Stronki na blogu

sobota, 9 grudnia 2023

„Nóż w nocnej ciszy” (2023)

 
Świąteczny terror zamaskowanego zabójcy w miasteczku Angel Falls dobiega końca po starciu z rodzeństwem Carruthers. Oprawca ginie z rąk nastoletniej Winnie podczas domowej imprezy zorganizowanej przez młodzież. Rok później Carruthersowie są już najbardziej wpływową rodziną w tych stronach i, jak niemal wszyscy mieszkańcy miasteczka, starannie unikają rozmów o koszmarze minionych Świąt Bożego Narodzenia, co doprowadza do szału dziewczynę, której prawdopodobnie zawdzięczają swoją wysoką pozycję w miasteczku. Winnie nie potrafi pogodzić się ze śmiercią najlepszej przyjaciółki, jednej z ofiar mordercy nazwanego Angel. Nie może też oprzeć się wrażeniu, że wszystkim byłoby lepiej bez niej, a kiedy zorza polarna rozświetla nocne niebo, Winnie wypowiada życzenie, które ku jej przerażaniu się spełnia. Trafia do równoległego świata, w którym nigdy się nie urodziła, nie mogła więc wyeliminować największego zagrożenia w Angel Falls.

Plakat filmu. „It's A Wonderful Knife” 2023, Divide/Conquer, Fourth Culture Films

Powtórka z rozrywki Michaela Kennedy'ego, współscenarzysty „Pięknej i rzeźnika” Christophera Landona, wariacji na temat minipowieści Mary Rodgers pt. „Freaky Friday” z 1972 roku, po raz pierwszy przeniesionej na ekran cztery lata później przez Gary'ego Nelsona. Tym razem Kennedy postanowił przerobić swój ulubiony film świąteczny, „It's a Wonderful Life” (pol. „To wspaniałe życie”) Franka Capry, gdyż od dawna marzyło mu się napisanie horroru w klimacie choinkowym. Z kolei reżyser „Noża w nocnej ciszy” (oryg. „It's A Wonderful Knife”), Tyler MacIntyre, twórca choćby takich filmów grozy, jak „Patchwork” (2015), „Tragedy Girls” (2017) i jeden segment antologii „V/H/S/99” (2022), przyznał, że większą słabość ma do między innymi takich filmów świątecznych jak „Miasteczko Halloween” Henry'ego Selicka czy „Wigilijny show” Richarda Donnera. Slasher z dodatkiem czarnej komedii z mordercą w niewykorzystanym stroju Ghostface'a (podobno w pierwszej wersji scenariusza „Krzyku” Wesa Cravena zabójca z Woodsboro występował mniej więcej w takim, w każdym razie białym, stroju) kręcono od 20 marca do 14 kwietnia 2023 roku, a premierowy pokaz odbył się już w październiku 2023 na Beyond Fest w Los Angeles. W następnym miesiącu, w wyniku działalności firmy RLJE Films, obraz trafił do wybranych amerykańskich kin, a w grudniu na internetową platformę Shudder. W tym samym miesiącu ruszyła kinowa dystrybucja w Polsce - akcja Best Film.

