Stronki na blogu

poniedziałek, 23 grudnia 2024

„Pożeracz dusz” (2024)

 
W Roquenoir, małym francuskim miasteczku otoczonym bezkresnymi lasami w departamencie Vosges, policja wszczyna śledztwo w sprawie tajemniczej i niezwykle krwawej śmierci małżeństwa Vasseur, które ma poprowadzić osoba z zewnątrz, major Elizabeth Guardiano. Na potencjalne miejsce zbrodni policjantka z miasta przywozi autostopowicza, kapitana żandarmerii Francka de Rolana, od paru miesięcy zajmującego się podejrzanymi zaginięciami dzieci, i na wstępie zostaje poinformowana o zniknięciu dwunastoletniego syna denatów, Evana. Chłopiec szybko zostaje odnaleziony i najwyraźniej jest przekonany, że w jego domu zjawił się Pożeracz Dusz, stwór z lokalnych legend zmieniający ludzi w demony. Wszystko wskazuje na to, że Vasseurowie pozabijali się nawzajem, ale w przeciwieństwie do miejscowych przedstawicieli organów ścigania, major Guardiano i kapitan de Rolan od początku kwestionują to założenie. A dalsze makabryczne znaleziska w Roquenoir utwierdzają ich w słuszności poszukiwań zabójcy dorosłych i porywacza nieletnich. Prawdziwego pożeracza dusz.

Plakat filmu. „Le mangeur d'âmes” 2024, Phase 4 Productions, Place du Marché Productions, Star Invest Films Production

Alexandre Bustillo i Julien Maury, francuscy filmowcy mający w swoim artystycznym dorobku takie dzieła, jak „Najście” (2007), „Livide” (2011), „Aux yeux des vivants” (2014), „Leatherface” (2017) i „Kandisha” (2020), byli pochłonięci pracą nad „The Deep House”, podwodnym horrorem nadnaturalnym wydanym w 2021 roku, kiedy odwiedził ich Fabrice Lambot (współproducent trzeciego pełnometrażowego dokonania Bustillo i Maury'ego), by pochwalić się nabyciem praw do przeniesienia na ekran powieści, w której autentycznie się zakochał: „Le mangeur d'âmes” Alexisa Laipskera, francuskiego autora, którego twórczość jest kojarzona z pisarstwem Maxime'a Chattama, Oliviera Noreka i Jeana-Christophe Grangé'a. Lambot poinformował kolegów, że poprosił młodych pisarzy, debiutantów Annelyse Batrel i Ludovica Lefebvre o przygotowanie scenariusza i zapytał, czy mogliby zapoznać się z tą historią. Bustillo i Maury powieść i scenariusz przeczytali praktycznie w tym samym czasie, po czym zgłosili Lambotowi gotowość do reżyserskiej pracy nad tą ich zdaniem bardzo mroczną historią. Zdjęcia główne do „Pożeracza dusz” (oryg. „Le mangeur d'âmes”, ang. „The Soul Eater”), thrillera/kryminału z elementami folk horroru, ruszyły w marcu 2023 roku w departamencie Vosges w Lotaryngii, krainie historycznej w północno-wschodniej Francji. Pierwszy pokaz filmu miał miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Rotterdamie 26 stycznia 2024, premiera francuska odbyła się nazajutrz na Gérardmer International Fantastic Film Festival, a polska w październiku tego samego roku na Splat!FilmFest – International Fantastic Film Festival. W grudniu 2024 roku „Pożeracz dusz” Alexandre'a Bustillo i Juliena Maury'ego trafił do internetowej wypożyczalni CANAL+.

Wendigo w Wogezach. Człekopodobne stworzenie z mitologii Indian, rzekomo zamieszkujące lasy w Quebecu i północnej części Stanów Zjednoczonych, niewątpliwie „czuwało” nad projektem słynnych francuskich filmowców, których serca od wielu lat niezmiennie biją dla horroru i fantasy. Alexandre Bustillo i Julien Maury byli świadomi „obecności” straszliwego Wendigo na planie „Pożeracza dusz”, ale większy wpływ wywierały na nich ukochane „Purpurowe rzeki” Mathieu Kassovitza, głośna adaptacja/ekranizacja mrocznej powieści Jeana-Christophe Grangé'a pierwotnie wydanej w 1998 roku. Bustillo i Maury wiedzieli, że mogą zawieść oczekiwania widzów, bo „Pożeracz dusz” znacznie odbiega od ich dotychczasowych dokonań filmowych. W każdym razie dla nich była to zupełna nowość – pierwsza działalność poza królestwem horroru i fantasy. Na pewno pierwsza opowieść kryminalna twórców prequela kultowej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” Tobe'ego Hoopera, ale niektórzy mogą nie podzielać przekonania Bustillo i Maury'ego, że „Pożeracz dusz” to ich debiut w gatunku thrillera. Ich przebojowy start w światku filmowym, krwawe „Najście” z 2007 roku nie przez wszystkich jego odbiorców zostało uznane za „pełnoprawnego członka rasy horroru” - ta mocna pozycja (torture porn) w przepastnym kinie gatunkowym jest też traktowana jako rasowy thriller z nurtu home invasion. Tak czy inaczej, reżyserami „Pożeracza dusz” kierowała potrzeba stworzenia filmu gatunkowego „zgłębiającego [francuskie] legendy i wierzenia”. Nie silili się na maksymalną wierność literackiemu oryginałowi, a jego autor, Alexis Laipsker, absolutnie nie miał im tego za złe. W każdym razie Alexandre Bustillo i Julien Maury poinformowali opinię publiczną o sympatycznej współpracy z powieściopisarzem szeroko otwartym na pomysły innych. Zmodyfikowana wersja „Le mangeur d'âmes” podobno przypadła do gustu panu Laipskerowi, co nie było takie pewne zważywszy na wielkość, rangę niektórych zmian. Pisarz nie tylko się nie pogniewał, ale rozbawił całe towarzystwo podczas pierwszej wizyty na planie, witając między innymi Virginie Ledoyen, spełnienie marzeń Bustillo i Maury'ego (pragnęli z nią pracować od zobaczenia „Szeptów w mroku” Pascala Laugiera), rozbrajająco szczerym wyznaniem, że nie tak wyobrażał sobie postacie, które jak by nie patrzeć stworzył. Druga pierwszoplanowa rola w „Pożeraczu dusz” przypadła w udziale Paulowi Hamy'emu, który zwrócił na siebie uwagę twórców „zrimejkowanego” w 2016 roku przez Miguela Ángela Vivasa „Najścia” dzięki występowi w „Złości” Oliviera Abbou. Wygląd boksera, głos małego chłopca – tak ten aktor został zapamiętany przez Alexandre'a Bustillo i Juliena Maury'ego. Idealnie pasował im do enigmatycznego przybysza, ze stoickim spokojem przyjmującego „ciosy Królowej Lodu”, apodyktycznej policjantki z monstrualnym bagażem doświadczeń. Zaprawiona w boju śledcza (rozmyślnie) odpychająca od siebie wszystkich poza małomównym kapitanem żandarmerii będącego na tropie potencjalnego seryjnego porywacza małoletnich.

Plakat filmu. „Le mangeur d'âmes” 2024, Phase 4 Productions, Place du Marché Productions, Star Invest Films Production

