sobota, 28 lipca 2012

Graham Masterton „Niewinna krew”

W prywatnej szkole w Los Angeles wybucha bomba, która pozbawia życia kilkoro dzieci i nauczycieli. Świadkiem tego zdarzenia jest scenarzysta Frank Bell, który w momencie wybuchu znajdował się wraz ze swoim ośmioletnim synem Dannym przed szkołą. Chłopczyk zostaje ugodzony odłamkiem w plecy i na skutek błędnej decyzji Bella umiera. Mężczyzna nie może pogodzić się ze śmiercią syna, co skutecznie utrudnia mu jego żona, która uparcie obwinia go za stratę Danny’ego. Tymczasem w Hollywood wybuchają kolejne bomby, a do zamachów przyznaje się grupa radykałów, która swoim terrorystycznym zachowaniem próbuje zmusić amerykański przemysł filmowy do zaprzestania emisji programów o obscenicznych treściach. Tymczasem Frank poznaje tajemniczą kobietą Astrid, z którą szybko wdaje się w romans, ponadto zaczyna widywać swojego zmarłego syna, który próbuje mu coś przekazać. Wkrótce okaże się, że zjawy z zaświatów mają swój osobisty interes w schwytaniu zamachowców.
Graham Masterton zasłynął przede wszystkim, jako autor krwawych horrorów, ale niewiele osób wie, że pisze również poradniki seksualne, powieści historyczne i rzecz jasna thrillery. Wydana po raz pierwszy w 2005 roku „Niewinna krew” fabularnie jest czystym dreszczowcem, aczkolwiek Masterton postanowił nieco urozmaicić akcję dodając elementy nadprzyrodzone, tak charakterystyczne dla horroru. W efekcie powstał całkiem interesujący miszmasz gatunkowy, który dosłownie czyta się jednym tchem.
„Naprawdę, Margot, liczy się nasz syn, martwy i zimny w kostnicy. Liczą się te wszystkie biedne dzieci, porozrywane na strzępy na szkolnym dziedzińcu. Chociaż – skoro ludzie tego świata zdolni są do tak ohydnych czynów – może nic już się nie liczy? Może nie ma już wśród ludzi nadziei, wiary, dobroci, nic niewarte są uśmiechy?”
Osobiście nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam za horrorami Mastertona – ot, taka rozrywka na jeden raz. Bardziej gustuję w jego thrillerach, bo choć bywają aż nazbyt przewidywalne, każda poszczególna intryga jest do tego stopnia przemyślana i trzymająca w napięciu, że siłą rzeczy przyciąga uwagę czytelnika. „Niewinna krew” charakteryzuje się dokładnie takimi cechami. Fabuła już od pierwszych stron obiecuje czytelnikowi pełną zwrotów akcji, dynamiczną historię, w której trup ściele się gęsto. Po jednej z największych tragedii w historii Stanów Zjednoczonych ataki terrorystyczne obok masowych morderstw stały się jednym z największych zagrożeń dla współczesnej cywilizacji. Masterton doskonale wie, co przeraża dzisiejsze społeczeństwo i rzecz jasna wykorzystuje tę wiedzę w niniejszej powieści. Antagoniści, na pierwszy rzut oka, wydają się nie mieć żadnych racjonalnych powodów, które tłumaczyłyby ich zbrodnicze zachowanie. Ot, zwyczajni szaleńcy mordujący setki ludzi - pracowników najsłynniejszych wytwórni filmowych na świecie oraz turystów zwiedzających Hollywood. Szybko jednak okazuje się, że terroryści mają osobiste urazy do przemysłu rozrywkowego, który według nich mami społeczeństwo amerykańskim mitem szczęśliwego snu, w którym nie ma rodzin dysfunkcyjnych, nikt nie jest samotny, a wszystkie drobne problemy zawsze kończą się szczęśliwie - chyba nie oglądali żadnego horroru:) Czytelnik z biegiem trwania lektury dowie się, jakie piekło przeżyli członkowie grupy terrorystycznej, aczkolwiek ich motywy pozostaną niestety troszkę niejasne. Bowiem zamachowcy żądają od wytwórni filmowych zaprzestania emisji pełnych obscenicznych treści, bluźnierczych, przeładowanych przemocą, kontrowersyjnych programów, ale słowem nie wspominają o cukierkowatych filmach, które wzbudzają w nich taką wściekłość. W tym