Nóż w nocnej ciszy. Krzyk się rozchodzi. Kreatywna polska odpowiedź na oryginalną grę słów („It's Wonderful Time” - „It's Wonderful Life” - „It's Wonderful Knife”) dotycząca listu do Mikołaja Ghostface'a ozdobionego motywami kultowej produkcji świątecznej w reżyserii Franka Capry. Kiedy w „Tym wspaniałym życiu” rozlega się przeraźliwy „Krzyk”... W Angel Falls przywita nas ambitny przedsiębiorca Henry Waters (zamierzenie przerysowana - może trochę za bardzo - kreacja Justina Longa, którego fani kina grozy mogą pamiętać ze „Smakosza” Victora Salvy, „Wrót do piekieł” Sama Raimiego, „Życia.po.Życiu” Agnieszki Wojtowicz-Vosloo, „Kła” Kevina Smitha, „Lavender” Eda Gassa-Donnelly'ego, „Domu mroku” Neila LaBute'a, „Barbarzyńców” Zacha Creggera i/lub „Obserwowanego” Johna McPhaila), właściciel prężnie rozwijającej się firmy deweloperskiej, obecnie skoncentrowany na budowie centrum handlowego. Najnowszy projekt rekina lokalnego biznesu, dla którego w pocie czoła pracuje ojciec głównej bohaterki „Noża w nocnej ciszy” Tylera MacIntyre'a. Winnie Carruthers (nieprzekonujący występ Jane Widdop, której fryzura przypadkiem wpisała się w tutejszy hołd dla pastiszowej serii otwartej w 1996 przez nieodżałowanego Wesa Cravena – niecelowe przypomnienie Casey Baker, w którą wcieliła się Drew Barrymore) spotykamy tuż przed tak zwaną ostateczną konfrontacją, najważniejszym pojedynkiem z mordercą. Można więc powiedzieć, że zaczynamy od końca, bo final girl, zresztą jak sama nazwa wskazuje, zazwyczaj „nie rodzi się na początku”. Na wątpliwy awans ze zwykłej dziewczyny na ostatnią dziewczynę zazwyczaj (nie zawsze, a jako przykład odstępstwa od reguły pozwolę sobie przytoczyć powieść Grady'ego Hendrixa „Final Girls. Ostatnie ocalałe”) trzeba dłużej poczekać, choćby dlatego, że ten zwrot w życiu protagonistki, ten znamienny moment, to przebudzenie mocy, zwykle łączy się ze śmiercią antagonisty albo antagonistki, albo antagonistów. A slasher bez zabójcy, to jak western bez kowbojów. Bez sensu? E tam, wszystko da się obejść. Zwłaszcza w podgatunku z wieloletnią tradycją wskrzeszania czarnych charakterów... Nie, z tego aż za dobrze sprawdzonego rozwiązania też nie skorzystano. Zamiast powstałego z martwych, w „Nożu w nocnej ciszy” mamy maniakalnego przebierańca z równoległej rzeczywistości. Uważajcie czego sobie życzycie, bo może się spełnić. Final girl z fikcyjnego amerykańskiego miasteczka, podczas rzadkiego w tej części planety Ziemia zjawiska świetlnego, na własnej skórze przekonała się, że lepiej o tym nie zapominać. Nie rzucać życzeń na wiatr. Tym bardziej takich - co innego, gdy mając trzynaście lat zażyczysz sobie mieć trzydzieści (oczywiście mowa o komedii z 2004 roku wyreżyserowanej przez Gary'ego Winicka), a co innego, kiedy zamarzy ci się świat bez ciebie. Winnie Carruthers prosi swoją złotą rybkę, czyli zorzę polarną, o nieistnienie, a właściwie myśli na głos, w ten sposób pewnie dodając sobie otuchy przed śmiertelnym skokiem. Czarna rozpacz bohaterki miejscowości z amnezją. Zdecydowana większość mieszkańców Angel Falls żyje jakby przed rokiem nic się nie stało. Z oburzającą łatwością przeszli do porządku dziennego nad masakrą zabójcy w śnieżnobiałym stroju - powiedzmy mniej pospolite wyobraźnie anioła; zapewne stąd ksywka (Angel) błyskawicznie zdekonspirowanego zbrodniarza, ale możliwe, że także od nazwy miasta – a przynajmniej tak to odbiera centralna postać „Noża w nocnej ciszy”. Wybawczyni rodzinnego miasteczka, która w następne święta stwierdzi, że niepotrzebnie się urodziła.

Plakat filmu. „It's A Wonderful Knife” 2023, Divide/Conquer, Fourth Culture Films