Na zakorkowanej drodze prowadzącej do malowniczego, od lat nieubłaganie upadającego francuskiego miasteczka Roquenoir, spotykają się dwie silne osobowości – nieustępliwa major Elizabeth Guardiano (niesamowicie charyzmatyczna, szalenie intensywna kreacja Virginie Ledoyen) i budzący zaufanie „włóczykij z odznaką”, mocno zdeterminowany kapitan żandarmerii Franck de Rolan (czarująca kreacja Paula Hamy'ego). Mężczyzna wprasza się do samochodu obcej kobiety, która wcześniej zignorowała jego wyciągnięty kciuk i całą sobą dała do zrozumienia, że nie jest jej z tego powodu przykro. Zamiast zawstydzić, wyraźnie rozbawiły ją pretensje gliniarza, jeszcze bardziej zaszokowanego jawnym łamaniem przepisów drogowych. On grzecznie się jej przedstawił - ona takiej potrzeby nie widziała. Przypomniał więc obywatelce o obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa. Nie doczekawszy się odpowiedniej reakcji, stwierdził, że mógłby jej za to wlepić mandat, na co ona z bezczelnym uśmiechem na twarzy odpowiedziała, że mogłaby wyprosić go z samochodu. Ona wie, że jemu spieszy się na miejsce zbrodni – on nie wie, że mistrzyni ciętej riposty od początku zmierzała w to samo miejsce. Myślał, że robi mu przysługę... W sumie zrobiła – utorowała drogę na prywatną posesję pilnowaną przez prowincjonalnych policjantów. Takiej jatki nie widziała nawet major Elizabeth Guardiano, doświadczona śledcza z wielkiego miasta, a co dopiero mundurowi z tak spokojnej mieściny jak Roquenoir. Alexandre Bustillo i Julien Maury w swoim żywiole! Dokładne oględziny potwornie okaleczonych ciał – mnóstwo ran kłutych (poza kuchennymi nożami w ruch mogły pójść też widelce), ciętych (najpaskudniejsza odsłoniła jelita) i szarpanych (jak się okaże zębami). Zwyczajne małżeństwo nagle wpadło w morderczy amok? Jedli śniadanie i raptem, ni z tego, ni z owego, dosłownie rzucili się sobie do gardeł? Nie takie małżeńskie kłótnie świat już widział, ale Elizabeth uczula pewien szczegół. Mniejszą wagę, przynajmniej na początku, przywiązuje do opowieści dwunastoletniego Evana Vasseura (świetny debiut Camerona Baina), dającego do zrozumienia, że za okrutną śmierć jego rodziców odpowiada niejaki Pożeracz Dusz. W każdym razie chłopiec utrzymuje, że to legendarne stworzenie wpadło z nieprzyjacielską wizytą. Home invasion dwunożnej istoty ze zdeformowaną, białą twarzą (duża, niekształtna głowa wyglądająca jak stwardniały krem maślany) i jelenimi rogami? Evan zostaje odwieziony do najbliższego szpitala, gdzie pozornie szczelną opiekę nad nim roztacza doktor Carole Marbas - zmiana płci psychiatry dziecięcego z literackiego oryginału – którą w perfekcyjnym stylu wykreowała Sandrine Bonnaire, od dziesięcioleci idolka Alexandre'a Bustillo i Juliena Maury'ego, nie tylko przez swój zjawiskowy występ w jednym z najważniejszych dla nich filmów „Ceremonii” Claude'a Chabrola. Ikona francuskiego kina uszczęśliwiła swoich fanów udziałem w ich intensywnym dreszczowcu efektownie ozdobionym folk horrorem. Frapująca zagadka kryminalna z surrealistycznymi/psychodelicznymi epizodami dwunastoletniego chłopca i prześladującego go upiora. Ponure miasteczka ciasno otoczone nieprzebraną armią prastarych drzew. Mistyczna energia emanująca z ogromnego lasu, domu nadnaturalnego stworzenia żywiącego się duszami – wydrążeni ludzie, demony sadystycznie bawiące się pozbawionymi nadziei, ledwo utrzymującymi się na powierzchni, choć w większości ciężko pracującymi sąsiadami. Życie w trybie przetrwania w nieubłaganie wyludniającym się, umierającym miasteczku ze swoim Domem Marstenów. Zrujnowany budynek wypatrzony przez filmowców na przełęczy w Wogezach (Col de la Schlucht) w gminie Stosswihr UWAGA SPOILER hotel Altenberg przekształcony w niefunkcjonujące już sanatorium, gdzie dla lepszego efektu przeniesiono finał drastycznej historii Alexisa Laipskera. Bustillo i Maury'emu te upiorne ruiny wydały się bardziej odpowiednie od kameralnego pierwotnego miejsca (ostateczna konfrontacja w książce „Le mangeur d'âmes”), dostosowane do ciężaru opowieści o bestialskim traktowaniu całkowicie bezbronnych bliźnich (przy okazji upodobnili, niekoniecznie świadomie, tytułową postać do Jasona Voorheesa z „Piątku trzynastego II” Steve'a Minera). Ale na mnie największe wrażenie zrobiła retrospekcyjna makabreska. Masakra w stylu kreskówkowym. Piękne kuriozum:) Wyróżnić muszę też bezpardonowe przesłuchanie powalonego motocyklisty – dość bolesny widok grzebania w paskudnej ranie, z której wystaje kawałek kości KONIEC SPOILERA.

Nieśpiesznie rozwijający się, klimatyczny thriller z porywającym duetem na pierwszym planie. Klaustrofobiczne miasteczko spływające krwią, podejrzani mieszkańcy, potwór z legend i nieugięci przyjezdni rozwiązujący intrygującą zagadkę zbrodni. „Pożeracz dusz” Alexandre'a Bustillo i Juliena Maury'ego, filmowa adaptacja kryminalnej powieści Alexisa Laipskera, to starannie nakręcony, sugestywnie opowiedziany, niestroniący od wizualnej przemocy dreszczowiec folk horrorem podszyty, który żadnych innowacji do kina gatunkowego może i nie wprowadza, ale całkiem zręcznie operuje tradycyjnymi motywami, w efekcie dostarczając dość mocnych wrażeń.

sobota, 21 grudnia 2024

„Po północy” (1989)

 
Cztery opowieści z dreszczykiem napisane i wyreżyserowane przez braci ze Stanów Zjednoczonych, Kena i Jima Wheatów, których natchnął wpływowy brytyjski film antologiczny z 1945 roku, „U progu tajemnicy” (oryg. „Dead of Night”) Alberto Cavalcantiego, Charlesa Crichtona, Basila Deardena i Roberta Hamera. Współscenarzyści „Koszmaru z ulicy Wiązów: Władcy snów” Renny'ego Harlina i „Muchy 2” Chrisa Walasa (później będą pracować chociażby przy „Ptakach II” Ricka Rosenthala, samodzielnej kontynuacji filmowej adaptacji opowiadania Daphne du Maurier z powodzeniem popełnionej przez Alfreda Hitchcocka i „Pitch Black” Davida Twohy'ego, otwarciem dochodowej franczyzy science fiction) pod pewnym względem pragnęli powtórzyć przygodę z „Lies” („Kłamstwa”), thrillerem z 1983 roku, w pełni będącym ich dziełem. Co prawda na podstawie własnego scenariusza wyreżyserowali też „ Ewoks: The Battle for Endor” (pol. „Ewoki: Bitwa o Endor”), ale ten wypuszczony w 1985 roku obraz należy do uniwersum stworzonego przez kogoś innego („Star Wars” George'a Lucasa). Wheatowie mieli małe trudności ze znalezieniem dystrybutora dla „Po północy” („After Midnight”), w tym światku panowało bowiem przekonanie – bynajmniej bezpodstawne – że filmy antologiczne nie są towarem szczególnie pożądanym. Wietrzono kolejną klapę finansową, ale argumentem decydującym był „The Silent Scream” (pol. „Cichy krzyk”), slasher z 1979 roku wyreżyserowany przez Denny'ego Harrisa na podstawie scenariusza między innymi braci Wheat, który odniósł kasowy sukces. Ten fakt przekonał amerykańską firmę medialną Metro-Goldwyn-Mayer do zaangażowania się w projekt „After Midnight”. Zrealizowany za mniej więcej trzy i pół miliona dolarów antologiczny obraz Kena i Jima Wheatów zaliczył udany start – w weekend otwarcia, na początku listopada 1989 roku (kina amerykańskie), zarobił prawie sześćdziesiąt tysięcy dolarów - ale potem spełniły się kasandryczne przepowiednie niedoszłych dystrybutorów „After Midnight”; całkowite wpływy z biletów wyniosły trochę ponad siedemdziesiąt sześć tysięcy dolarów. Zaledwie.

Plakat filmu. „After Midnight” 1989, High Bar Productions

Ponowna współpraca Kena i Jima Wheatów z kompozytorem muzycznym Markiem Donahue, który stworzył ścieżkę dźwiękową do ich skromnego dreszczowca z 1983 roku i wtedy jeszcze mało znanym operatorem filmowym Phedonem Papamichaelem, przez dzisiejszych miłośników mroczniejszych klimatów kojarzonym chociażby z „Trującym bluszczem” Katt Shea i „Tożsamością” Jamesa Mangolda. Montaż „Po północy” bracia Wheat zlecili Phillipowi Linsonowi i Quinniemu Martinowi Jr. Wyjątkiem segment „All Night Operator" zmontowany przez Cari Coughlin. Na osobach, które nie widziały „U progu tajemnicy” (1945), największe wrażenie może zrobić „Allison's Story”, klamra kompozycyjna w utworze „Po północy” (1989). Tytułową postać poznajemy jako pełną złych przeczuć studentkę, przekonująco odegraną przez Jillian McWhirter (m.in. „Potomstwo” i „Dentysta 2” Briana Yuzny, „Strangeland” Johna Pieplowa), która kierownika zdjęć, Phedona Papamichaela, mogła poznać na planie „Nowhere to Run” Carla Franklina. Dziewczyna wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Cheryl (Pamela Adlon, m.in. „Brama 2” Tibora Takáca) zapisała się na zajęcia z psychologii strachu (The Psychology of Fear), które ma prowadzić nowy wykładowca Edward Derek (niezły popis aktorski Ramy'ego Zady). Tuż przed pierwszym wykładem, jak się okaże zwolennika niekonwencjonalnych metod nauczania, Allison ma niejasne wrażenie, że niebawem stanie się coś złego. Nie potrafi tego wyjaśnić, zwierza się jednak Cheryl ze swoich obaw w związku z tymi zajęciami, której niestety bardzo zależy na poznaniu profesora Dereka i jego równie tajemniczego programu nauczania. Allison niechętnie ulega namowom przyjaciółki i... Praktyczne podejście do psychologii strachu. Nauka przez doświadczenie. Makabryczna lekcja pana Edwarda, w swoich czasach pewnie kompletnie nieobliczalnego, ale współczesnych widzów raczej nie zaskoczy/zaszokuje. Zwłaszcza, jeśli widzieli „Martwy krzyk” Matta Cantu i Lance'a Kawasa – swoją drogą, ciekawe, czy twórcy tego slashera z 2005 roku „zaliczyli kurs” upiornego Edwarda Dereka przed stworzeniem swojego profesora psychologii.

