sobota, 3 lipca 2010

„Wszyscy kochają Mandy Lane” (2006) – najlepszy slasher XXI wieku

Mandy Lane jest najładniejszą, najseksowniejszą dziewczyną w szkole. Jednak mimo tego, że musi opędzać się od chłopaków to nikomu nie udaje się jej poderwać. Grupka nastolatków wpada na pomysł, aby zaprosić Mandy na ranczo jednego z nich, w nadziei, że dziewczyna w końcu ulegnie, któremuś z chłopców. Po dotarciu na odludne ranczo zaczyna się walka o przetrwanie. A to, co na początku miało być zwykłą intrygą w celu „zaliczenia” Mandy zamienia się w krwawą rzeź.

Film pt. „Wszyscy kochają Mandy Lane” oglądałam dosyć dawno i bardzo mi się spodobał. Jednak problem tkwił w tym, że właściwie nie wiedziałam, co w tym obrazie jest takiego szczególnego, żeby aż w tak dużym stopniu zachwycać. A że nienawidzę nie wiedzieć, co w danym filmie mnie urzekło to postanowiłam sięgnąć po niego ponownie. I całe szczęście, bo już mogę śmiało go zrecenzować, ponieważ już rozpracowałam jego geniusz.

Na początek specyfika obrazu, która już od pierwszych minut filmu bije z ekranu porażając oryginalnością. Przeważają kolory żółty i pomarańczowy, a ich wyszukana stylizacja daje nam złudzenie, że oglądamy produkcję z lat 70-80-tych. Naprawdę, takie przedstawienie obrazu może zachwycić – tym bardziej w dalszej części filmu, kiedy to nasi bohaterowie znajdują się na ranczu naszpikowanym pięknymi widoczkami w pełnym słońcu gorącego popołudnia. Następnie muzyka, która wprost elektryzuje, a z uwagi na to, że mamy tutaj do czynienia ze starymi szlagierami to dodatkowo potęguje uczucie, że oglądamy slasher z dawnych lat. Akcja na początku trochę kuleje, ale to akurat jest plusem tej produkcji. Ponieważ w pierwszych minutach filmu mamy okazję dobrze poznać bohaterów, ich małostkowość, idiotyczne i mało ważne problemy oraz sposób myślenia. No właśnie, tutaj mamy małą schematyczność, bowiem jak to często w teen-slasherach bywa nasi bohaterowie myślą tylko i wyłącznie o piciu, ćpaniu i seksie – całe ich życie sprowadza się do tych trzech rzeczy. Za wyjątkiem, oczywiście, tytułowej Mandy Lane…

Amber Heard pokazał kreację na miarę Oscara i nie ma tutaj ani odrobiny przesady. Powiedzmy szczerze - ona nie jest jakąś nadzwyczajną pięknością (chociaż mój brat za nią szaleje, ale zupełnie nie wiem czemu), ale mimo to oszukała mnie. Jak? Otóż samymi seksownymi ruchami, które przychodziły jej tak naturalnie, jak ludziom choćby oddychanie, sprawiła, że sama gdybym nie była hetero na pewno byłabym pod wrażeniem jej piękna. Serio, nawet głupie odrzucenie włosów do tyłu w wykonaniu tej aktorki miało niesamowicie erotyczny podtekst. Dodajmy do tego jej wszechobecną minę niewiniątka, która jasno dawała do zrozumienia, że dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jak działa na mężczyzn i mamy idealną aktorkę na tę skądinąd niełatwą rolę. Tutaj reżyser trafił w dziesiątkę. Lepszej odtwórczyni głównej roli nie mógł sobie wymarzyć, a Amber Heard po kreacji Mandy Lane awansowała na jedną z moich ulubionych aktorek.

