poniedziałek, 31 stycznia 2011

"Pluję na twój grób" (1978)

Recenzja na życzenie!

Młoda pisarka przyjeżdża do domku nad jeziorem, aby napisać powieść. Niestety, jej spokój zostaje zakłócony przez grupkę mężczyzn, którzy dopuszczają się na niej zbiorowego gwałtu. Wbrew ich planom dziewczynie udaje się przeżyć i teraz ona staje się bezlitosnym katem.

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów w historii. Mocny thriller przeznaczony tylko i wyłącznie dla wąskiej grupy odbiorców. I nic w tym dziwnego, ponieważ to, co reżyser pokazał w tym obrazie może niejednego widza zaszokować do tego stopnia, że długo nie dojdzie do siebie. Film powstał z zamiarem pokazania, jak bezlitośni mogą być mężczyźni i jak bezbronne kobiety. Ale również reżyser chciał zasygnalizować płci pięknej, że nie jest tak do końca bezsilna i zawsze może wziąć sprawiedliwość w swoje ręce. No tak, motyw zemsty nie jest pochwalany przez wymiar sprawiedliwości, ale czasem po prostu nie ma innej rady na tak okrutne zachowanie rasy ludzkiej.

Nie od razu zorientowałam się, że ta produkcja nie posiada jednego z ważniejszych elementów, a mianowicie muzyki. Na początku jakoś mi to umykało, ale gdy już zauważyłam ten brak to ogromnie przeszkadzał mi w odbiorze filmu. Wydawać by się mogło, że reżyser przez to chciał stworzyć większy realizm sytuacyjny, chciał zrobić z widza obserwatora, przy okazji sprawiając, że zapomina on, iż ogląda tylko film. I w sumie momentami takie odnosiłam wrażenie (kiedy przestawało mnie to irytować), ale brak muzyki w rzeczywistości stał się przyczyną bardziej prozaicznego wydarzenia. Otóż, reżyser zwyczajnie nie mógł dobrać odpowiedniej ścieżki dźwiękowej do obrazu. Nie będę tego komentować:)

Sceny zbiorowego gwałtu są do tego stopnia realistyczne, że aż obrzydzenie bierze. Na początku podkreślę, że to nie jest film dla mnie, więc żeby nikogo nie obrazić nie jestem zachwycona tym, co zobaczyłam. Nie powiem, reżyser wykonał kawał świetnej roboty, ponieważ w trakcie tych bestialskich gwałtów można było odnieść wrażenie, iż działy się naprawdę. Nawet aktorzy, którzy w pozostałych scenach filmu nie reprezentowali sobą jakiś wysokich ambicji aktorskich w tych momentach znakomicie wywiązali się ze swoich ról, bezpośrednio przyczyniając się do realizmu sytuacyjnego. Ale mimo wszystkich zalet, ja na to patrzeć nie mogłam. Pewnie ten fakt działa na plus filmu - twórcom udało się mnie zaszokować, a nawet zniesmaczyć, ale dla wielu te sceny mogą być zwykłą katorgą, która sprawi, że nawet nie obejrzą filmu do końca. Ja cudem przetrwałam, a patrząc na późniejsze wydarzenia raczej było warto.

Postacie gwałcicieli przedstawiono jako zwykłe zboczone zwierzęta w ludzkiej skórze. Pomijając już to, co robią z Jennifer, sceny pościgów za nią przez las dobitnie o tym świadczą. Odgłosy, jakie wtedy wydają z siebie na pewno nie kojarzą się z człowieczeństwem. Grupka tych mężczyzn nie ma poszanowania dla niczego - dla godności drugiego człowieka, ani jego praw. Myślą tylko penisami, a to sprawia, że tym bardziej pragniemy ich śmierci. Otóż, w drugiej połowie filmu mamy klasyczny obraz tego, jak to ofiara staje się oprawcą, a widz sympatyzuje właśnie z morderczynią. Typowy przykład filmowego katharsis - pozwala nam to rozładować napięcie i pozostać z uczuciem, że sprawiedliwości stało się zadość. Będąc świadkami tego, co przydarzyło się tej kobiecie jak najbardziej pragniemy jej zemsty i absolutnie nie mamy jej za złe tych wszystkich mordów. Druga część filmu, mimo powolnego tempa akcji i wielu przynudzających wstawek, jakoś bardziej mnie zadowoliła. W końcu jestem gorącą zwolenniczką zemsty:) Szczerze to wolałam oglądać upadek gwałcicieli, niż ich triumf i na pewno nie byłam odosobniona w swoich odczuciach. Zresztą mordy w wykonaniu Jennifer są niezwykle pomysłowe i mimo ewidentnej sztuczności krwi, która wręcz razi po oczach są one całkiem zadowalające:) Za to sceny, w których dla dobra zemsty dobrowolnie zgadza się na ponowne odbycie stosunku seksualnego ze swoimi niegdysiejszymi oprawcami to już istny stek bzdur. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby ofiara gwałtu ponownie zgodziła się na seks ze swoimi gwałcicielami. To sprzeczne z psychologią człowieka. Nawet w imię zemsty.