momencie Masterton dotyka bardzo delikatnej kwestii, która w dzisiejszych czasach, kiedy to o każde zło na świecie posądza się widzów takich krwawych obrazów jest jak najbardziej aktualna. Autor po prostu zapytuje, czy chcielibyśmy dostawać od branży filmowej tylko takie programy, jakie w mniemaniu grupy oszalałych radykałów są właściwe, czy chcielibyśmy, aby za pośrednictwem mediów ograniczano naszą wolność osobistą, narzucano swego rodzaju cenzurę? Rzecz jasna właściciele wytwórni filmowych postanowią nie ugiąć się naciskom terrorystów, co oczywiście doprowadzi do kolejnych zgonów niewinnych ludzi, w Hollywood zaczną wybuchać kolejne bomby, które zabiorą ze sobą setki istnień.
Obok wątku terrorystycznego na uwagę zasługują również wydarzenia z burzliwego życia Franka Bella, który obwinia się o tragiczną śmierć syna. Kiedy pozna tajemniczą Astrid czytelnik z miejsca domyśli się, że coś z nią jest nie tak i nie mówię tutaj tylko o jej perwersyjnych skłonnościach seksualnych, ale również niechęci w wyjawianiu jakichkolwiek faktów ze swojej przeszłości. Astrid jest dla Bella taką „czystą kartą” – on nie wie o niej nic, za to ona wydaje się znać go doskonale. Chciałabym powiedzieć, że wyjawienie prawdziwej tożsamości Astrid na końcu powieści było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ale niestety Mastertonowi nie udało się w najmniejszym stopniu mnie zadziwić. Może dlatego, że po zapoznaniu się z kilkoma jego thrillerami wiedziałam, jak rozszyfrować całą intrygę, wiedziałam czego mam się spodziewać. W przypadku postaci Astrid na rozwiązanie zagadki nakierował mnie jeden szczegół, już w trakcie jej pierwszego pojawienia się w centrum akcji – od tego momentu każda kolejna część układanki, podrzucana w trakcie lektury przez autora, tylko utwierdzała mnie w moich, jak się okazało prawidłowych, podejrzeniach. Ale jest jeszcze wątek nadprzyrodzony. Po zapoznaniu się z opisem powieści troszkę bałam się obecności duchów, gdyż jak już wspomniałam wcześniej, jak dla mnie Masterton nie radzi sobie najlepiej z literackim horrorem. Obawiałam się, że zjawy z zaświatów będą miały za zadanie przerazić czytelnika, co w moim przypadku temu autorowi nigdy się nie udało, ale na szczęście duchy mają tutaj innego rodzaju rolę do odegrania.
„Niewinną krew” mogę szczerze polecić wielbicielom trzymających w napięciu thrillerów, choć lojalnie ostrzegam, że w kilku momentach jest, aż do bólu przewidywalna. Mnie lektura wciągnęła dokładnie tak, jak inne dreszczowce tego autora, aczkolwiek przypominam, że ja należę do mniejszości, która nie przepada za jego horrorami.
Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

6 komentarzy:

  1. Czekałam na tę książkę. Bardzo lubię Mastertona i jego horrory i thrillery i na pewno kupię i tę powieść. Fajnie że recenzja pozytywna, bo dodatkowo mnie skusiła.
    Acha masz rację z tym szkalowaniem fanów krwawych filmów, ostatnio nawet słyszałam, że zamach na Batmanie zrzucają na przemoc w filmach:-(

    Kara

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja właśnie zabieram się na "Czarnego Anioła" i "Zaklętych" Mastertona. Również bardzo go lubię, dlatego powoli nadrabiam zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna recenzja. trzeba to przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. książka zarąbista

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest po prostu świetna. Wciągająca, ciekawa, romans też jest, świetna mówiąc szczerze. Polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowity pisarz, uwielbiam jego styl i bardzo wciągającą fabułę. Polecam Ruiny, Nocną Plagę, serię Rook i Wojowników Nocy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...