Przyjrzyjmy się samej Mandy Lane. Otóż dziewczyna z przeszłością, którą po śmierci rodziców wychowuje ciotka. Uwielbiana przez całą szkołę, co zupełnie ją nie interesuje. Już od początku seansu widz wie, że nie jest taka sama jak reszta jej kolegów – bardziej dojrzalsza, poważna i wiecznie zamyślona. Co ciekawe przyjaźni się z wyrzutkiem szkolnym, a ten fakt jeszcze bardziej przemawia za jej trzeźwym spojrzeniem na świat. Nieczęsto spotyka się taką postać w teen-slasherach – cała jej osoba dodaje temu obrazowi sporo uroku, sprawia, że wprost nie można oderwać wzroku od ekranu.

Sceny mordów, jak to w slasherach bywa nie są jakieś nadzwyczaj krwawe, ale za to kolorowe. Tak, podczas mordowania kolejnych przygłupich nastolatków mamy styczność z ciekawą zabawą kolorami, że nie wspomnę już o wspaniałej pracy kamery (szczególnie podczas akcji z czarnoskórym Birdem). Nie powiem, że zabójstwa są całkowicie pozbawione drastyczności, bo tak nie jest, a na dodatek niektóre z nich cechuje spora oryginalność (np. lufa dubeltówki wciskana w gardło dziewczyny). Co się zaś tyczy postaci mordercy to poznajemy jego tożsamość już w połowie filmu – ale łatwo się tego domyślić już w pierwszych minutach. Kto zabija, nie jest żadną tajemnicą, to fakt, ale nie ma wcale tak łatwo… Reżyser cały czas nas oszukuje. Dobitnie daje nam do zrozumienia, kto jest oprawcą już na początku, a jeśli ktoś nie łapie tego od razu to później może w pełnej okazałości dojrzeć twarz mordercy. Ale to wszystko jest tylko zwykłym zabiegiem mającym na celu odwrócić uwagę od zakończenia. UWAGA SPOILER Powiem tak, mnie reżyser nie oszukał – szybko zorientowałam się, kto stoi za tymi wszystkimi morderstwami, ale muszę przyznać, że to wcale nie jest takie łatwe. W momencie, kiedy dowiadujemy się, że oprawcą jest Emmet przestajemy już szukać winnego, a w rezultacie na końcu orientujemy się, że chłopak ma wspólnika w postaci samej Mandy Lane, co pewnie niejednego widza zwaliło z fotela:) KONIEC SPOILERA.

Na forach spotkałam się z negatywnymi opiniami na temat tego obrazu, które są argumentowane tym, że nie znamy motywów, które doprowadziły do rzezi (no tak, zawsze trzeba się czegoś czepić). Z widzami już tak jest – jeśli nie wyjaśni się im wszystkiego dobitnie to nie rozumieją, a jak już wyłoży im się wszystko na tacy to twierdzą, że robi się z nich idiotów. Otóż, motywów łatwo jest się domyślić – wystarczy tylko trochę pomyśleć. Ale mimo to postanowiłam napisać tutaj moją opinię w tej kwestii.

UWAGA SPOILER Motyw Emmeta – chłopak żyje na marginesie społeczeństwa szkolnego, ignorowany przez kolegów ma tylko jedną przyjaciółkę, w której zakochuje się bez pamięci. Dziewczyna namawia go do zabicia paru osób, a później wspólnego samobójstwa. Chłopak zgadza się, bo po pierwsze nienawidzi bandy wrednych nastolatków, a po drugie dla Mandy jest w stanie zrobić wszystko. Motyw Mandy – dziewczyna jest obiektem seksualnym, którą chłopcy traktują tylko jako zadanie – „zaliczyć” i pochwalić się przed kolegami, że im uległa. Nikogo nie obchodzi, co ona czuje – liczy się tylko jej wygląd. Poza tym Mandy tęskni za rodzicami, jest przekonana, że nie pasuje do społeczeństwa przygłupich nastolatków myślących przede wszystkim o seksie. Poza tym nienawidzi ich właśnie za tę bezduszność, za to przedmiotowe traktowanie jej osoby. Na początku naprawdę jest przekonana do popełnienia samobójstwa, ale po poznaniu ranczera zmienia zdanie, gdyż jest pewna, że mężczyzna ją rozumie, że liczy się dla niego jej umysł, a nie ciało. Dlatego postanawia wrobić Emmeta w zabójstwa. KONIEC SPOILERA Wiem, że te motywy nie są jakieś nad wyraz przekonujące, ale jeśli zna się psychikę nastolatków to raczej powinny być zrozumiałe. Poza tym, mogę się mylić – to jest tylko moja subiektywna opinia, każdy może to zrozumieć inaczej. No, a poza tym czepienie się tego, że motywy są mało przekonujące też nie jest na miejscy w przypadku teen-slalsherów, w których rzadko kiedy występuje coś takiego, jak „przekonujący motyw zabójstw”. W tych filmach nie o to chodzi.