Ekwiwalent opowieści przy ognisku. Historie snute przed północą - a rozrywające się, przynajmniej w zasadniczej części (punkty kulminacyjne) po północy - w niezbyt przytulnym domu. W salonie młodych gości witają paskudne grafiki (sztuka turpistyczna), potem rozpętuje się burza z piorunami (ulewny deszcz niektórych napada już w drodze do tej ponurej nieruchomości) i gasną światła, a temperatura zaczyna spadać. Ciemność rozproszą świeczki znalezione w kuchni, a właściwie wskazane przez dziewczynę-zagadkę - cudnie frapujący finał poszukiwań podejrzanego gospodarza i przelęknionych młodych ludzi, nielicznych śmiałków, którzy przyjęli zaproszenie w gruncie rzeczy obcego mężczyzny. Bo uzależnił ich od strachu? Teoretycznie bezpiecznego uwalniania pierwotnego instynktu, prawdziwego „ja”. Mechanizm działania gatunku horroru (tj. jego skutecznych przedstawicieli) z premedytacją „ujawniony” przez Kena i Jima Wheatów, „podkradziony” przez jedną z czołowych postaci „Po północy”? Tak, trudno oprzeć się wrażeniu, że to dziełko (drugie dno) zostało pomyślane jako coś w rodzaju analizy fenomenu strasznych historii. Pierwsza „opowieść przy ognisku” zostaje przedstawiona przez gospodarza wieczoru. Segment „The Old Dark House” o koszmarnych urodzinach Kevina, podkuszonego przez ukochaną diablicę Joan (przyzwoite występy Marca McClure'a, z „Dziwnych zachowań” Michaela Laughlina, który później zamelduje się między innymi we „Włóczędze” Chrisa Walasa oraz Nadine Van der Velde). Żonę, która niczego się nie boi:) Po romantycznej kolacji Joan namawia męża na powrót do domu okrężną drogą, praktycznie nieuczęszczaną już trasą przebiegającą obok niesławnej nieruchomości (w rzeczywistości złożonej z czterech różnych budynków, posesji). Posępne domiszcze w stylu Norman and Norma Bates, w którym przed laty doszło do potwornych zbrodni, dotąd skutecznie odstraszających potencjalnych kupców. A przynajmniej wydaje się, że rezydencja w końcu znalazła nabywców, którzy zdaniem Joan mogą przydać się im w nagłej potrzebie. Uratować przemarzniętych „rozbitków”. Kevin wolałby godzinami sterczeć na poboczu, usilnie wypatrując jakiegoś samochodu, niż prosić o pomoc jedynych mieszkańców tej „martwej dzielnicy”, ale Joan nie ma zamiaru tkwić tu jak kołek, gdy na wyciągnięcie ręki może być telefon. Sama czy z Kevinem, ale z pewnością wejdzie do tego domu. Odwrócenie tradycyjnych ról w królestwie horroru, bo w tym gatunku większą ostrożnością, podejrzliwością wykazują się kobiety. W tym wspaniale klimatycznym świecie przedstawionym damski instynkt najwidoczniej sromotnie zawodzi. Wyraźnie rozbawiona zabobonnym(?) strachem męża przed zaniedbanym domem, Joan idzie na żywioł. Twardo zmierza... do nawiedzonego domu? Tak czy inaczej, takiej perełki się nie spodziewałam. Tak niesamowicie przebiegłej.

Pewien chłopak podzieli się podobno autentyczną opowieścią o czterech przyjaciółkach, które gubią się w przemysłowej części Los Angeles. „A Night on the Town” otwiera nieskuteczna próba wejścia do modnego klubu podjęta przez rzeczone dziewczyny, Jennifer, Lisę, Amy i Kelly (Judie Aronson, Monique Salcido, Tracy Wells, która debiutowała w „Gremliny rozrabiają” Joe Dantego i Penelope Sudrow „prosto” z „Koszmaru z ulicy Wiązów: Wojowników snów” Chucka Russella – moją uwagę skradła ta pierwsza; aktorka znana choćby z takich pozycji, jak „Piątek trzynastego IV: Ostatni rozdział” Josepha Zito i „Dziewczyna z komputera” Johna Hughesa). Wracają do samochodu, ale przez mądre zarządzanie pieniędzmi zazdrośnie strzegącej kierownicy Amy, muszą szybko poszukać stacji benzynowej. Obojętnie jakiej. Proś, a będzie ci dane. Nie ma benzyny, ale stacja jest:) Zdewastowany przybytek, który oczywiście musi zostać dokładnie obejrzany. Grzech nie zwiedzić. Właściwie szukamy mapy, bo na taki luksu jak telefon (oczywiście stacjonarny) nie ma co liczyć. Szukaj, a znajdziesz. Oblecha z wiernymi kompanami. Wybuchowa przygoda w obskurnej dzielnicy. Nic szczególnego, ale w napięciu jako tako trzyma. I smutno się kończy...

Okładka DVD © Metro-Goldwyn-Mayer. „After Midnight” 1989, High Bar Productions

Gotowi na absolutnie piekielną historię? W każdym razie przyjaciółkę zastanawiająco zachowującej się Allison na samą myśl o nieszczęsnej operatorce telefonicznej przechodzą ciarki. Cheryl zaręcza, że to będzie jej pierwszy raz. W niebezpiecznym domu niegodnego zaufania „mistrza ceremonii” roztrzęsiona studenta, zapewne łamiącym się głosem, po raz pierwszy opowie o koszmarnej „cmentarnej szychcie” kobiety ze złamaną nogą. „All Night Operator” skupia się na przedstawicielce już praktycznie wymarłego zawodu (sekretarka nieautomatyczna) imieniem Alex (cudna kreacja Marg Helgenberger; m.in. „Stukostrachy” Johna Powera, „Gatunek” Rogera Donaldsona, „Gatunek 2” Petera Medaka), która po powrocie z totalnie nieudanego wypadu na narty dowiaduje się, że jej szefowa z ciężkim sercem przeprowadziła radykalną redukcję etatów. Alex zachowała posadę, ale dopóki firma się nie odkuje - albo padnie, co właścicielce tego jeszcze niedawno świetnie prosperującego biznesu wydaje się dużo bardziej prawdopodobne – będzie musiała sama pracować na nocnej zmianie. Niby nic strasznego, ale Alex nie przywykła do takich przygód. W wielkim budynku, w którym znajduje się klaustrofobiczna siedziba upadającej działalności gospodarcze świadczącej całodobowe usługi telefoniczne, wprawdzie jest ochrona (ochroniarz Ray), Alex czuje się jednak na tyle niepewnie, by zaraz po wyjściu przełożonej zabezpieczyć drzwi. Zaraz potem odbiera telefon od straszliwie zniecierpliwionego natręta, o którym przed wyjściem wspomniała jej sympatyczna szefowa. Dzwoniący przypomina jej, że ma obowiązek odbierać przed trzecim sygnałem i wyraża nadzieję na właściwe załatwienie jego niezwykle ważnej sprawy. Mężczyzna jest dobrej myśli, bo Alex ma przyjemny głos, ale musi zagęścić ruchy, bo nie uśmiecha mu się tkwić w budce telefonicznej przez całą noc. Stalker Richard (bezbłędna kreacja Alana Rosenberga pierwszego męża Marg Helgenberger, z którą parę lat później wystąpi we wspomnianej już adaptacji powieści science fiction Stephena Kinga, miniserialu „Stukostrachy” Johna Powera) musi przekazać wiadomość jednej z klientek feralnej firmy telekomunikacyjnej, Vanessie Birch. I oczekuje odpowiedzi, bo jak nie... Sprawnie zagęszczająca się atmosfera zaszczucia w jakby opustoszałym molochu. Szalenie mrocznym i dziwnie cichym (halo, jest tu kto?!) labiryncie, dzielnie pokonywanym przez charyzmatyczną bohaterkę z nogą w gipsie. Zakończenie idealne.