Slasher queerowy, poza wszystkim innym pomyślany jako satyra na heteronormatywną ofertę firmy Hallmark. Należący do społeczności LGBTQ+ Michael Kennedy, scenarzysta „Noża w nocnej ciszy”, nie widzi przeciwwskazań do przechylenia tego wahadła w drugą stronę. W przestrzeni publicznej mówił o sześciu nieheteronormatywnych parach, ale ja wypatrzyłam tylko trzy. Jedną z nich na ekranie tworzą aktorki, które identyfikują się jako osoby niebinarne, a przebojowa połówka innej to bodaj najniższy ukłon w stronę kultowej serii meta-slasherowej, czy jak kto woli najczytelniejsze nawiązanie do serii „Krzyk”. Gale Prescott (od Gale Weathers i Sidney Prescott) w pierwszej wersji scenariusza była heteroseksualna, ale jeden z producentów wykonawczych „Noża w nocnej ciszy”, Adam Hendricks, powiedział Kennedy'emu, że jego zdaniem z niej też powinien zrobić homoseksualistkę. No pewnie! I tak wspólnymi siłami zmienili orientację seksualną ciotki głównej bohaterki filmu, według mnie najbarwniejszej mieszkanki Angel Falls (bezbłędna kreacja Katharine Isabelle, która ma dość bogate doświadczenie gatunkowe – grała między innymi w takich produkcjach grozy, jak „Zdjęcia Ginger” Johna Fawcetta, „Zdjęcia Ginger II” Bretta Sullivana, „Zdjęcia Ginger III: Początek” Granta Harveya, „Bones” Ernesta R. Dickersona, „Carrie” Davida Carsona, „Freddy kontra Jason” Ronny'ego Yu), której po piętach depcze Bernie Simon (Jess McLeod, uważam, warsztatem ustępująca Isabelle, ale przebijająca odtwórczynię roli głównej), szkolna outsiderka desperacko rozglądająca się za przychylną duszą. Uznana za dziwoląga i doskonały obiekt niewybrednych żartów. Dziewczyna do bicia, której tak naprawdę nikt nie zna. Nikt nie zadał sobie trudu, żeby ją poznać, ale czy taki szczegół kiedyś powstrzymał umiłowanych recenzentów bliźnich? Winnie Carruthers wprawdzie „nie ustawia się w kolejce do rzucania kamieniami w Bernie”, nie rajcują jej takie sadystyczne rozrywki, ale i nie świeci przykładem. W alternatywnym Angel Falls dotrze do niej, że nie była dużo lepsza – jeśli w ogóle – od zawziętych prześladowców wrażliwej rówieśniczki. Nieobojętnej na krzywdę innych, empatycznej dziewczyny tonącej w samotności. Muszę oddać twórcom „Noża w nocnej ciszy” ponadprzeciętne (na slasherowej skali) skupienie na postaciach. Nie tylko bohaterek pierwszej planu, wojowniczych księżniczek z Angel Falls i antybohatera pierwszego planu, którego tożsamość, dla odmiany, poznamy już w prologu. Mamy tutaj też w gruncie rzeczy nieobfitujące w szczegóły portrety ludzi z bliższego i dalszego otoczenia mocno hipotetycznej niedoszłej samobójczyni, ale zaskakująco treściwe. Krzykliwie niewierny chłopak – to dopiero bezczelność! - niewylewająca za kołnierz, czy jak by powiedział „polski klasyk”, dająca w szyję cioteczka i wreszcie rozpieszczający rodzice. Rozpieszczający syna, a córkę delikatnie upominający. Najwyższy czas, by Winnie uporała się z traumą, wskoczyła w obrzydliwe różowe wdzianko, z okazji Świąt Bożego Narodzenia sprezentowane przez idealną mamę i idealnego tatę, i dołączyła do brata skaczącego z radości wokół nowiutkiego samochodu. Ona dostała, w jej ocenie, obciachowy komplet (spodnie i bluzka), a Jimmy furę prosto z salonu? No tak, głupio wyszło, ale zawsze można pójść po rozum do głowy i zaznaczyć, że to autko na spółkę. Winnie wywindowała swoją rodzinę z klasy średniej do wyższej i co ważniejsze najprawdopodobniej uratowała życie Jimmy'emu, a teraz ma patrzeć jak korzysta z tego jej brat? Wypada zaznaczyć, że chłopak ma więcej przyzwoitości od rodziców, niewątpliwie czuje się nieswojo i reflektuje szybciej od rodzicieli, ale czara goryczy już się przelała. Domowa czara, bo Winnie powie „dość” po otrzymaniu jeszcze jednego ciosu – kolejny nóż wbity w jej sponiewierane plecy tego przeklętego wieczora. Rozbłysną campowe światełka i z Angel Falls zrobi się Hell Falls. Magia świąt. Na tym nie koniec eksperymentów, ośmielę się jednak stwierdzić, że w tej równoległej rzeczywistości nienowi klienci knajpki slash poczują się bardziej swojsko. Pomijając status głównej bohaterki – obca w nieobcej mieścinie - i „przeźroczystą maskę” zabójcy (niedosłownie, po prostu mamy niebagatelną wiedzę o człowieku terroryzującym Angel Falls), swoją drogą ciekawie w swojej cudaczności ubranego, okrężną drogą docieramy do klasycznej siekaniny. Stary, dobry schemat fabularny, niby cały czas doprawiony przyprawą pożyczoną od „To wspaniałe życie” Franka Capry i opatrzony skromnymi pomnikami dla innych slasherów (na przykład scena w kinie i akcja na schodach z „Krzyku 2” Wesa Cravena oraz ukłon dla „Koszmaru minionego lata” Jima Gillespiego w formie napisu „I Know What You Did Last Christmas”), większej różnicy to mi jednak nie robiło. Ogólnie czułam się jak w pierwszej niekoniecznie lepszej:) opowieści o zabijaniu. Niskobudżetowej produkcji - warstwa wizualna trąci tandetą; naturalnie nie mam tutaj na myśli campu, zaplanowanego czy przypadkowego przywołania czarodziejskiego kiczu z wieku poprzedniego, a konkretniej szalonych lat 80. XX, bo ten duch szczęśliwie mnie nawiedził podczas nieokultystycznego seansu w nocnej ciszy – niespecjalnie krwistej i jeszcze mniej pomysłowej w zakresie mordów. Wyróżnić mogę jedynie szarżę z wielgachną laską świąteczną.

Niemęczący przeciętniak z tej slasherowej wersji familijnego filmu świątecznego z 1946 roku. To rzecz jasna moje odczucie, osobista opinia na temat „Noża w nocnej ciszy” napisanego przez Michaela Kennedy'ego, a wyreżyserowanego przez Tylera MacIntyre'a. „To cudowne życie” Franka Capry w krzywym zwierciadle. Świąteczna masakra upadłego anioła. Okolicznościowy horrory rzucający czerstwymi żarcikami, jedną nogą na nieutartym szlaku na terytorium slash, a drugą na ruchliwej drodze asfaltowej w tym samym państewku podgatunkowym. Według mnie nieszkodliwy gość.

1 komentarz:

  1. Straszny zawód. Film podobny do "Totally killer", ale przynajmniej o klasę gorszy.

    OdpowiedzUsuń