Moim zdaniem ten horror trzeba docenić, ponieważ jako jeden z nielicznych slasherów oderwał się od konwencji „Krzyku” – nie powiela pomysłów Cravena, ale tworzy coś nowego, jest swoistym powiewem świeżości w tym podgatunku. A teen-slasher naprawdę potrzebował takiej perełki, aby wreszcie przerwać schematyczność, którą naszpikowane są inne nowoczesne horrory dla młodzieży. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy dostrzeże wysublimowane piękno tego obrazu, nie każdy doceni jego oryginalność i zabawę kolorami. A szkoda, bo tego typu filmów jest zdecydowanie za mało w obecnych czasach. Reżyser zaryzykował i wypuścił na rynek coś nowego, całkowicie odmiennego od tego, co już widzieliśmy w slasherach. Czy mu się to opłaciło? Moim zdaniem, jak najbardziej tak, ponieważ uważam, że stworzył najlepszy teen-slasher XXI wieku, ale oceńcie sami.

28 komentarzy:

  1. Moim zdaniem to nie horror, ale ogólnie film SUPERAŚNY ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę poszukać tego obrazu, bo tytuł mi zupełnie nieznany... :( A przyznaję, że opis zachęca do seansu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzisz, ze slasherami jest tak, że często są uważane za thrillery. Ten film też, jak najbardziej może być dreszczowcem, ale mimo wszystko "Wszyscy kochają Mandy Lane" uważany jest za slasher, a więc jest horrorem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszka, ten film naprawdę jest godny uwagi - sęk w tym, że trzeba dojrzeć jego oryginalność, a to w ogólnym rozrachunku wcale nie jest łatwe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że opisałaś ten film. Oglądałam go 3 razy i ciągle tak samo trzyma w napięciu ! Uwielbiam go ! Jest to jeden z moich ulubionych filmów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli o mnie chodzi to mam takie same odczucia względem tego filmu, jak Ty. Na pewno plasuje się w mojej czołówce najlepszych filmów grozy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie skonczyłam oglądac i przypadkiem trafiłam na Twoj blog. Bede tu zaglądac:)
    Sama też prowadze bloga horrorowego, ale opsuje filmy głównie dla siebie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej Gosia! Weszłam na Twojego bloga i bardzo mi się spodobał, dlatego umieściłam link do niego tutaj, na swoim blogu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. doktor PAJ HI WO23 września, 2010 23:50

    właśnie obejrzałem .
    nie zachwycił mnie a niejedno widziałem .

    uwielbiam horrory SF trilery .

    grozy trochę w tym czuje ale lubie jak wszystko dzieje się z POWODU ma swoją PRZYCZYNĘ .
    I fajnie jest jak to w fabule filmu się objawia wczesniej czy później

    OdpowiedzUsuń
  10. doktor PAJ HI WO23 września, 2010 23:52

    jest taka różnica jak miałem 12 LAT
    film WŁADCY WSZECHŚWIATA mnie zachwycił a teraz jest PRZERYSOWANĄ BAJKĄ .