UWAGA SPOILER [Dla tych, którzy oglądali „U progu tajemnicy” Alberto Cavalcantiego, Charlesa Crichtona, Basila Deardena i Roberta Hamera oraz dla tych, którzy oglądali „Po północy Kena i Jima Wheatów i planują seans „U progu tajemnicy”] Nie widziałam spiritus movens „Allison's Story”, finał omawianego zbiorku krótkich utworów w pierwszym odruchu uznałam więc za najmocniejszy element tej wysoce funkcjonalnej i wydajnej konstrukcji filmowej. Zwątpiłam, kiedy już się dokształciłam, tj. trochę poczytałam o przebojowym filmie antologicznym z lat 40. XX wieku . W sumie zdania na temat zakończenie soczyście zagadkowego doświadczenia Allison (miażdżącego rozwiązania kluczowej tajemnicy) nie zmieniłam, ale przestałam w duchu bić brawo za tę konkretną kreatywność braciom Wheat KONIEC SPOILERA.

Starannie pospinane, solidne krótkie horrory realistyczne, a przynajmniej w większości pozbawione czynników nadprzyrodzonych/elementów fantastycznych. Nieszczęścia, które mogą dotknąć każdego. „Po północy” w reżyserii i na podstawie scenariusza Kena i Jima Wheatów to jedna z lepszych antologii filmowych, na jakie w życiu natrafiłam. A że wiele ich nie było, to dodam, że siedem na dziesięć spokojnie temu dziełku bym dała. Antologia nieróżnych autorów albo zwarty zbiór filmów krótkometrażowych – jak zwał tak zwał, grunt, że działa.

czwartek, 19 grudnia 2024

„Liczy się wnętrze” (2024)

 
Reuben organizuje przyjęcie przedślubne w odizolowanej posiadłości odziedziczonej po matce artystce. Zaprasza przyjaciół z liceum i czasów studenckich: popularną influencerkę Nikki, buddystkę Mayę, uprawiającą sztukę RGB Brooke, rasowego imprezowicza Dennisa i uzależnionego od internetowego porno Cyrusa, który przyjeżdża ze swoją dziewczyną Shelby. Zaproszenie dostaje też dawno niewidziany Forbes, skreślony z listy studentów za przyprowadzenie na mocno zakrapianą imprezę swoją wówczas nieletnią siostrę, ale organizator przedślubnego spotkania z dawną paczką nie robi sobie większej nadziei na zjawienie się tego niegdyś niesamowicie rozrywkowego gościa. Forbes jednak przybywa na wezwanie Reubena i jak zawsze rozkręca imprezę, ale nie w taki sposób do jakiego przyzwyczaił swoich znajomych. W zwyczajnej walizce, którą modnie spóźniony Forbes wnosi do domu przyszłego pana młodego znajduje się innowacyjna maszyna do zamiany ciał. Wynalazek idealny dla zapalonych graczy.

Plakat filmu. „It's What's Inside” 2024, Such Content, Edith Productions, Boldly Go Productions

W 2016 roku, po jakiejś dekadzie bezowocnych starań o pozyskanie finansowania dla którego ze swoich większych projektów, amerykański twórca filmów krótkometrażowych, Greg Jardin, stwierdził, że prędzej zadebiutuje w pełnym metrażu z historią niewymagającą dużych nakładów pieniężnych, a wraz z tym postanowieniem zrodziła się myśl o jednym domu i jednej nocy. Po głowie od początku chodził mu „Wielki chłód” Lawrence'a Kasdana. Nie pamięta, skąd wziął się pomysł na walizkę, ale jej wyjątkową zawartość podsunęła mu gra w „Mafię” albo „Wilkołaka”, w której uczestniczył na przyjęciu urodzinowym przyjaciela. Pracę nad scenariuszem „It's What's Inside” (pol. „Liczy się wnętrze”) Jardin rozpoczął z myślą o zwykłej komedii science fiction, ale muzyka, której zaczął słuchać podczas tej radosnej twórczości – ścieżka dźwiękowa „Sobowtóra” Richarda Ayoade – nakłoniła go do zmiany gatunkowego kursu. Nie zrezygnował z elementów humorystycznych, ale odtąd świadomie zmierzał w stronę thrillera/horroru psychologicznego. W listopadzie 2022 roku opinia publiczna została poinformowana o zakończeniu produkcji niezależnego filmu Grega Jardina, która trwała zaledwie osiemnaście dni – „Liczy się wnętrze” nakręcono w Portland w stanie Oregon, a budżet oszacowano na dwa i pół miliona dolarów. Światowa premiera odbyła się dopiero w styczniu 2024 roku na Sundance Film Festival, a niedługo potem firma Netflix zawarła największą umowę w tej edycji rzeczonego festiwalu – kupiła prawa do dystrybucji pierwszego długometrażowego osiągnięcia Grega Jardina za siedemnaście milionów dolarów. W usłudze Neflix film jest dostępny od 4 października 2024.

Pastiszowy dreszczowiec kolorystycznie natchniony sztuką Francesco Rugiego i Silvii Quintanilli duetu działającego pod pseudonimem Carnovsky, artystów z Mediolanu zajmujących się wzornictwem przemysłowym i projektowaniem graficznym. I kinem giallo, a zwłaszcza „Suspirią” Dario Argento. Połączenie stylu nowoczesnego z klasycznym (wariacja na temat drugiej części VII Symfonii Ludwiga van Beethovena), niebolesne zderzenie krzykliwego, pieczołowicie wygładzonego, przepuszczonego przez filtry upiększające klimatu mediów społecznościowych ze stonowanym, brudnym, mglistym klimatem retro. Romans kina plastikowego z kinem obskurnym. Popkultura współczesna doprawiona naturalizmem lat 70. i campowością lat 80. XX wieku. Niebanalne zdjęcia Andrew Hewitta, charakterna ścieżka dźwiękowa Kevina Fletchera i i zaskakująco efektowny, dynamiczny montaż Grega Jardina. Motyw zamiany ciał wyższy level. „Liczy się wnętrze” Grega Jardina otwiera krępujący moment w pożyciu niemałżeńskim Cyrusa i Shelby (James Morosini i Brittany O'Grady) – przyłapany na masturbacji przez półnagą dziewczynę w peruce i co gorsza niewykazujący takiej gotowości na seks, jak jego długo namawiana do rozpoczęcia współżycia partnerka. Następnie wjeżdżają plansze tytułowe w stylu retro (trzy „tabliczki”: It's-What's-Inside) i już siedzimy w samochodzie prowadzonym przez rozgadanego Cyrusa – bezwładny potok słów kierowany do milczącej pasażerki z rosnącą zazdrością przeglądającej profil internetowej celebrytki Nikki (Alycia Debnam Carey, m.in. „Dotyk diabła” Christiana E. Christiansena, „Profil śmierci” Simona Verhoevena), byłej dziewczyny Cyrusa, którą Shelby po raz pierwszy ma spotkać u celu ich podróży. Na domowej imprezie Reubena (Devon Terrell), jedynego dziedzica imponującej posiadłości na odludziu, oryginalnie urządzonej rezydencji z dużym ogrodem trawiastym. Gdzie Shelby zostanie zaatakowana przez ptaka – scenarzysta i reżyser „Liczy się wnętrze” postarał się o to, by reakcje (przesada Shelby i obojętność Cyrusa otwarcie oskarżającego ją o wymyślanie bajeczek) na ten drobny incydent wiele mówiły o jedynej oficjalnej parze na przyjęciu Reubena. Wygląda na to, że Shelby skrycie marzy o prowadzaniu tak intratnej działalności w mediach społecznościowych, jaką szczyci się przyklejona do telefonu blondynka, która w ocenie aktualnej dziewczyny Cyrusa, dalece przewyższa ją urodą. Zdjęcia Nikki nie kłamią – jej internetowy wizerunek, zapewne wbrew nadziejom Shelby, nie odbiega od prawdziwego. Od wyglądu zewnętrznego, zawiedziona dziewczyna Cyrusa ani przez chwilę nie wierzy bowiem we wzniosłe deklaracje swojej niepewnej konkurentki. Nie ma wątpliwości, że akcje charytatywne prowadzone przez Nikki są wstrętnie wystudiowaną pozą, w gruncie rzeczy modnym sposobem na promowanie siebie. Marketing społeczno-środowiskowy niezawodną metodą na gromadzenie followersów. Cyniczne podejście do arcyważnych spraw w sferze publicznej, granie na emocjach, egoistyczne wykorzystywanie potrzebujących, żerowanie na różnego rodzaju tragediach i dobroci serc jakiejś części globalnej społeczności... Czyli zero szans na wspaniałą damską przyjaźń? Na pewno zdecydowanie lepiej rokuje relacja Shelby z Mayą (Nina Bloomgarden, m.in. „Jane” Sabriny Jaglom) i Brooke (Reina Hardesty), której ulubiona sztuka znajduje przełożenie w sztuce Grega Jardina – czerwony, niebieski, zielony z premedytacją wprowadzone do fantazyjnego „labiryntowego domu” w intymnym, leśnym zakątku.