"Pluję na twój grób" jest już filmem kultowym, owianym złą sławą, kontrowersyjnym i szokującym. To nie jest obraz dla każdego, a już na pewno nie dla osób niepełnoletnich. Polecam osobom, którzy lubią czasem sięgnąć po coś ciężkiego i pozostającego długo w pamięci. Ale widzom o delikatnej naturze szczerze odradzam. W 2010 roku powstał remake tego obrazu, który niedługo także tutaj zrecenzuję.

17 komentarzy:

  1. Wielkie dzieki za recenzje filmu "oko za oko".... Wiesz, ja juz czekam kilka miesięcy na niego i nie umiem się doczekać. Jakoś filmy o które prosili cię ludzie po mojej prośbie, zostały tu już zapisane, to ja czekam i czekam. I nie musisz już opisywać tego filmu, bo jeśli masz tak zwlekać to sobie daruj..........:(

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oko za oko" nie mogę jakoś zdobyć, już Ci o tym pisałam. Ludzie proszą mnie o filmy łatwe do zdobycia, a ten taki nie jest. Można liczyć tylko na TVN, a w ich ramówce nie ma tego filmu, jeśli chodzi o najbliższe dni. I ok, juz sobie daruję poszukiwania tego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  3. "I spit on your grave" - dobry, mocny film.
    Realistyczny.
    Bede musiała jeszcze raz go obejrzeć, a potem nową część. Ciekawe czy dorówna oryginałowi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak Gosia, masz rację - to jeden z najmocniejszych thrillerów, jakie widziałam. Ale remake bardziej mi się podobał - recenzja dzisiaj. Ale ja na ogół wolę remaki, więc nie ma w tym nic dziwnego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. oglądałam osttanio,zaje*bisty film,chociaz wiele obrzydliwych scen :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, jest trochę obrzydliwy, ale powiem Ci, że remake jest bardziej krwawy, choć ma mniej drastyczną scenę zbiorowego gwałtu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten film jest zajebisty!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. naprawdę niezły film

    OdpowiedzUsuń
  9. What's up to all, how is all, I think every one is getting more from this web page, and your views are nice in support of new viewers.http://doctordatabasepro.com/doctor-database
    Look at my website :: market to physicians

    OdpowiedzUsuń
  10. Thank you, I have recently been searching for information approximately this subject for
    ages and yours is the greatest I have came upon till now.
    However, what about the conclusion? Are you sure in
    regards to the supply?
    My web page ... www.catchyhost.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Obejrzałam nowszą wersję tego filmu i różni się ona od pierwowzoru. Np. jest już muzyka, a ofiara dla dobra zemsty nie uprawia ponownie seksu z gwałcicielami, tylko od razu zabiera się do roboty i to całkiem dobrej, bo tu krew wygląda bardzo realistycznie, a śmierć jest nie tylko drastyczna, ale także pomysłowa. Przez cały czas czekałam też aż ktoś w końcu napluje na jakiś grób :D Ale widać, była to tylko taka metafora. W każdym razie mocny film, nie horror - tak jak mówisz ,a raczej thriller.

    OdpowiedzUsuń
  12. Film fantastyczny! Potwornie się bałam i z mama oglądałyśmy niektóre sceny spod kołdry :) bardzo dobra kara dla gwałcicieli! Czy ten film to ekranizacja książki? Bo mam ochotę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Za darmo i legalnie można ten film zobaczyć tutaj : http://www.vodtube.pl/horror/pluje-na-twoj-grob-i-spit-on-your-grave/

    OdpowiedzUsuń
  14. "brak muzyki w rzeczywistości stał się przyczyną bardziej prozaicznego wydarzenia" - to raczej owo wydarzenia było przyczyną braku muzyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Klasyka nurtu pape and revenge :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Twój blog jest skarbnicą wiedzy na temat filmów :-)
    Ostatnie na jakiejś stronie zobaczyłam teks dotyczący tego filmu, chyba chodziło o filmy najbardziej kontrowersyjne, i tak z ciekawości puściłam sobie fragment i zdębiałam. Nie dziwię się, że w latch 70. narobił sporo szumu, teraz, kiedy co nieco oswojeni jesteśmy z przemocą, obraz gwałtu tej dziewuchy nadal jest szokujący, bo - tak jak piszesz - poraża realizmem. Nie wiem czy porwę się na to aby obejrzeć cały film, chyba to nie na moje nerwy.
    Z tą muzyką to kicha, chociaż Bogiem a prawdą, również nie zauważyłam jej braku :-)

    OdpowiedzUsuń