    OdpowiedzUsuń
  11. Doktor, skoro lubisz thrillery science-fiction to ten film nie jest dla Ciebie. I racja, to co podobało się w dzieciństwie w życiu dorosłym niekoniecznie może zachwycić. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. W końcu go obejrzałem, dobrze opisałas postać jaką gra Amber Heard( jest ładna). Plus za muzykę. Film jest orginalny, na pewno będzie jednym z moich ulubionych:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że Ci się spodobał. U mnie podobnie, ten film należy do moich ulubionych:)

    OdpowiedzUsuń
  14. ten film to jakies nieporozumienie, z gówna na sile sie nic dobrego nie zrobi,a Ty probujesz afff

    OdpowiedzUsuń
  15. Dałem się zaskoczyć oglądając ten film:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy Twoje trollowanie robi się już męczące. Weź albo podaj jakieś argumenty, albo w ogóle się nie wypowiadaj. Moje argumenty masz w recenzji, ale Twoich nie widzę...

    OdpowiedzUsuń
  17. Na owy film nacialem sie przypadkiem , skacząc po kanałach , niestety pierwszy raz zaczałem ogladac od połowy , mimo wszystko urzekł mnie , wiec postanowilem pobrac i obejrzec w całosci , po jakims szóstym razie tak bardzo mi sie podobał ze postanowilem kupic oryginał + soundtrack ,mozecie mnie wziasc za fanatyka ale ogladam ten film codziennie , od ponad miesiaca i za kazdym razem podoba sie tak samo , malo tego , znajduje w nim cos nowego intrygujacego . Co do aktorów to wg mnie wszyscy poradzili sobie dobrze , oczywiscie Amber Heard ( wg mnie najpiekniejsza kobieta na swiecie ) zagrała oscarowo , była stworzona do tej roli . Po tym filmie Amber jest moja ulubiona aktorka ex aequo z Meryl Streep . Nie mozemy zapomniec o Anosn'ie Mount , ktory rownie dobrze zagral Gartha . Zakonczenie filmu jest tak ujmójace ze za kazdym razem mam otwarte usta gdy go ogladam :p Nie bede juz was zanudzał , konczac chcialem tylko dodac ze film ten nie jest dla plebstwa i "płytkich" .
    PS : Soundtrack to majstersztyk
    Tez naleze do grona kochajacych Madny Lane .

    OdpowiedzUsuń
  18. a i jeszcze jedno , dla tych ktorzy nie potrafia zrozumiec piekna tego filmu , czyli ludzi , ktorzy lubia filmy pokroju piły i innych odmóżdżaczy , nie ogladajcie tego filmu jestescie na niego zbyt głupi i niedorozwinieci psychicznie bo zazwyczaj czekacie tylko na krew flaki itp . Zatem polecam wam bardzo goraco Szkołe Przetrwania Beara Gryllsa ma discovery :P to jest wasz max ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy, świetny wpis! Mam dokładnie takie samo zdanie, jak Ty. Tylko w drugim wpisie nie trzeba było tak ostro. Ludziom nie podoba się ten film ze względu na to, że to slasher. A z tym podgatunkiem jest tak, że na ogół ściśle trzyma się utartego schematu. I choć ten film odrobinę wyłamuje się z konwencji to i tak w niej tkwi. Slashery trzeba po prostu lubić i tolerować to, że fabuła każdego z nich jest praktycznie taka sama. Ja uwielbiam slashery, a Mandy Lane uważam za ciekawy powrót do filmów z lat 80-tych, szczególnie jeśli chodzi o klimat i muzykę. I no cóż, dla mnie zawsze będzie to najlepszy slasher pierwszej dekady XXI wieku. Nie wiem, czy pojawi się jeszcze jakiś lepszy od tego, ale szczerze wątpię. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. dziekuje Buffy :p to moj ulubiony film musialem cos napisac , poza tym swietny blog , widac ze ma sie do czynienia z czlowiekiem na poziomie . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki wielkie:) To samo mogę powiedzieć o Tobie, bo moim zdaniem także jesteś osobą na poziomie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak czytam twoją recenzję to aż chce się obejrze. Super recenzja