Materiał promocyjny © Netflix. „It's What's Inside” 2024, Such Content, Edith Productions, Boldly Go Productions

Ze wszystkich postaci zebranych w artystycznym sanktuarium poprzedniej właścicielki, największe podobieństwo do swojego stwórcy wykazuje Shelby. Osobowość niespokojna, którą Greg Jardin już jakiś czas temu „zdiagnozował” u siebie. Oaza spokoju na zewnątrz, a wewnątrz mieszanka stresu, lęku i gniewu. Reżyser i scenarzysta „Liczy się wnętrze”, podobnie jak Shelby, nie jest miłośnikiem imprez, a już zwłaszcza w gronie nieznajomych. W najlepszym razie czuje się mocno nieswojo, a w najgorszym gotuje ze złości. Złości na szczelnie otaczający go, zbyt głośny tłum, na ludzi przekrzykujących się nawzajem, na osobę, która zaciągnęła go w takie koszmarne miejsce, ale przede wszystkim na siebie, bo zawsze mógł odmówić. Twardo obstać przy swoim stanowisku, wykazać asertywnością, ewentualnie ostro pokłócić czy ledwie posprzeczać choćby z najbliższą mu osobą wychodzącą z taką przerażającą propozycją na wieczór. Shelby nie ukrywała swojego negatywnego nastawienia do przyjęcia przedślubnego Reubena, wyraźnie dała do zrozumienia Cyrusowi, że nie ma najmniejszej ochoty „bawić się” z jego przyjaciółmi, ale w końcu ustąpiła. Jak zawsze. Człowiek, z którym Shelby pragnie stanąć na ślubnym kobiercu, kompromis w związku rozumie jako spełnianie wyłącznie jego woli i przymykanie oczu na infantylne zachowania partnerki. Shelby na przykład panicznie boi się pająków. Wielu zabiłoby ją śmiechem, ale nie Cyrus – on tylko od czasu do czasu pośmieje się z tej przypadłości irytująco nadwrażliwej kobietki. Robiącej wielki problem z jego nieszkodliwego nałogu. Powinna się cieszyć, że nie ciągnie jej do łóżka, że preferuje inną (całkowicie bezpieczną) metodę rozładowywania napięcia seksualnego, bo przecież panie nie przepadają za tak zwaną miłością fizyczną. Gdyby było inaczej, to by ciągle nie odmawiały, prawda? Tak czy inaczej, Shelby rękami i nogami wzbraniała się przed skonsumowaniem ich związku, a gdy Cyrus uszanował jej wolę, wyskoczyła z pretensjami. I jeszcze te krzywdzące podejrzenia, wymyślanie jakichś kretyńskich spisków miłosnych. Nierdzewiejąca miłość do Nikki? Sekretny romans z „pustą lalką”? Wielu by się obraziło, ale nie Cyrus – on jest wyjątkowo wyrozumiały. On tak się postrzega, ale jak widzą go inni? To może ujawni maszyna przyniesiona przez dziwnie wyciszonego Forbesa (David Thompson), enigmatycznego i alarmująco się uśmiechającego przybysza, w którym zaszła ogromna zmiana, co wnosimy choćby z niekonwencjonalnie zilustrowanej - ekspozycja zainspirowana czarno-białymi fotografiami ślubnymi z fleszem, a przez Grega Jardina nazywana Photoshopem na cracku - na bieżąco poprawianej opowieści przed kolacją; radosnego plotkowania o przyjęciu urodzinowym, aferze z zagadkowym udziałem ciągle nieustatkowanego Dennisa (Gavin Leatherwood), która zakończyła edukację Forbesa, niegdyś prawdziwej duszy towarzystwa. Mężczyzna z walizką... Nie wiedzieć czemu moje myśli krążyły wokół opowiadania Richarda Mathesona z 1970 roku, pt. „Button, Button” (pol. „Guzik, guzik”), po raz pierwszy przeniesionego na ekran w roku 1986 – jeden odcinek „Strefy mroku” (1985-1989), zaktualizowanej wersji kultowego serialu telewizyjnego Roda Serlinga z lat 1959-1964. Tekst doczekał się też pełnometrażowej adaptacji filmowej w gwiazdorskiej obsadzie: „The Box. Pułapka” Richarda Kelly'ego. Bynajmniej pierwsze – uprzedziło je „Raz, dwa, trzy, umierasz ty” Roberta Heatha - ale chyba najsilniejsze skojarzenie, które przyjemnie nawiedziło mnie w teledyskowym świecie Grega Jardina. „Liczy się wnętrze” opiera się na starym, wielokrotnie wykorzystywanym w kinie motywie zamiany ciał, muszę jednak przyznać, że z takim podejściem do tego tematu dotąd się nie spotkałam - zrobienie z tego gry towarzyskiej, w której udział bierze aż osiem osób. Nie wspominając już o gwałtownym zwrocie akcji. Nie do wiary, że wcześniej nikt na to nie wpadł. A może coś przegapiłam? W każdym razie niepospolita zabawa. intencjonalnie dezorientująca, ale chwilami... Myślę, że nie zaszkodziłoby wydłużyć „wieczorek zapoznawczy”, należycie przedstawić graczy, w tym Mistrza Podziemi, przed pierwszym etapem (retro plansze z numerami rund) niebezpiecznie wciągającej rozgrywki w czarodziejskim klimacie - efekt wielkiej miłości Grega Jardina do oświetlenia ekspresjonistycznego.

Orzeźwiająca atrakcja wymyślona i zbudowana pod kierownictwem człowieka niemającego doświadczenia w dużej architekturze filmowej. Kreatywny pełnometrażowy debiut Grega Jardina. Kontrolowane szaleństwo w Nowoczesnym Domu Giallo. Kameralna produkcja robiąca wielki hałas. „Liczy się wnętrze” to całkiem stylowy dreszczowiec z niemałym dystansem do siebie. Kino komercyjne z artystycznym zacięciem, bynajmniej zadęciem. Cudak łączący pokolenia - pokolenie VHS z pokoleniem VOD:)

wtorek, 17 grudnia 2024

Zapowiedzi na rok 2025

 
Rok 2025 dla filmowego horroru/thrillera nie zapowiada się najlepiej, ale coś powyżej przeciętnej pewnie jak zwykle się znajdzie. Poniżej mniej i troszkę bardziej obiecujące propozycje; zaledwie ułamek z pokaźnej listy zbliżających się grozowych premier. Jak zawsze z premedytacją ominęłam pozycje uwzględnione w poprzednich tego rodzaju zestawieniach, czyli produkcje przesunięte. Także te głośne: szeroko reklamowane i/lub przez wielu wyczekiwane, jak na przykład „Krzyk VII” i „The Conjuring: Last Rites”.
 

„Wolf Man”, reż. Leigh Whannell

Materiał promocyjny. „Wolf Man”, Blumhouse Productions, Ground Control, Motel Movies
Reboot
„Wilkołaka” z 1941 roku wyreżyserowanego przez George'a Waggnera, zainspirowany komercyjnym sukcesem „Niewidzialnego człowieka” (2020), uwspółcześnienia wiekopomnej opowieści Herberta George'a Wellsa, pierwszego podejścia Blumhouse Productions do Universal Monsterverse. Ta sama wytwórnia i ten sam reżyser, Leigh Whannell, twórca „Naznaczonego: Rozdziału 3” (2015) i „Ulepszenia” (2018), zaprezentują nowego człowieka-wilka. Scenariusz jest dziełem Whannella i debiutującej w tel roli Corbett Tuck, aktorki, która wystąpiła w pierwszej i wspomnianej już trzeciej części „Naznaczonego”. „Wolf Man” ma skupiać się na rodzinie z San Francisco, która zamierza wypocząć w wiejskiej posiadłości w stanie Oregon, ale zamiast tego musi zmierzyć się z przerażającymi skutkami ataku „tajemniczego” drapieżnika. Role główne powierzono Christopherowi Abbottowi (m.in. „To przychodzi po zmroku” Treya Edwarda Shultsa, „Possessor” Brandona Cronenberga, „Sanctuary” Zachary'ego Wigona, „Biedne istoty” Yórgosa Lánthimosa), Julii Garner (m.in. „Jesteśmy tym, co jemy” Jima Mickle'a, „Ostatni egzorcyzm. Część 2” Eda Gassa-Donnelly'ego, „Apartment 7A” Natalie Eriki James) i Matildzie Firth (m.in. „Starve Acre” Daniela Kokotajlo, „Uległość” S.K. Dale'a). Leigh Whannell zdradził, że w pracy nad „Wolf Man” natchnienie czerpał gównie z „Muchy” Davida Cronenberga i roli Shelley Duvall w „Lśnieniu” Stanleya Kubricka.
 

„Drop”, reż. Christopher Landon

Materiał promocyjny. „Drop”, Blumhouse Productions, Platinum Dunes, Wild Atlantic Pictures
Twórca „Śmierć nadejdzie dziś” (2017), „Śmierć nadejdzie dziś 2” (2019) i „Pięknej i rzeźnika” (2020) we współpracy z Universal Pictures szykuje dreszczowiec o wdowie samotnie wychowującej syna, która po randce w ekskluzywnej restauracji z czarującym mężczyzną jest terroryzowana przez zakapturzoną postać, grożącą, że zabije jej dziecko jeśli nie wypełni jej straszliwych poleceń. Scenariusz „Drop” przygotowali Christopher Landon i Jillian Jacobs („Prawda czy wyzwanie” i „Wyspa Fantazji” Jaffa Wadlowa), a zdjęcia główne ruszyły w kwietniu 2024 w Irlandii.
 

„I Know What You Did Last Summer”, reż. Jennifer Kaytin Robinson

Materiał promocyjny. „I Know What You Did Last Summer”, Columbia Pictures, Original Film
Czwarty film w slasherowym cyklu zapoczątkowanym w 1997 roku przez Jima Gillespiego. Prawdopodobnie kolejna opowieść o grupie przyjaciół prześladowanej przez niebezpiecznego człowieka znającego ich największy grzech. Pomysłodawczyniami historii, która prawie na pewno pojawi się pod innym tytułem niż „I Know What You Did Last Summer” były Jennifer Kaytin Robinson, która potem zasiadła na krześle reżyserskim i Leah McKendrick, a scenariusz napisali Jeff Howard (m.in. „Oculus”, „Zanim się obudzę”, „Ouija: Narodziny zła”, „Gra Geralda”, „Nawiedzony dom na wzgórzu” Mike'a Flanagana) i debiutujący w tej roli Sam Lansky. Film kręcono w Nowej Południowej Walii w Australii pod szyldem Sony Pictures – produkcja zakończyła się w listopadzie 2024 roku. Jennifer Love Hewitt i Freddie Prinze Jr. powrócą jako Julie James i Ray Bronson.
 

„The Gorge”, reż. Scott Derrickson

Materiał promocyjny. „The Gorge”, Crooked Highway, Lit Entertainment Group, Skydance Media
W grudniu 2020 roku na tak zwaną „The Black List” (najbardziej lubiane niezrealizowane scenariusze) wciągnięto tekst Zacha Deana o snajperach na tajnej misji: mają pilnować głębokiego wąwozu z nieznaną im zawartością. W marcu 2022 roku ogłoszono, że rzecz wyreżyseruje Scott Derrickson, twórca między innymi „Egzorcyzmów Emily Rose” (2005), „Sinister” (2012), „Zbaw nad ode złego” (2014) i „Czarnego telefonu” (2021). Produkcja ruszyła już w marcu 2023 roku w Londynie i w Warner Bros. Studios Leavesden w angielskim hrabstwie Hertfordshire. Pozostałe lokalizacje wypatrzono w Norwegii. „The Gorge” zapowiada się na mieszankę gatunkową – połączenie kina akcji z kinem przygodowym, science fiction, romansem i horrorem. W rolach głównych zobaczymy Anyę Taylor-Joy (m.in. „Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” Roberta Eggersa, „Split” M. Nighta Shyamalana, „Tajemnica Marrowbone” Sergio G. Sáncheza, „Ostatniej nocy w Soho” Edgara Wrighta, „Menu” Marka Myloda) i Milesa Tellera. Do obsady dołączyła też Sigourney Weaver, czyli Ellen Ripley z uniwersum ksenomorfów.
 

„Heart Eyes”, reż. Josh Ruben

Materiał promocyjny. „Heart Eyes”, Divide/Conquer, Ground Control, Screen Gems
Walentynkowy slasher napisany i współprodukowany przez Christophera Landona, Phillipa Murphy'ego i Michaela Kennedy'ego (m.in. „Piękna i rzeźnik” notabene Christophera Landona, „Nóż w nocnej ciszy” Tylera MacIntyre'a) w reżyserii najprężniej rozwijającego się w aktorstwie Josha Rubena. Nakręcona w Nowej Zelandii (od czerwca do października 2024) opowieść o Heart Eyes Killer, zamaskowanym osobniku ze świecącymi - jak sama nazwa wskazuje - serduszkowymi oczkami, który od lat w makabryczny sposób obchodzi Walentynki: terroryzuje wybrane zakochane pary. Pierwszoplanowa rola żeńska w „Heart Eyes” przypadła Jordanie Brewster (mi.in. „Oni” Roberta Rodrigueza, „Teksańska masakra piłą mechaniczną: Początek” Jonathana Liebesmana), a męska Devonowi Sawie z „Oszukać przeznaczenie” Jamesa Wonga. Fanów „Zatrzymać morderstwo” Nahnatchki Khan najbardziej może natomiast ucieszyć obecność Olivii Holt.
 

„Final Destination: Bloodlines”, reż. Zach Lipovsky, Adam B. Stein

Materiał promocyjny. „Final Destination: Bloodlines”, Inzide Media, New Line Cinema, Practical Pictures
Twórca „Leprechaun: Origins” (2014) nie po raz pierwszy łączy siły z Adamem B. Steinem, ale dla obu to debiut w niekończącej się opowieści o przeklętym przeznaczeniu. Zapowiadany jako nowe wyobrażenie serii jeden z ostatnich występów nieodżałowanego Tony'ego Todda, który w królestwie horroru zasłynął rolą Candymana w trylogii (też reinterpretacja w reżyserii Nii DaCosty) zapoczątkowanej przez Bernarda Rose'a w 1992 roku, filmową adaptacją opowiadania Clive'a Barkera w Polsce wydanego pod tytułem „Zakazany”. Inne zapewne pamiętane przez miłośników gatunku wcielenia chociażby w „Nocy żywych trupów” Toma Saviniego, „Kruku” Alexa Proyasa, „Władcy życzeń” Roberta Kurtzmana, „Toporze” Adama Greena, „Parku grozy” Gregory'ego Plotkina i oczywiście we franczyzie „Oszukać przeznaczenie” otwartej w 2000 roku przez Jamesa Wonga. „Final Destination: Bloodlines” z renomowanej stajni New Line Cinema (prawa do dystrybucji w Stanach Zjednoczonych nabyła wielka firma Warner Bros. Pictures) ma być czymś zupełnie nowym zrobionym ze starego. Jeszcze nie reboot, ale i nie zwyczajny sequel. Requel? Tak czy inaczej, scenariusz jest dziełem Guya Busicka (m.in. „Zabawa w pochowanego”, „Krzyk”, „Krzyk VI”, „Abigail” Matta Bettinelliego-Olpina i Tylera Gilletta) i Lori Evans Taylor, twórczyni „Obłąkanej” z 2022 roku. Film kręcono w Vancouver w kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska od marca do maja 2024 roku – realizację znacznie opóźnił strajk SAG-AFTRA, wszak pierwotnie zdjęcia główne miały ruszyć już w lipcu 2023.
 

„M3GAN 2.0”, reż. Gerard Johnstone

Materiał promocyjny. „M3GAN 2.0”, Atomic Monster, Blumhouse Productions, Universal Pictures
„M3GAN” Gerarda Johnstone'a dobrze się sprzedała, zatem firma Universal Pictures dała zielone światło części drugiej – właściwie klamka zapadła już dwa tygodnie po światowej premierze hitu o niegrzecznym humanoidalnym robocie. Akela Cooper (m.in. „Wcielenie” Jamesa Wana, „Zakonnica II” Michaela Chavesa) powróciła jako scenarzystka, a Gerard Johnstone'a (m.in. „Areszt domowy” z 2014 roku) jako reżyser, przy czym krążą słuchy, że kierunek historii znowu wyznaczył James Wan, współproducent (z ramienia swojej firmy Atomic Monster) obu „M3GAN”. Szczegółów jeszcze nie ujawniono, ale wiadomo już, że wrócą znane postacie i pojawią się jakieś nowe. „M3GAN 2.0” fazę produkcji ma już za sobą – zdjęcia gromadzono od lipca do października 2024 w Nowej Zelandii i/lub Kanadzie.
 

