
Plakat filmu. „The Puppetman” 2023, AMP International, Not the Funeral Home, Shudder
„The Puppetman” Brandona Christensena otwiera umowne wydarzenie z przeszłości – retrospekcyjny prolog z niechętnym żonobójcą w roli głównej. Wygląda jakby coś go do tego zmuszało, wygląda jak marionetka z samoświadomością sterowana przez niewidzialnego lalkarza. Popychającego do zabójstwa i uniemożliwiającego samobójstwo zrozpaczonego ojca przerażonej jasnowłosej dziewczynki skulonej w ciemnej izdebce. Redrum się zbliża... i przeskok. Jesteśmy w miasteczku uniwersyteckim w stanie Nowy Jork – krótka wycieczka z głosami z offu: audycja radiowa, rozmowa dwóch podekscytowanych spikerów o nieodległej egzekucji lokalnego postrachu zwanego Puppetman Killer. Ostatni przystanek: klaustrofobiczny pokój w akademiku. Ściśnięte jak sardynki w puszce:) Dorosła wersja poznanej blondyneczki, postać przewodnia imieniem Michal (przeciętna kreacja Alyson Gorske) i jej najbliższa, jeśli nie jedyna, przyjaciółka Charlie (nieco bardziej przekonująca Angel Prater), niewykwalifikowana psychoterapeutka jedynej córki skazanego zbrodniarza. Michal była w piekle i nigdy się z tego nie otrząsnęła. Nieprzepracowana trauma nienaumyślnie okaleczającej się studentki – dosłowne rozdrapywanie rany na nadgarstku, autodestrukcyjny automatyzm. Somnambuliczny trans dziewczyny z autofobią (też w dosłownym znaczeniu: nie tyle lęk przed samotnością, ile lęk przed samą sobą). Po wyjściu z domowego więzienia – torturowana niewolnica biologicznych rodziców? – Michal trafiła w bezduszne tryby machiny państwowej; traktowana przedmiotowo, przekazywana z rąk do rąk, kursująca po niezliczonych rodzinach zastępczych (każda kolejna gorsza od poprzedniej?), a teraz kurczowo trzymająca się jedynego koła ratunkowego, jakie Opatrzność „w swojej nieskończonej łaskawości” jej rzuciła. Charlie jej opoką, silnym wsparciem w walce z demonem. Bezinteresowna pomoc dla pogrążonej w depresji studentki? Z podświadomą obsesją na punkcie jakiegoś symbolu (trzy pionowe kreski), zawzięcie rysowanego palcami kiedy chodzi we śnie. Palcami nierzadko maczanymi we własnej krwi. Reżyser i współscenarzysta „The Puppetman” z premedytacją „pożyczył konstrukcję szkieletową” od teen horrorów z cyklu „Oszukać przeznaczenie”, naturalnie zdając sobie sprawę, że ta struktura sprawdziła się – i nie sprawdziła – też w innych opowieściach o młodych ludziach terroryzowanych przez jakąś nadnaturalną siłę. Wiedzących, że zostali przeznaczeni na rzeź. Najważniejsze to wymyślić zagrożenie i nadać rozpoznawalne cechy protagonistom, a przynajmniej tak to widział Brandon Christensen na etapie pracy nad scenariuszem horroru o UWAGA SPOILER demonicznym lalkarzu ukrytym w ciele niewinnej istoty ludzkiej. Nietradycyjne podejście do motywu opętania, w każdym razie forma mniej rozpowszechniona od spuścizny Williama Petera Blatty'ego i Williama Friedkina (popularyzacja konwencji ludzi mniejszej i większej wiary stawiających czoła piekielnym porywaczom ciał, oczywiście z zakusami na nieśmiertelne dusze) KONIEC SPOILERA.

Kadr z filmu. „The Puppetman” 2023, AMP International, Not the Funeral Home, Shudder
Brandona Christensena stać na więcej. Na dopisanie ciekawszej historii do fartownie pozyskanego pomysłu i przede wszystkim wypracowanie intensywniejszego przekazu emocjonalnego. Atmosferą „The Puppetman” chwalić się może, ale cóż z tego, skoro niewiele z niej wynika? A przynajmniej mnie nie udzieliły się emocje targające fikcyjnymi postaciami sztampowymi, uwikłanymi w typową sytuację (para)nienormalną. Abstrahując od modus operandi osobowości sadystycznej. Kreatury niezupełnie jak z powieści Roberta A. Heinleina:) I nie, nie zalecam kontaktu z nią - z tanią „produkcją kukiełkową” starym szlagierem muzycznym natchnioną.
















.jpg)