    OdpowiedzUsuń
  23. "Powiedzmy szczerze - ona nie jest jakąś nadzwyczajną pięknością " Oj moim zdaniem jest i to wielką pięknością :) Poza tym czy nie mieliście wrażenia, że Mandy jednak woli dziewczyny ? Ta sytuacja w łazience moim zdaniem skończyłaby się zupełnie inaczej, gdyby nie przeszkodzono dziewczynom. :D Uważam, że to może być również przyczyną jej oziębłości w stosunku do chłopaków. Co o tym sądzisz Buffy ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia gustu - i pewnie płci tudzież orientacji też:) Co do homoseksualnych zapędów Mandy to nie zwróciłam na to uwagi, ale dzięki za podzielenie się swoją interpretacją, bo przy odświeżaniu sobie tego obrazu na pewno zwrócę na to uwagę:)

      Usuń
  24. Uwielbiam Cię za pozytywną recenzję tego filmu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedyś (w wieku 15-16 lat) byłam wielką fanką slasherów i jeszcze do dziś lubię czasami zerknąć na produkcję w stylu "Piątek 13" itp. Przyznam, że nie jest to ambitny podgatunek, ale od święta można sobie obejrzeć. Wracając jednak do recenzji… jest napisana bardzo dobrze. Wyjaśniłaś (na swój sposób) nawet motywy Emmeta i Mandy. Może faktycznie niektórzy oceniają film niżej, bo nie dostają wszystkiego "na tacy", ale mi się ta produkcja nie podobała pod innymi względami. Znaczy, prawie wszystkie zalety, które zachęcały cię do filmu są dla mnie wadami. Ujęcia są co prawda specyficzne, ale niekiedy miałam wrażenie jakby jakiś amator nagrywał niektóre sceny. Takie chaotyczne ujęcia pasowałby do jakiś poważniejszych produkcji, w których podkreśliłyby specyfikę gatunku.
    Następnie przejdę do bohaterów. Wiadomo, że w wielu slasherach postacie nie grzeszą intelektem, ale w tym filmie razi mnie to totalnie. Na początku dziwiłam się dlaczego Mandy zadaje się z takimi kompletnymi kretynami (potem się wszystko wyjaśniło). Niemniej przebywanie z nimi irytowało mnie naprawdę - to takie typowe dla Amerykańców. Garth wydawał mi się najdojrzalszą i najnormalniejszą postacią z tej całej bandy idiotów i psychopatów.
    Dialogi są tym filmie wulgarne, nieciekawe, a wręcz idiotyczne. Naprawdę, bohaterowie nic nie powiedzieli, co by przykuło moją uwagę. Chyba najbardziej idiotyczna rozmowa była między Cloe a Redem (przy wyłączonym świetle, z muzyką w tle), w której wspominała o rzekomej tuszy Marlin.
    Sama tytułowa postać bardzo mnie zaintrygowała. Muszę przyznać, że prawie się nabrałam na jej niewinność. Mam podobne odczucia do jej motywów, ale nie podzielam ich kompletnie. Nie ulega wątpliwości, że panna Lane ma wielki problem w sferze psychicznej. Mam do niej ambiwalentny stosunek. W porównaniu do swoich ofiar jest postacią złożoną. Pod tą słodką maską niewinności kryje się niebezpieczna manipulantka i aktorka. Jest to zabójcza kobieta, z którą nie chciałabym zadzierać. W kwestii jej urody nie będę się wypowiadać, bo oceniam tylko męską część populacji ;)
    Ten film nie należy do najtragiczniejszych, ale nie zachwycił mnie za bardzo. Znalazłam w nim za dużo irytujących elementów. Muszę przyznać, że nurt, który wybrał Levine jest dość ciekawy. Chciał stworzyć coś nowego, świeżego i zachwycającego. Niestety podczas tego "prania" musiał dodać niewłaściwy proszek. Nie każda nowość zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie zgadzam się z fragmentem o motywach Mandy. Mówisz że była przekonana co do tego że chce się zabić ale zmienia zdanie po poznaniu farmera. Nie zgadzam się. ona chciała go zabić a zdanie zmieniła w ostatniej chwili. Napisał bym dokładniej ale pisze że smartona i zaraz idę spać także mi się nie chce. Mam konto na filmwebie . Nazywam się biboktymon. Jak chcesz żebym ci dokładnie napisał napisz w pw

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...