„The Ritual”, reż. David Midell

Materiał promocyjny. „The Ritual”, Andrew Stevens Entertainment, Cinemachineshop, Redbird Entertainment
Al Pacino (m.in. „Adwokat diabła” Taylora Hackforda), Dan Stevens (m.in. „Gość” Adama Wingarda, „Abigail” Matta Bettinelliego-Olpina i Tylera Gilletta) oraz Ashley Greene (m.in. „Zjawy” Todda Lincolna, „Dom z koszmarów” Petera Winthera) w horrorze o demonicznym opętaniu napisanym przez Davida Midella i Enrico Natalego. Ten pierwszy pokierował pracami na planie, podobno zorganizowanym w mieście Natchez w stanie Missisipi już w styczniu 2024 roku. „The Ritual” ma być historią dwóch księży – jeden ma poważny kryzys wiary, a drugi zmaga się z ogromną traumą – którzy zawiązują sojusz przeciwko diabelskiej istocie panoszącej się w ciele młodej kobiety.
 

„Czarny telefon 2”, reż. Scott Derrickson

Materiał promocyjny. „The Black Phone 2”, Blumhouse Productions, Crooked Highway, Universal Pictures
Kontynuacja adaptacji opowiadania Joe Hilla ze zbioru „Upiory XX wieku” pierwotnie opublikowanego w 2005 roku. Produkcyjna współpraca między innymi dwóch znanych marek, Universal Pictures i Blumhouse Productions, zawiązana po owocnym przedstawieniu przez Scotta Derricksona, reżysera „Czarnego telefonu” z 2021 roku, swojego pomysłu na kontynuację tej historii autorowi literackiego pierwowzoru. Derricksona miała natchnąć „kultowa grafika” maski Grabbera, antagonisty wykreowanego przez Ethana Hawke'a. W listopadzie 2023 roku ogłoszono, że aktor ponownie wcieli się w tę upiorną postać i ponownie popracuje z Masonem Thamesem, Madeleine McGraw, Jeremym Daviesem i Miguelem Cazarezem Morą. Scenariusz „Czarnego telefonu 2” Scott Derrickson napisał wspólnie z C. Robertem Cargillem, z którym wcześniej współpracował nie tylko przy „Czarnym telefonie” (przykłady: wielki hicior Derricksona pt. „Sinister” i jego sequel w reżyserii Ciarána Foya). Film powstawał pod roboczym tytułem „Mysterium” - produkcja ruszyła w listopadzie w Toronto, a jej zakończenie zaplanowano na styczeń 2025 roku.
 

„Piła XI”, reż. Kevin Greutert

Materiał promocyjny. „Saw XI”, Lionsgate, Serendipity Productions, Twisted Pictures
Jedenasta część... To jeszcze nic pewnego, ale wygląda na to, że to będzie czwarty wyreżyserowany przez Kevina Greuterta spektakl przemocy, w tym świecie przedstawionym wymyślony i oficjalnie rozpoczęty przez Johna Kramera, szerzej znanego jako Jigsaw (kreacja Tobina Bella), człowieka, który UWAGA SPOILER zmarł w części trzeciej KONIEC SPOILERA, ale to nie był koniec jego historii. I wszystko wskazuje na to, że w jedenastce też się pojawi – w październiku 2024 roku świat obiegła wiadomość o zaangażowaniu pana Bella w operację pod kryptonimem „Saw XI”. Zgaduję, że to będzie torture porn movie.
 

„Towarzysz”, reż. Drew Hancock

Materiał promocyjny. „Companion”, BoulderLight Pictures, New Line Cinema, Vertigo Entertainment
Nietypowa historia miłosna, potencjalny thriller psychologiczny, którego realizacja miała zakończyć się już w grudniu 2023 roku. Wyprodukowany między innymi przez Zacha Creggera, twórcę horroru docenionego przez wielu miłośników gatunku, „Barbarzyńców” z 2022 roku. Reżyser i scenarzysta „Towarzysza” (oryg. „Companion”), Drew Hancock, nie jest artystą obytym w gatunkach mrocznych, a przynajmniej nie w charakterze twórcy. O fabule na razie niewiele wiadomo, ale odtwórca jednej z ról Jack Quaid, którego fani kina grozy mogą pamiętać chociażby z „Krzyku” Matta Bettinelliego-Olpina i Tylera Gilletta, przyznał, że wolałby, żeby elektorat pana Donalda Trumpa tego filmu nie oglądał. Obsadę aktorską zasili też Sophie Thatcher (m.in. „Boogeyman” Roba Savage'a, „MaXXXine” Ti Westa, „Heretic” Scotta Becka i Bryana Woodsa), Lukas Gage (m.in. „Uśmiechnij się 2” Parkera Finna), Harvey Guillén... i paru innych:) Głównym dystrybutorem „Towarzysza” została firma Warner Bros. Pictures, która zamierza wprowadzić to dziełko do kin.
 

„Thread: An Insidious Tale”, reż. Jeremy Slater

Materiał promocyjny. „Thread: An Insidious Tale”, Atomic Monster, Blumhouse Productions, Sony Pictures Releasing
Spin-off popularnej serii zapoczątkowanej w 2010 roku przez Jamesa Wana. Historia osadzona w Insidious Universe przez współscenarzystę „Projektu Lazarus” (2015), Jeremy'ego Slatera. Horror paranormalny, który prawdopodobnie będzie skupiał się na pewnej parze (w tych rolach być może zobaczymy Mandy Moore i Kumaila Nanjianiego), która podejmie wielce ryzykowną próbę odzyskania tragicznie zmarłej córki. Zrozpaczeni rodzice rzucą mroczne zaklęcie w nadziei na cofnięcie się w czasie i uratowanie jedynego dziecka.
 

„Let the Evil Go West”, reż. Christian Tafdrup

Materiał promocyjny. „Let the Evil Go West”, Gramercy Park Media, Star Thrower Entertainment
Twórca bezkompromisowego thrillera „Goście”, jednego z najmocniejszych filmów XXI wieku, duński aktor, reżyser i scenarzysta Christian Tafdrup, szykuje kolejną mroczną historię. Koszmar pracownika kolei i jego małżonki (Lily James i Sebastian Stan?), do których hipotetycznie przyczepiła się jakaś złowroga siła, po przytuleniu przez mężczyznę przypadkiem znalezionej fortuny.
 

„28 Years Later”, reż. Danny Boyle

Materiał promocyjny. „28 Years Later”, Columbia Pictures, British Film Institute (BFI), Decibel Films
Było „28 dni później” Danny'ego Boyle'a, było „28 tygodni później” Juana Carlosa Fresnadillo, będzie „28 lat później”. Scenariusz trzeciej odsłony przebojowej postapokaliptycznej serii przygotowali panowie, którzy to wszystko zaczęli: reżyser „28 dni później” z 2002 roku i scenarzysta Alex Garland, twórca wydanego w 2022 roku slow burn folk horror pt. „Men”. „28 Years Later” w większości nakręcono iPhone'em 15 Pro Max w Anglii – etap produkcji otwarto w pierwszym tygodniu maja 2024 roku, a zamknięto pod koniec lipca. Fabuła ma skupiać się na członku niewielkiej społeczności, która niepewne schronienie przed potwornym wirusem znalazła na odizolowanej wyspie. Mężczyźnie, który wyrusza z misją na kontynent zdominowany przez zarażonych mutacją wirusa apokalipsy. W obsadzie aktorskiej między innymi Aaron Taylor-Johnson (m.in. „Zwierzęta nocy” Toma Forda, „Nosferatu” Roberta Eggersa), Ralph Fiennes (m.in. „Czerwony smok” Bretta Ratnera, „Menu” Marka Myloda, „Konklawe” Edwarda Bergera) i Cillian Murphy („28 dni później” Danny'ego Boyle'a, „Red Eye” Wesa Cravena, „Red Lights” Rodrigo Cortésa, „Ciche miejsce 2” Johna Krasinskiego).
 

„Grzesznicy”, reż. Ryan Coogler

Materiał promocyjny.  „Sinners”, Warner Bros., Proximity Media, Warner Bros. Discovery
Nakręcony na taśmie 16 mm w Nowym Orleanie – zdjęcia główne rozpoczęły się w kwietniu 2024 roku, a zakończyły prawie dwa miesiące później – pod roboczym tytułem „Grilled Cheese” (zmieniony na „Sinners”) horror w reżyserii i na podstawie scenariusza Ryana Cooglera wyprodukowany przez jego własną firmę Proximity Media. Prawa do dystrybucji nabyło imperium medialne Warner Bros. Pictures, a do obsady aktorskiej dołączył Michael B. Jordan (podwójna rola), długoletni współpracownik Cooglera. Fabuła ma podążać za bliźniakami, którzy po latach wracają do rodzinnej miejscowości w nadziei na ułożenie sobie życia, o to jednak będą musieli ostro zawalczyć.
 

„Until Dawn”, reż. David F. Sandberg

Materiał promocyjny. „Until Dawn”, Coin Operated, Mångata Production, PlayStation Productions
Filmowa adaptacja gry komputerowej Willa Bylesa z 2015 pod tym samym tytułem. Peter Stormare (m.in. „Osiem milimetrów” Joela Schumachera, „Constantine” Francisa Lawrence'a, „Klaun” Jona Wattsa, „Mroczne lato” Paula Soleta) ma ponownie wcielić się w postać doktora Hilla, a fabuła koncentrować na grupce przyjaciół, której weekendowy wypad do ośrodka narciarskiego – obchody rocznicy zaginięcia ich znajomych – dokumentnie niszczy ktoś lub coś. Z dotychczas ujawnionych informacji wynika, że autorami scenariusza „Until Dawn” (oczywiście wydanie filmowe) są Blair Butler (m.in. „Park grozy” Gregory'ego Plotkina, „Polaroid” Larsa Klevberga) i Gary Dauberman (twórca „Annabelle wraca do domu” 2019 i „Miasteczka Salem” 2024 oraz scenarzysta/współscenarzysta m.in. „Annabelle” i „Watahy u drzwi” Johna R. Leonettiego, „W ukryciu” Phila Claydona, „Annabelle: Narodzin zła” Davida F. Sandberga, „To” i „To: Rozdział 2” Andy'ego Muschiettiego, „Zakonnicy” Corina Hardy'ego, „Zakonnicy II” Michaela Chavesa), a reżyserię „wziął na klatę” David F. Sandberg, najmilej kojarzony (przynajmniej przeze mnie) z „Kiedy gasną światła” z 2016 roku.
 

„Frankenstein”, reż. Guillermo del Toro

Materiał promocyjny. „Frankenstein”, Double Dare You (DDY), Transportation Resources
Stary projekt Guillermo del Toro reaktywowany w 2023 roku przez firmę Netflix, z którą wybitny meksykański filmowiec, między innymi twórca „Labiryntu fauna” (2006) i „Kształtu wody” (2017), podpisał wieloletni kontrakt. W 2008 roku del Toro przedstawiał to jako próbę połączenia „Frankensteina” Jamesa Whale'a, horroru z 1931 roku opartego na arcydziele literatury gotyckiej Mary Wollstonecraft Shelley pierwotnie wydanym w 1818 roku z kontynuacją tej słynnej adaptacji filmowej, „Narzeczoną Frankensteina” również wyreżyserowaną przez Jamesa Whale'a. Zdjęcia do nowego „Frankensteina” ruszyły w lutym 2024 roku w Toronto, a zakończyły się we wrześniu w Royal Mile w Edynburgu. W roli Victora Frankensteina obsadzono Oscara Isaaca, a jego narzeczoną Elizabeth będzie... królowa krzyku Mia Goth (m.in. „Lekarstwo na życie” Gore Verbinskiego, „Tajemnica Marrowbone” Sergio G. Sáncheza, „Suspiria” Luki Guadagnino, „Infinity Pool” Brandona Cronenberga oraz „X”, „Pearl”, „MaXXXine” Ti Westa).
 

„The Strangers: Chapter 2”, reż. Renny Harlin

Materiał promocyjny. „The Strangers: Chapter 2”, Fifth Element Productions, Elipsis Capital, Filmframe S.R.O.
Bezpośredni sequel uwolnionego w 2024 roku „The Strangers: Chapter 1” tego samego reżysera, Renny'ego Harlina, twórcy między innymi „Koszmaru z ulicy Wiązów: Władcy snów” (1988), mojego ukochanego „Długiego pocałunku na dobranoc” (1996) i „Egzorcysty: Początek” (2004). Środkowa część nowego cyklu o zamaskowanych Nieznajomych, trylogii wyrosłej z koncepcji Bryana Bertino z powodzeniem wykorzystanej w jego debiutanckim dziele, głośnym thrillerze z nurtu home invasion wypuszczonym w 2008 roku. Zaplanowano trzy rozdziały (wszystkie nakręcono we wrześniu, październiku i listopadzie 2022 roku w Słowacji) obrazujące czterodniowe piekło kobiety imieniem Maya wykreowanej przez Madelaine Petsch (m.in. „The Hive” Davida Yarovesky'ego, „Polaroid” Larsa Klevberga, „Po omacku” Coopera Karla), które z jakiegoś sobie tyko znanego powodu zgotowała jej banda upiornie zamaskowanych postaci. „The Strangers: Chapter 2” ma być pierwszym świeżym dodatkiem Renny'ego Harlina do tej franczyzy, a w każdym razie niemałpującym „Nieznajomych” Bryana Bertino w takim stopniu jak „The Strangers: Chapter 1”. Ani „Nieznajomych: Ofiarowania” Johannesa Robertsa.
 

„Rabbit Trap”, reż. Bryn Chainey

Kadr z filmu. „Rabbit Trap”, SpectreVision, Align, Bankside Films
Pełnometrażowy debiut reżyserski Bryna Chaineya oparty na jego własnym scenariuszu. Horror psychologiczny osadzony w 1973 roku i opowiadający o małżeństwie muzyków (Dev Patel, od „Monkey Mana” 2024 i Rosy McEwen z „Apartment 7A” Natalie Eriki James), które po przeprowadzce do odizolowanego domku w Walii zarzuca przygotowania nowego albumu na rzecz nagrywania tajemniczych dźwięków. Zgłębiania śmiertelnie niebezpiecznego sekretu, faktycznego bądź urojonego. Jednym z głównych producentów „Rabbit Trap” jest Elijah Wood, a zdjęcia główne podobno sfinalizowano już w 2023 roku w Walii.
 
„Adrift”, reż. Darren Aronofsky
Film oparty na opowiadaniu Kōjiego Suzuki ze zbioru pierwotnie wydanego w 1996 roku pod tytułem „Honogurai mizu no soko kara” (ang. „Dark Water”) - tym samym opowiadaniu, które zainspirowało twórców „Open Water 2: Adrift” (2006). Horror o „statku widmo” przypominającym Mary Celeste, holowanym przez samotnego marynarza, właściciela skromnej łodzi rybackiej, który szybko pożałuje, że nie zignorował sygnału alarmowego nadawanego z tego przeklętego jachtu. „Adrift” to pierwsza współpraca Jareda Leto (odtwórca pechowego marynarza) i Darrena Aronofsky'ego – twórcy m.in. genialnego „Czarnego łabędzia” (2010) i też nie najgorszej „Mother!” (2017) – od czasu „Requiem dla snu” (2000). Wygląda też na to, że zdolny amerykański reżyser zawiązał „pisarską sztamę” (tj. scenariusz „Adrift”) z Lukiem Dawsonem („Shutter – Widmo” Masayukiego Ochiai, „Projekt Lazarus” Davida Gelba).
 
„Vicious”, reż. Bryan Bertino
W lutym 2024 roku ujawniono, że kultowa firma Paramount Pictures rozpoczęła pracę nad horrorem w reżyserii i na podstawie scenariusza Bryana Bertino - twórcy „Nieznajomych” (2008), „Mockingbird” (2014), „The Monster” (2016) oraz „Szeptu i mroku” (2020) - z Dakotą Fanning w roli głównej, aktorką, która miłośnikom kina grozy najmocniej może się kojarzyć z „Siłą strachu” Johna Polsona i „The Watchers” Ishany Shyamalan. Projekt wstępnie (i niewykluczone, że ostatecznie) zatytułowano „Vicious”, a na temat fabuły na razie ujawniono tylko tyle, że będzie podążać za kobietą, która wpada do Króliczej Nory „sprezentowanej jej” przez nocnego gościa. Zdjęcia ruszyły w stolicy Kanady w marcu 2024, a zakończyły się w maju tego samego roku.
 
„Onslaught”, reż. Adam Wingard
Kolejne wspólne przedsięwzięcie Adama Wingarda i Simona Barretta (m.in. „Następny jesteś ty” 2011, „Gość” 2014, „Blair Witch” 2016) i ponowna ich współpraca z aktorem Danem Stevensem. Horror/thriller/kryminał „Onslaught” ma opowiadać historię kobiety mieszkającej na osiedlu, która wykorzystuje swoje niezwykłe zdolności do ochrony bliskich. Ochrony przed czymś, co uciekło z tajnej bazy wojskowej i z czym otwarcie walczy oddział najemników.
 
„Keeper”, reż. Osgood Perkins
Twórca „Zła we mnie” (2015) i „Kodu zła” (2024), Osgood 'Oz' Perkins pracuje nad obrazem opartym na scenariuszu debiutanta Nicka Leparda (choć równie dobrze pierwszym zrealizowanym tekstem tego ostatniego może być rzecz roboczo zatytułowana „Dangerous Animals”, zbliżający się horror/thriller w reżyserii Seana Byrne'a). Horrorem o fatalnym rocznicowym wypadzie małżeństwa do domku na odludziu. Konfrontacji nagle kompletnie osamotnionej kobiety z jakąś mroczną obecnością i makabryczną historią miejsca, z którym jej nadnaturalny wróg jest niekoniecznie na trwałe związany.