakątkach świata. Na mnie to dzieło rzuciło najprawdziwszy urok. Dobry urok. Najlepszy!

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz